Dwadzieścia lat w marketingu i siedemdziesiąt krajów później. Zuzanna Giersz o zmianie drogi i niezależności
Dwadzieścia lat pracy w marketingu, doświadczenie zdobywane na rynkach polskich międzynarodowych i ponad siedemdziesiąt odwiedzonych krajów. Dla Zuzanny Giersz globalna perspektywa nie jest dodatkiem do zawodowego CV, lecz naturalnym sposobem myślenia o strategii, komunikacji i relacjach biznesowych. Jej droga obejmuje zarówno współpracę z markami luksusowymi i dużymi organizacjami, jak i świadomą decyzję o przejściu na własną działalność.
Dziś jako właścicielka ZuZing i CherryCake łączy marketing strategiczny, pracę projektową i mentoring, wspierając firmy oraz osoby w definiowaniu kierunków rozwoju i podejmowaniu decyzji biznesowych. Doświadczenia zdobyte w różnych branżach, kulturach i modelach pracy pozwalają jej patrzeć na marketing jako proces wymagający nie tylko wiedzy i narzędzi, lecz także odwagi, uważności i konsekwencji. W rozmowie opowiada o pracy bez granic, niezależności zawodowej oraz o tym, jak budować własną ścieżkę w świecie intensywnej i zmiennej pracy.
Agnieszka Marzęda: Masz ponad dwadzieścia lat doświadczenia w marketingu, w tym w pracy z markami luksusowymi i rynkiem nieruchomości. Co z tej drogi najbardziej ukształtowało Twoje dzisiejsze podejście do strategii?
ZG: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo elementów było wiele. Moje dzisiejsze podejście ukształtowała ogromna różnorodność projektów, branż i ludzi, z którymi miałam okazję pracować – od IT, poprzez logistykę, rynek marek luksusowych i centra handlowe po projekty realizowane w środowisku międzynarodowym. Każdy rynek, każda organizacja i każdy zespół wymagały innego spojrzenia, innego języka i innego tempa działania. To doświadczenie nauczyło mnie elastyczności, uważności na kontekst oraz umiejętności łączenia twardych danych z intuicją biznesową. Ogromną rolę odegrały również momenty kryzysowe – takie jak np. pandemia – które weryfikują nie tylko strategie, ale także odporność liderów i marek. Nie bez znaczenia są także studia (a skończyłam ich kilka), ale tak naprawdę wszystko zweryfikowały praktyka. I ludzie. Ci, którzy dawali przestrzeń, żeby rosnąć – i ci, którzy tę przestrzeń skutecznie ograniczali. Jedni budowali we mnie odwagę, drudzy nauczyli mnie stawiać granice.
Dziś strategia to dla mnie nie jest dokument, który ma ładnie wyglądać na prezentacji. To jest umiejętność widzenia szerzej – ale też bardzo konkretnie. I umiejętność podejmowania decyzji mimo niepewności.
AM: Przez wiele lat pracowałaś w strukturach firm i międzynarodowych projektów. Co było momentem, w którym zdecydowałaś się przejść na własną działalność i zostać „own boss”?
ZG: To nie był jeden spektakularny moment, raczej suma małych sygnałów. Coraz częściej łapałam się na tym, że wiem, co należy zrobić, ale struktura nie zawsze pozwalała to zrobić szybko albo w ogóle. Po kilku latach współpracy z ostatnim pracodawcą, brytyjską firmą postanowiłam działać zgodnie z własnymi przekonaniami, a nie firmowymi tabelkami. Zrezygnowałam z kierowniczego stanowiska, bo nie chciałam być marketingową sieciówka sprzedającą wszystkim to samo w różnych opakowaniach. Zrozumiałam, że bardziej niż bezpieczeństwa potrzebuję sprawczości. I że jeśli coś ma się nie udać, to wolę, żeby było to na moich zasadach. Impulsem była rozmowa z moim dawnym klientem, który zadzwonił z pytaniem – chciałabyś znowu dla nas pracować?
AM: Rozumiem, że się zgodziłaś?
ZG: Tak i uważam, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Przez wszystkie lata mojej współpracy z różnymi firmami czułam, że nie mogę rozwinąć skrzydeł do końca. Korporacje wiele mi dały, ale one nie doceniają indywidualności, kreatywności i własnego zdania. Wiele firm się tym szczyci, ale żadna korporacja nie da Ci takiej swobody jak własna działalność.
AM: ZuZing i CherryCake to projekty oparte na doświadczeniu, relacjach i indywidualnym podejściu. Czym różni się dziś Twoja praca strategiczna od tej, którą wykonywałaś w korporacyjnych strukturach?
ZG: Przede wszystkim tempem i jakością decyzji. Dziś nie muszę udawać, że coś ma sens, jeśli go nie ma. Nie muszę malować trawy na zielono. W korporacji często zarządzasz nie tylko projektem, ale też narracją wokół niego. Spotkania, raporty, prezentacje, tabelki, lunche, brunche i spotkania biznesowe. Teraz pracuję dużo bardziej bezpośrednio – z problemem, z człowiekiem, z decyzją.
