Nie chcemy już się tłumaczyć z ambicji. Liderki biznesu o przyszłości kobiet

Dzień Kobiet to moment, w którym często przypominamy o osiągnięciach kobiet, ale równie ważne jest zadanie pytania o przyszłość. Jak powinien zmieniać się świat, aby kobiety mogły w pełni wykorzystywać swój potencjał? Jakie stereotypy wciąż utrudniają im rozwój w biznesie, nauce czy przywództwie?

Dzień kobiet

Z okazji 8 marca zapytałyśmy liderki, przedsiębiorczynie i ekspertki o dwie kwestie. Po pierwsze: jaką zmianę w świecie kobiet chciałyby zobaczyć w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Po drugie: z jakim stereotypem na temat kobiet w biznesie lub przywództwie spotykają się najczęściej i w jaki sposób go przełamują.
Ich odpowiedzi pokazują, że choć wiele już się zmieniło, przed nami wciąż sporo pracy. Pojawiają się w nich takie tematy jak finansowa niezależność kobiet, odwaga w mówieniu o pieniądzach, redefinicja przywództwa, widoczność kobiet w przestrzeni publicznej czy zmiana sposobu myślenia o dojrzałości i macierzyństwie w pracy.
To głosy kobiet, które nie tylko komentują rzeczywistość, ale na co dzień ją współtworzą. Prowadzą firmy, rozwijają inicjatywy społeczne, zarządzają zespołami i budują przestrzeń dla innych kobiet. Ich doświadczenia pokazują, że prawdziwa zmiana zaczyna się od decyzji, odwagi i wzajemnego wsparcia

Jaką zmianę w świecie kobiet chciałabyś zobaczyć w ciągu najbliższych 10 lat?

Agnieszka Gaczkowska
Chciałabym zobaczyć świat, w którym kobiety przestają się przepraszać za swoje ambicje i nie muszą udowadniać, że „dadzą radę”.
Marzy mi się zmiana z trybu „udowadniam” na tryb „wybieram” – bez poczucia winy za pieniądze, przestrzeń i odpoczynek.
Chcę, żeby finansowa niezależność kobiet była normą, żebyśmy przestały romantyzować zmęczenie i zaczęły budować z miejsca mocy, a nie wyczerpania.
Żeby zamiast konkurować o stanowiska, osiągnięcia, pomagały sobie nawzajem je tworzyć.

Anna Januszkiewicz
Chciałabym, żebyśmy przestały się tłumaczyć z ambicji. Żeby kobieta, która chce więcej, pieniędzy, wpływu, odpowiedzialności, nie była odbierana jako „zbyt”.
Przez lata pracy i networkingu widzę jedno, kompetencje mamy. Odwagę też. Często brakuje tylko przyzwolenia, czasem z zewnątrz, czasem od samych siebie.
Chciałabym, żeby za 10 lat kobiety nie pytały „czy wypada?”, tylko „czy ja tego chcę?”.
I żeby wsparcie między nami było czymś naturalnym, a nie wydarzeniem specjalnym.
Marzy mi się też większa finansowa odwaga. Rozmowy o pieniądzach bez skrępowania, wycenianie swojej pracy bez zaniżania stawek „na wszelki wypadek”. Bo niezależność zaczyna się od decyzji, a nie od zgody innych.

Agnieszka Mikulska
Chciałabym, żeby w ciągu 10 lat dojrzałość kobiet stała się realnym kapitałem, a nie „problemem do ukrycia”. Jesteśmy w czasie szybkiego starzenia się społeczeństw, więc rośnie znaczenie grupy 40+ i 50+ na rynku pracy – i chcę, by to przełożyło się na lepsze warunki, nie tylko większe oczekiwania. Marzy mi się standard: elastyczna praca bez poczucia winy i kultura organizacyjna, która rozumie cykl życia kobiety. W tym także menopauzę – bez żartów, bez wstydu, z mądrym podejściem do zdrowia i energii. Chciałabym, aby „wellbeing” przestał być sloganem, a stał się praktyką: dostęp do profilaktyki, konsultacji i ergonomii pracy dla kobiet w każdym wieku. I żebyśmy mogły mówić: „jestem w najlepszym momencie swojej sprawczości”, bez tłumaczenia się komukolwiek z peselu.
Marzy mi się rynek, który widzi doświadczenie jako przewagę: umiejętność podejmowania decyzji, odporność, empatię i myślenie długoterminowe. Chcę też zmiany w definicji sukcesu: mniej kultu przepracowania, więcej przywództwa opartego na sensie, współpracy i odpowiedzialności. I żeby kobiece leadership nie musiało udawać męskiego stylu, żeby było autentyczne i “nasze” bez zakładania spodni.

