Na pogrzebach liczy się przede wszystkim piękno życia – wywiad z Małgorzatą Węglarz

Wbija się nam do głowy, że każdy przejaw smutku musimy natychmiast likwidować. A przecież wszystkie emocje są ważne. Tak samo smutek, złość, żal czy żałoba. Warto o tym pamiętać. - mówi Małgorzata Węglarz, mówczyni TEDx Warsaw Women

Emilia Bartosiewicz Brożyna: Poruszyło mnie Twoje wystąpienie na TEDxWarsawWoman, a szczególnie to, w jaki sposób mówisz o śmierci. Dlaczego zainteresował Cię ten temat?

Małgorzata Węglarz: Śmierć fascynowała mnie praktycznie od dziecka, odkąd zobaczyłam swój pierwszy zakład pogrzebowy. Wydało mi się to intrygujące, że ludzie odwracali głowy lub przechodzili na drugą stronę ulicy. Słowem robili wszystko, żeby nie znaleźć się za blisko. Zauważyłem również, że na moje podstawowe pytania, takie jak, co dzieje się w zakładzie pogrzebowym, nikt nie chciał lub nie potrafił udzielić mi odpowiedzi. Skoro śmierć jest tą jedyną pewną w życiu, to dlaczego nie robimy nic, żeby się do niej przygotować? Dlaczego nie chcemy nawet o niej rozmawiać? 

Ponadto interesowała mnie kwestia tego, co dzieje się z ciałem człowieka po śmierci. Było to kolejne zagadnienie, którego nikt nie chciał poruszać. Powiedziałam sobie “dość”. I tak zaczęła się moja przygoda z tematami tabu. Mocno wierzę w to, że zamiatając dane zagadnienie pod dywan, robimy sobie dużą krzywdę.

EBB: Dlaczego, Twoim zdaniem, unikamy tematu śmierci? 

MW: To dość złożona kwestia. Na pierwszym miejscu na pewno jest lęk. Lęk przed śmiercią, to nie tylko strach przed samym umieraniem, ale często również przed zrozumieniem, że może nie do końca wykorzystujemy nasze życie tak, jak byśmy tego chcieli. Do tego dochodzi również strach przed odejściem naszych bliskich. 

Kolejna kwestia to nasza wiara w gusła. Boimy się, że mówiąc o śmierci możemy ją do siebie przyciągnąć. Kiedy prowadziłam badania do mojego reportażu “Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej” (wydawnictwo MUZA S.A, 2021 rok) zaskoczyła mnie ilość pracowników “pogrzebóki” mówiących o bardzo głęboko zakorzenionych przesądach, takich jak przeleżenie ciała przez niedzielę, co ma ponoć zabierać kolejną osobę w rodzinie. 

Warto wspomnieć również o mitach dotyczących branży pogrzebowej takich jak łamanie kości, trupi jad, czy otrzymywanie jedynie ułamka prochów z pieca kremacyjnego. To wszystko powoduje, że większość z nas całkowicie wypiera temat śmierci.

EBB: Łatwiej nam rozmawiać o szczęściu, radości, marzeniach niż smutnych tematach?

MW: Oczywiście, chociaż warto pamiętać, że o śmierci również lubimy rozmawiać, ale cudzej, tej w telewizji, aktorów lub ofiar katastrof. Wiadomość o czyimś zgonie jest zwykle pierwszą, którą się przekazuje w rozmowie. Istnieje wiele stron internetowych, grup na Facebooku gdzie można znaleźć zdjęcia post mortem takich ludzi. To nas ciekawi, dopóki to jest tragedia kogoś innego, z dala od naszego życia.

Wracając do radości i szczęścia: żyjemy w czasach udawanej pozytywności. Media społecznościowe pokazują nam życie innych ludzi, zadowolonych z życia, podróżujących, spełniających marzenia. Wbija się nam do głowy, że każdy przejaw smutku musimy natychmiast likwidować. A przecież wszystkie emocje są ważne. Tak samo smutek, złość, żal czy żałoba. Warto o tym pamiętać.

EBB: Chciałabym Ci podziękować za Twoje zwrócenie uwagi aby słuchać starszych osób, kiedy mówią gdzie, i w czym chcą być pochowane. Przyznam, że do tej pory reagowałam tak, jak opowiadałaś czyli, żeby o tym nie rozmawiać, że to głupoty, że jeszcze jest na to czas. Dlaczego poruszasz ten temat?

