Klienci szukają marek z filozofią bliską ich potrzebom – wywiad z Darią Prochenką

Duma mnie rozpiera jak widzę nasze produkty na półkach w drogeriach, perfumeriach i na lotniskach, stojące „ramię w ramię” ze światowymi markami, które do tej pory podziwiałam - mówi Daria Prochenka, współzałożycielka marki Clochee w rozmowie z redaktor naczelną LadyBusiness.pl Emilią Bartosiewicz - Brożyną

fot. Agnieszka Wanat

Emilia Bartosiewicz – Brożyna: Pierwszy raz spotkałyśmy się ponad 5 lat temu, firma miała wówczas rok. Rozmawiałyśmy o planach i marzeniach dalszego rozwoju. Od tej pory dużo się zmieniło?

Daria Prochenka: Podczas naszego pierwszego spotkania, firma Clochee była klasycznym startupem. Moja głowa była pełna marzeń, a we mnie wiara, że mogę przenosić góry. Całe szczęście, oprócz tych marzeń, nie zabrakło mi samozaparcia, zmysłu organizacji i nuty pracoholizmu, bo mogłybyśmy się już ponownie nie zobaczyć. Podobno na 10 startupów tylko jeden ma szansę przetrwać na rynku, a co trzecia nowa firma wytrwa powyżej 5 lat. Jak widać nam się udało (uśmiech). Śmiało mogę powiedzieć, że nie jesteśmy już startupem, a utrzymanie się i rozwój, w tak konkurencyjnej branży jak kosmetyczna, całkiem dobrze nam idzie po przekroczeniu tych „magicznych” pięciu lat. Duma mnie rozpiera jak widzę nasze produkty na półkach w drogeriach, perfumeriach i na lotniskach, stojące „ramię w ramię” ze światowymi markami, które do tej pory podziwiałam.

EBB: Co trzeba wiedzieć i umieć aby od zera stworzyć markę kosmetyczną, która dzisiaj stoi na półce obok największych i najbardziej znanych marek?

DP: Trzeba znać przepisy unijne, interesować się branżą i być na bieżąco, ponieważ jest to bardzo dynamicznie zmieniający się sektor. Trzeba mieć także zacięcie biznesowe i żyłkę handlowca, bo przecież musisz sprzedać dany produkt. Nieoceniony jest pomysł i strategia rozwoju, bo półki drogeryjne uginają się od konkurencyjnych produktów, a przewagą koncernów jest to, że mogą zrobić i wypromować wszystko. Mają nieporównywalnie większe budżety marketingowe i zasoby ludzkie.

Do tego dochodzi najważniejsze pytanie – dla kogo chcesz zrobić ten produkt? Czy ma trafić do młodzieży, do pań, do zamożnej grupy klientek? Definicja klienta jest kluczowa, bo za tym idzie praca nad kosmetykiem finalnym. No i na koniec pozostawiam „wisienkę na torcie” czyli finansowanie. Kapitał początkowy jest niezmiernie istotny, bo trzeba pamiętać, że kosmetyki to produkty z pewnym terminem przydatności. Trzeba mieć plan B jeśli dana partia po prostu się nie sprzeda.

Nie odpowiem jakie trzeba mieć wykształcenie, to indywidualna sprawa. Dzisiaj można zlecić produkcję wykwalifikowanym firmom, ważne żeby mądrze zarządzać i dobrze liczyć, aby przetrwać te pierwsze najtrudniejsze miesiące i lata. Nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby nie lubić tego co robi (uśmiech). To też koniecznie trzeba wpisać na naszą listę.

EBB: Z Twojej perspektywy nazwa marki i jej przekaz ma dzisiaj znaczenie? Wpływa na decyzje zakupowe odbiorców?

DP: To pytanie jest dość trudne, ponieważ w naszym przypadku nazwa nie jest łatwa do zapamiętania. Wiele osób do tej pory nie wie jak ją przeczytać. Dlatego wkładamy cały czas dużo pracy aby dać się poznać i zapamiętać. Klienci są podzieleni na dwie kategorie. Pierwsza to taka, która oburza się mówiąc „skoro jesteście polską marką dlaczego nazwa brzmi tak zagranicznie”. Druga rozumie, że na rynku jest tak dużo nazw, że aby wymyśleć coś prostego, polskiego, kojarzącego się z kosmetykami i na dodatek aby znaleźć wolną domenę internetową graniczy z cudem. Mamy teraz w Polsce duży zwrot w kierunku polskich produktów. Więc jak tylko ludzie dowiadują się, że jesteśmy „swoi” podkreśla, że wyglądamy światowo. Oczywiście nadal jest dużo osób, które doceniają znane i ekskluzywne marki – wtedy dla takiego klienta posiadanie torebki czy perfum z logo jest niezmiernie ważne, ale pojawia się coraz większa kategoria klientów, którzy szukają marek z filozofią podobną do ich potrzeb, wtedy nieważne, czy nazywasz się po polsku, czy masz wymyśloną, świeżą nazwę.