Sylwia Petryna
Nie tyle w świecie kobiet, ile w świecie w ogóle chciałabym zobaczyć więcej kobiet decydentek – obecnych tam, gdzie zapadają kluczowe decyzje społeczne, gospodarcze i polityczne. Wierzę, że ich perspektywa w naturalny sposób poszerza sposób myślenia o przywództwie, odpowiedzialności i współpracy. Chciałabym też widzieć więcej kobiet w mediach, ale nie tylko tych, za którymi stoją duże korporacje i działy PR. Marzy mi się przestrzeń dla głosów kobiet prowadzących małe firmy, lokalne inicjatywy i eksperckie projekty, bo to one stanowią ogromną część realnej przedsiębiorczości. Gdy ich historie staną się równie widoczne jak sukcesy „dużych nazwisk”, obraz kobiecego przywództwa stanie się pełniejszy i prawdziwszy. I przede wszystkim “nie kupiony”.

Magda Pietkiewicz
W świecie kobiet chcę zobaczyć jedną zasadniczą zmianę: mniej udowadniania swojej wartości, więcej spokojnej pewności siebie. Takiej, która nie potrzebuje zgody otoczenia.
Przez lata obserwuję, jak kobiety w biznesie uczą się „zmniejszać”, żeby nie być odebrane jako zbyt ambitne, zbyt bezpośrednie, zbyt wymagające. Najczęstszy stereotyp, to przekonanie, że kobieta liderka powinna być przede wszystkim miła inaczej raczej źle się o niej mówi.
Wierzę, że możemy być jednocześnie empatyczne i decyzyjne. Wrażliwe i konkretne. Nie musimy wybierać między relacyjnością a sprawczością. To połączenie jest naszą siłą a nie sprzecznością. I dość już „tak trzeba, bo co ludzie powiedzą”.

dr Elżbieta Sobów
Ja to bym sobie życzyła więcej odwagi wśród kobiet i mniej poświęcenia. I to na nie za 10 lat, ale najlepiej w tym roku. Kobiety w wielu firmach, w których są filarem biznesu zwłaszcza rodzinnego pozostają w tle niewidoczne, bo uważają, że to nie ma znaczenia. A to ma ogromne znaczenie w wielu sytuacjach, zwłaszcza gdy z jakiegoś powodu muszą ten biznes prowadzić same. Nagle okazuje się, że kontrahenci zupełnie ich nie znają, nigdy nie były partnerem w biznesie.

Z jakim stereotypem na temat kobiet w biznesie, nauce lub przywództwie najczęściej się spotykasz i jak go przełamujesz?

Agnieszka Gaczkowska
Najczęściej spotykam się ze stereotypem, że kobieta w biznesie musi wybrać: albo będzie „miła i ciepła”, albo „konkretna i skuteczna”. Jakby empatia wykluczała strategiczne myślenie, a wrażliwość odbierała decyzyjność.
Często słyszę też (czasem między wierszami), że to, co robię – handmade, warsztaty, kobiece kręgi – to takie „urocze hobby”, a nie poważny biznes. Jakby miękka włóczka nie mogła generować twardych wyników.
Przełamuję to… działaniem. Transparentnie mówię o liczbach, o przychodach, o strategii, o porażkach, które były feedbackiem, a nie końcem świata. Pokazuję, że można budować markę z serca i jednocześnie z Excelem w tle.
Przełamuję to też stylem przywództwa – bez napompowanego ego, za to z jasnymi granicami. Można być czułą i stanowczą. Można słuchać i podejmować trudne decyzje.
I wreszcie – przełamuję to, nie udając kogoś innego. Nie obniżam głosu, żeby brzmieć „poważniej”. Nie rezygnuję z humoru, żeby brzmieć „profesjonalnie”.
Bo największy stereotyp to ten, że żeby być liderką, trzeba przestać być sobą. A ja właśnie udowadniam, że odwrotnie – im bardziej jesteś sobą, tym silniejsze masz przywództwo.

Anna Januszkiewicz
Że jeśli kobiecie się udaje, to „bo ma relacje”, „bo dobrze wygląda”, „bo miała szczęście”.
Rzadko mówi się o konsekwencji, strategii, twardych decyzjach, odpowiedzialności za zespół i budżet.
Nie walczę z tym wprost. Po prostu robię swoje.
Dowożę projekty. Buduję długofalowe relacje. Biorę odpowiedzialność.
Nie próbuję udowadniać, że potrafię jak mężczyzna.
Pokazuję, że można skutecznie zarządzać po swojemu.
I że relacje w biznesie to nie przypadek, tylko świadoma, wieloletnia praca. Zaufanie buduje się latami, a reputację jedną decyzją. To też jest kompetencja, nie „szczęście”.