Mam większy wpływ na to, z kim pracuję i w jakim kierunku idziemy. I paradoksalnie – mimo że pracuję „na swoim” – czuję mniej chaosu, bo nie muszę podporządkowywać się polityce organizacyjnej i przestrzegać korporacyjnych zasad. To ja decyduje i to ja wymagam.
AM: Jakim wyzwaniem było dla Ciebie objęcie odpowiedzialności za marketing eRyby.pl i wejście w świat e-commerce po latach pracy z markami luksusowymi i projektami strategicznymi? Co w tym doświadczeniu okazało się dla Ciebie najbardziej wymagające, a co najbardziej rozwojowe?
ZG: To było jak przesiadka z eleganckiego jachtu na bardzo szybką motorówkę. W e-commerce wszystko dzieje się szybciej, bardziej mierzalnie i bez taryfy ulgowej. Do tego branża, której za bardzo nie znałam. Największym wyzwaniem było tempo i konieczność podejmowania decyzji na podstawie danych niemal w czasie rzeczywistym. Do tego szybkie wdrożenie się w temat. Najbardziej rozwojowe? Pokora. Dane bardzo szybko weryfikują pomysły – i to jest świetna lekcja, którą w sumie wciąż odrabiam.
AM: Łączysz marketing strategiczny z pracą mentoringową i coachingową. Jak w praktyce wykorzystujesz narzędzia marketingowe do budowania nie tylko biznesów, ale też bardziej świadomych relacji zawodowych?
ZG: Marketing w swojej istocie to zrozumienie drugiego człowieka – jego potrzeb, motywacji i obaw. Podobnie jest w odniesieniu do relacji zawodowych. Często pracuję z ludźmi, którzy chcą, ale nie wiedza jak, albo nie mają odwagi zacząć. I wtedy narzędzia marketingowe pomagają przełożyć wątpliwości na decyzję. A decyzja to zawsze początek zmiany. Dodatkowo wykorzystuję swoje doświadczenie zarówno jako kobiety, żony, podróżniczki, jak i marketingowca.
AM: W swojej pracy zajmowałaś się także employer brandingiem i komunikacją wewnętrzną. Jak dziś firmy powinny myśleć o marce pracodawcy, aby była ona autentyczna, a nie deklaratywna?
ZG: Przede wszystkim przestać traktować employer branding jak kampanię. To nie jest projekt, który się „robi”, tylko coś, czym się jest. Autentyczność zaczyna się tam, gdzie kończy się wygoda. Przez lata rekrutowałam i byłam rekrutowana i to czego byłam świadkiem zainspirowało mnie do zgłębienia tematu. Obecnie employer branding jest częścią korporacyjnej rzeczywistości, ale nie wszyscy wciąż wiedzą, że korporacja to nie tylko sprawnie działająca maszyna, ale przede wszystkim człowiek, jednostka i podejście do niego.

AM: Pracowałaś z bardzo różnymi branżami od FMCG po modę i nieruchomości. Co jest dziś największym wyzwaniem dla firm, które chcą prowadzić spójną i długofalową komunikację?
ZG: Konsekwencja i odpowiedzialność. W świecie, w którym premiuje się natychmiastowe efekty, a trendy wyznaczają influencerzy, naprawdę trudno jest myśleć długofalowo. Żyjemy szybko, konsumujemy szybko i – co najtrudniejsze – rzadko zatrzymujemy się, żeby pomyśleć o konsekwencjach tych wyborów.
A przecież dziś komunikacja marki to już nie tylko sprzedaż. To deklaracja postawy i odpowiedzialność właśnie. Firmy coraz częściej są rozliczane nie z tego, co mówią, ale z tego, co robią – dla ludzi, dla środowiska, dla przyszłości. Poza tym, w świecie dzisiejszych mediów o potkniecie jeszcze łatwiej. Szczęśliwie coraz więcej firm zaczyna rozumieć, że społeczna odpowiedzialność biznesu to nie jest dodatek do strategii, tylko jej fundament. Że troska o planetę, świadome zarządzanie zasobami, odpowiedzialna produkcja czy powrót do jakości i lokalnych tradycji to nie są już niszowe tematy, tylko realne oczekiwania klientów.
Wyzwaniem jest to, żeby nie wpaść w pułapkę deklaratywności. Bo odbiorcy są dziś bardzo wyczuleni na greenwashing i puste hasła. Jeśli marka mówi o odpowiedzialności, musi być gotowa ją zweryfikować.
Długofalowa komunikacja wymaga więc dziś konsekwencji i odwagi, żeby postawić na jakość, a nie ilość, trwałości zamiast sezonowości, relacje zamiast transakcji.
AM: Patrząc na zmiany w marketingu w ostatnich latach, jakie kompetencje są dziś naprawdę kluczowe dla strategów i konsultantów marketingowych?