EBB: Co najbardziej pomogło Ci w dojściu do miejsca, w którym jesteś dzisiaj?

DP: Samodyscyplina i najbliżsi. Jestem osobą, której nie trzeba dodatkowo motywować, żeby sięgnęła po telefon czy odpisała na maila. Mój codzienny system to zadaniowość. Nie odkładam spraw na później i myślę, że dlatego wiele rzeczy udało mi się zrealizować. Czasami jednak brakuje mi wiary w siebie, a wtedy ogromnym wsparciem są najbliżsi, którzy dopingują, pomagają, wierzą, ale też czasami mówią „Daria, zatrzymaj się i spójrz ile fajnych rzeczy udało ci się osiągnąć”. To daje mi wiele radości i wiary, że mogę osiągnąć to o czym jeszcze kilka lat temu nawet nie marzyłam.

Ważnym elementem jest także podążanie za osobistą misją. Wierzę, że „powrót do natury” jest nie tylko modą i pustym sloganem. Zmiana na ekologiczny tryb życia może być łatwa i przyjemna dzięki Zasadzie Małych Kroków, czyli poprzez zmianę drobnych, codziennych nawyków. Dlatego firma od samego początku mocno stawia na rozwiązania proekologiczne.

EBB: Gdybyś w momencie zakładania firmy wiedziała tyle co wiesz dzisiaj to zrobiłabyś coś inaczej?

DP: Oczywiście! Mnóstwo rzeczy bym zmieniła. Jest takie powiedzenie „człowiek uczy się na błędach”. Niestety jest ono bardzo mocno prawdziwe. W dojściu do tego miejsca, w którym dzisiaj jest firma Clochee, pomogło, ale też przeszkodziło nam wiele błędów. Dzisiaj zupełnie inaczej zainwestowałabym pierwsze wydane pieniądze. Myślę, że o wiele więcej przeznaczyłabym na marketing. Bo jednak w tak konkurencyjnej branży trzeba dać się poznać. Nikt sam nie znajdzie Cię w internecie.

EBB: Bycie kobietą biznesu i mamą – jak łączysz te dwie role?

DP: Oczywiście bywają trudne momenty, gdy np. dziecko zachoruje a ja mam umówionych już kilka ważnych spotkań. Ale ogólnie pomaga mi dobra organizacja, partner i niezawodna „instytucja – babcia”. Bez wsparcia rodziny nie byłoby to możliwe do osiągnięcia. Szczególnie w takich momentach gdy trzeba wyjechać na dwa dni w delegację. Poza tym nie widzę większych przeszkód, XXI wiek daje przecież tak dużo możliwości odbywania telekonferencji, czy wirtualnych spotkań, że można prowadzić biznes z drugiego końca świata.

EBB: Warto podążać za marzeniami?

DP: Zacznę od tego, że trzeba marzyć. Bez marzeń człowiek więdnie. A jak już coś jest w sferze marzeń, warto zastanowić się czy nie przenieść tego do kategorii „cel”. Cele już się realizuje, nie tylko do nich wzdycha czy o nich marzy. Ogólnie warto rozwijać się, czerpać z życia i nie bać się życia, ani porażek.

Daria Prochenka – współzałożycielka i prezes firmy Clochee, produkującej kosmetyki naturalne. Przez wiele lat szukała wśród produktów zdrowych „ideałów”. W końcu postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. W ten sposób powstała marka Clochee, którą stworzyła w Szczecinie w 2013 roku wraz z koleżanką. Marka pod jej kierownictwem rozwinęła się zarówno w Polsce jak i na arenie międzynarodowej. Po kilku latach oprócz podstawowej linii kosmetyków Clochee, firma wykreowała nową markę Pure by Clochee, oraz linię kosmetyków profesjonalnych SPA. Laureatka plebiscytu Lady Business Awards 2018

Emilia Bartosiewicz – Brożyna – redaktor naczelna LadyBusiness.pl, założycielka Lady Business Club, właścicielka firmy Imagine Yourself Sp z o.o., ekspert osobistego PR w internecie, pomysłodawczyni plebiscytu dla kobiet biznesu Lady Business Awards

fot. Agnieszka Wanat