Agnieszka Mikulska
Zauważam trzy stereotypy dość wygodne dla otoczenia: „emocjonalna”, „agresywna”, „za stara na zmiany” – niestety wszystkie brzmią jak próba uciszenia kobiet.
Emocje nie odbierają nam decyzyjności, tylko ją wzmacniają: potrafimy podejmować trudne decyzje, bo poprzez doświadczenie widzimy ich konsekwencje i mamy odwagę je unieść. Zaś Nasza wrodzona intuicja i czucie emocji chronią nas i wielokrotnie pozwalają nam uniknąć kłopotów w biznesie.
Gdy jesteśmy stanowcze, to nie oznacza, że jesteśmy „trudne i agresywne” – to oznacza, że jesteśmy konkretne, stawiamy granice, dbamy o własne potrzeby, a to bywa niewygodne dla tych, którzy liczyli na milczenie. Dojrzałość to nie jest etap schodzenia ze sceny tylko moment, w którym wiem kim jestem, i nie potrzebuję już na to niczyjej zgody.
Uważam również, że po 40. nie uczymy się wolniej, tylko selektywnie: nie tracimy już energii na rzeczy bez sensu, za to wybieramy to co daje rezultat i niesie wartość.

Sylwia Petryna
Stereotyp: w branżach zdominowanych przez mężczyzn kobiety częściej widzi się w rolach wspierających niż decyzyjnych.
Przełamuję ten schemat, pracując z kobietami, które zarządzają projektami, zespołami i zmianą organizacyjną – i wzmacniając ich odwagę do zajmowania miejsca przy stole decyzyjnym. Pokazuję, że przywództwo nie ma jednej, „męskiej” formy, a różnorodność stylów zarządzania zwiększa skuteczność organizacji. Świadomie przyciągam i eksponuję kobiety, które są żywym dowodem na to, że w tzw. męskich branżach doskonale zarządzają, podejmują strategiczne decyzje i pełnią rolę równoprawnych decydentek.

dr Elżbieta Sobów
“Macierzyństwo obniża zaangażowanie zawodowe kobiet” to chyba najczęściej i jednocześnie najbardziej negatywnie wpływający stereotyp na awans, na rozwój kariery kobiet.
To jeden z najbardziej utrwalonych mitów. Fakty pokazują coś odwrotnego, potwierdzam to moim biznesem, gdzie pracują w 90% kobiety jednocześnie będące młodymi mamami – kobiety po przerwie rodzicielskiej często wracają z lepszą organizacją czasu i większą efektywnością.
Przełamuję ten stereotyp zatrudniając właśnie takie kobiety, moje pracownice idą na macierzyńskie będąc pracownikami w mojej firmie i wracają z powodzeniem, kompetencje nie znikają wraz z urlopem macierzyńskim. Macierzyństwo nie może być wyrokiem dla kariery i rozwoju zawodowego kobiet. Nie ma na to mojej zgody, dlatego zatrudniam takie właśnie dziewczyny, wspieram je w powrocie do pracy i rewelacyjnie rozwijam z nimi mój biznes. Zaangażowanie pracownika to obszerny temat na kilka, kilkanaście doktoratów i prac habilitacyjnych. Takie proste, wręcz prymitywne upraszczanie tematu w stylu “macierzyństwo = brak zaangażowania” jest ogromnie niesprawiedliwy i niebezpieczny dla kobiet.

 

Historie i refleksje naszych rozmówczyń pokazują jedno bardzo wyraźnie. Zmiana w świecie kobiet nie polega już wyłącznie na walce o miejsce przy stole. Coraz częściej chodzi o coś innego: o możliwość decydowania na własnych zasadach, o prawo do ambicji bez tłumaczenia się z niej oraz o budowanie przywództwa, które nie musi kopiować cudzych wzorców.

W wypowiedziach ekspertek powraca kilka wspólnych wątków. Finansowa niezależność, większa widoczność kobiet w przestrzeni publicznej, przełamywanie stereotypów dotyczących przywództwa czy zmiana myślenia o macierzyństwie i dojrzałości zawodowej. To tematy, które w najbliższych latach będą kształtować nie tylko dyskusję o kobietach, lecz także o przyszłości rynku pracy i biznesu.

Dzień Kobiet jest dobrą okazją, aby te głosy wybrzmiały mocniej. Nie jako symboliczny gest, ale jako przypomnienie, że realna zmiana zaczyna się od decyzji, odwagi i wzajemnego wsparcia. Bo kiedy kobiety przestają pytać „czy wypada”, a zaczynają pytać „czy tego chcę”, zmienia się nie tylko ich życie. Zmienia się także świat wokół nich.


Udostępnij