ZG: Umiejętność myślenia i wyciągania wniosków. Do tego łączenie danych z intuicją, zadawanie dobrych pytań i odwaga, żeby czasem powiedzieć: „to nie ma sensu”. No i odpowiedzialność – za własne decyzje i za decyzje podejmowane w imieniu klienta. Z mojej perspektywy znaczenie ma też doświadczenie. Młodsze pokolenie wnosi ogromną dynamikę – jest szybkie, odważne, bezkompromisowe, świetnie porusza się w narzędziach i trendach. Ale często widzę też pewną fragmentaryczność – skakanie z projektu na projekt, z pomysłu na pomysł, z firmy do firmy, bez czasu na głębsze zrozumienie procesu czy konsekwencji decyzji.
A strategia jednak wymaga czegoś więcej niż szybkości. Wymaga uważności, cierpliwości i gotowości do ponoszenia konsekwencji swoich wyborów – także wtedy, gdy coś nie wychodzi. Dlatego dziś największą wartością jest połączenie tych dwóch światów: świeżości i odwagi z jednej strony oraz doświadczenia i odpowiedzialności z drugiej.
AM: Podróże są ważną częścią Twojego życia i tożsamości. Jak wpływają na Twoje decyzje zawodowe i sposób pracy?
ZG: Jestem obywatelem świata i tak lubię myśleć o sobie. Od kiedy prowadzą własną firmę nie ważne gdzie, ważne z kim i dlaczego. Nie muszę brać urlopu, nie czekam na pozwolenie przełożonego. Pakuję laptopa i zmieniam otoczenie. To mnie inspiruje, motywuje i daje ogromną energię do działania. Ludzie, zapachy, smaki, nowe rejony, technologie poszerzają horyzonty i zmieniają perspektywę. Kiedy widzisz różne modele życia, różne definicje sukcesu, przestajesz wierzyć, że istnieje jeden właściwy scenariusz. I łatwiej wtedy budować własny. Ja tak naprawdę już nic nie muszę, ale wciąż chcę i mogę. Kolejna podróż już w planach.
AM: Mówisz otwarcie o work life balance i o tym, że życie jest za krótkie, by być nieszczęśliwym w pracy. Co to oznacza w praktyce przy prowadzeniu własnego biznesu?
ZG: Nie wierzę w idealną równowagę. Wierzę w świadome wybory.
Są momenty, kiedy pracuję bardzo dużo i są takie, kiedy mam czas na książkę, rower czy wyjazd w nieznane. Kluczowe jest to, że to ja o tym decyduję (albo wydaje mi się, że decyduje 😊) Nawet jeśli czasem oznacza to trudniejsze finansowo decyzje.
Własny biznes daje wolność, ale wymaga ogromnej odpowiedzialności. Daje satysfakcję, ale przynosi nieprzespane noce i czasem niepewność. Nie zawsze da się wyłączyć laptopa o 17 i zamknąć drzwi do biura. Natomiast można zdecydować, dla kogo i po co się ten laptop otwiera.
AM: Gdybyś dziś miała powiedzieć jedną rzecz osobom, które myślą o zmianie drogi zawodowej, ale wciąż się wahają, co uznałabyś za najważniejsze?
ZG: Tylko jedną? To trudne. Odwagą jest żyć w zgodzie ze sobą i na własnych zasadach, ale strach nigdy do końca nie znika. Na początku bałam się czy sobie poradzę, czy będę miała klientów, czy ze mną zostanę. Czy jestem na tyle zorganizowana, odpowiedzialna i czy mam wiedzę. Czy nie popełnię błędów, nie zawale terminów, czy będę miała na ZUS. Ale ostatecznie nie chodzi o to, żeby było łatwo. Ważne, żeby było na Twoich zasadach.
Rozmowa z Zuzanną Giersz pokazuje, że doświadczenie w marketingu nie sprowadza się do znajomości narzędzi czy trendów. To przede wszystkim umiejętność podejmowania decyzji w zmiennym otoczeniu, łączenia danych z intuicją i budowania relacji, które mają realną wartość. W świecie, który często premiuje szybkość i powierzchowność, coraz wyraźniej widać, jak dużą rolę odgrywają konsekwencja, odpowiedzialność i gotowość do pracy na własnych zasadach.
Jej droga zawodowa jest dowodem na to, że zmiana nie zawsze zaczyna się od jednego przełomowego momentu. Częściej jest efektem serii decyzji, odwagi do wychodzenia poza schematy i gotowości do wzięcia odpowiedzialności za własne wybory. To właśnie w tej przestrzeni rodzi się prawdziwa niezależność.
W imieniu LadyBusiness Club dziękujemy za rozmowę i za szczere spojrzenie na marketing, biznes i zmianę drogi zawodowej.
Rozmowę przeprowadziła Agnieszka Marzęda
Więcej o Zuzannie Giersz znajdziesz >>>TUTAJ