MW: Ponieważ liczę na to, że chociaż kilka osób zastanowi się nad tym i zrozumie, że odmawianie takiej rozmowy to odmawianie spokoju drugiemu człowiekowi. Rozmowa o śmierci nie jest łatwa, ale jeżeli ktoś ją już podejmuje, powinniśmy spróbować się na nią otworzyć. Babcia mówi, że ma już sukienkę w której chce być pochowana? Dobrze, informacja przyjęta, babciu zrobię wszystko, żeby tak było. Domykanie swoich ziemskich spraw to przecież naturalna potrzeba. Samo odsuwanie się od tego spowoduje, że nasz bliski poczuje się odrzucony i samotny. Dlatego warto podejmować ten temat. Problem dotyczy również osób terminalnie chorych, często młodych, z którymi nikt nie chce rozmawiać. Bo przecież zdarzy się cud i pacjent wyzdrowieje. To się zwykle nie zdarza, a te osoby cierpią w samotności. Najwyższy czas, żebyśmy zaczęli z nimi rozmawiać, mimo tego, że będziemy musieli wyjść ze strefy komfortu. 

EBB: Od czego zacząć rozmowę o śmierci?

MW: Najważniejsze, żeby to wyszło od osoby, której śmierci dotyczy. Chociaż zauważyłam, że ożywiona dyskusja pojawia się kiedy znajomym lub rodzinie zada się pytanie: trumna czy urna? Praktycznie każdy ma wyrobione zdanie na ten temat. To dobry początek. Można również zacząć od pytania kto, hipotetycznie, zajmie się moim zwierzakiem domowym po mojej śmierci? Albo jaką muzyka mogłaby nas odprowadzać? To w miarę proste pytania, ale mogą otworzyć przestrzeń dla dialogu o umieraniu. Ważne aby być wrażliwym i słuchać, kiedy ktoś zaczyna o niej mówić. Nie jestem w stanie podkreślić jak ważna jest rozmowa i wysłuchanie drugiego człowieka.

EBB: Jest jakiś wiek kiedy można, trzeba o tym mówić?

MW: Nie ma. O śmierci należy mówić, dostosowując ją do wieku rozmówców. Tak, z dziećmi również powinno się o niej rozmawiać. Przerażają mnie rodzicie, którzy nie pozwalają dzieciom wybierać się z nimi na cmentarz. Albo kiedy ulubione zwierzątko umrze – bywa podmieniane na nowe. Nie wolno trzymać nikogo w bańce, ponieważ śmierć ma niewyczerpany repertuar i może się pojawić o każdej porze i w każdym wieku. Im mniej rozmowy lub wręcz nie podejmowanie jej wcale, tym większa trauma dla dziecka i dorosłego.  O śmierci dobrze rozmawiać również kiedy jesteśmy młodzi, w pełni sił. Statystycznie przeciętny Polak umrze w szpitalu po długiej chorobie. Ale wypadki, choroby – to również się zdarza. 

EBB:Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo z założenia traktuje pogrzeb jako coś smutnego, dołującego, nie można okazywać radosnych uczuć. Ale przecież ceremonia pożegnania nie musi być przerażająca?

MW: Oczywiście, że nie! To jest ceremonia. Smutna ale jednak. Może być bardzo spersonalizowana, staje się wtedy celebracją życia zmarłego. Pogrzeby świeckie zwykle tak wyglądają. Jest życiorys zmarłego, wspomnienia, anegdoty, ulubiona muzyka. Pogrzeb ma za zadanie również uczcić życie bliskiej osoby. Warto o tym pamiętać.

EBB: Pożegnać najbliższą osobę z szacunkiem i godnością. Co to oznacza dla Ciebie?

MW: Dla mnie to pożegnanie zaczęłoby się jeszcze podczas przygotowania do pogrzebu, Chciałabym móc umyć i ubrać bliską mi osobę. Czuwać przy niej do samego końca. Zorganizować ceremonię, która połączy rodzinę i bliskich zmarłego. Przygotować personalizowane pożegnanie, na którym będą zdjęcia, filmiki, pozwolić bliskim powspominać, płakać i śmiać się ze wspólnie spędzonych chwil. Podkreślić, jak ważna była i zawsze będzie ta osoba. I celebrować życie. Sądzę, że na pogrzebach liczy się przede wszystkim piękno życia.

Małgorzata Węglarz – pisarka, która nie boi się stawiać czoła tematom tabu. Na swoich mediach społecznościowych tworzy treści związane z oswajaniem śmierci. „Pogrzebówka” nie ma przed nią żadnych tajemnic. Jej reportaże: „Wszystko, co powinieneś wiedzieć, zanim umrzesz. Tajemnice branży pogrzebowej” (2021 rok) oraz „Starzy ludzie nie istnieją” (2022 rok) zyskały uznanie wśród czytelników w całym kraju. Prywatnie matka dwóch psiaków, nieuleczalny mól książkowy i fanka twórczości Edgara Allana Poe.

fot. Mieszko Piętka/AKPA


Udostępnij