Sukces tworzą ludzie. Grażyna Sadowska-Malczewska o odpowiedzialnym biznesie, kulturze organizacyjnej i łączeniu ról.

Grażyna Sadowska-Malczewska od lat udowadnia, że biznes może być nie tylko skuteczny, ale i odpowiedzialny. Jako liderka PKF BPO stawia na kulturę organizacyjną, w której liczą się współpraca, wzajemne wsparcie i atmosfera sprzyjająca rozwojowi. Jej dewiza „Sukces tworzą ludzie” nie jest pustym hasłem – to filozofia, według której buduje zespół i rozwija firmę.

Grażyna Sadowska-Malczewska

 Szczególnie bliskie są jej tematy wspierania kobiet i rodziców w pracy, tworzenia miejsc przyjaznych neuroróżnorodności oraz zatrudniania osób z niepełnosprawnościami. Sama, jako mama czwórki dzieci – w tym dwójki w spektrum autyzmu – wnosi do zarządzania unikalną perspektywę i ogromną empatię, która przekłada się na codzienność pracowników.

Równocześnie z wrażliwością i uważnością na ludzi łączy wiedzę ekspercką o rynku outsourcingu i księgowości, które właśnie przechodzą dużą transformację. Obserwuje zmieniającą się rolę księgowych, konsolidację biur rachunkowych i wyzwania związane z kosztami technologii. Jej spojrzenie łączy praktyczne doświadczenie z wizją tego, dokąd zmierza branża. Jest pasjonatką liczb, rachunkowości zarządczej i controllingu. Autorką cyklu „Zakochaj się w rachunkowości zarządczej”, w którym pokazuje przedsiębiorcom, jak dane zarządcze wspierają strategię i rozwój firm. W świecie szybkich zmian przekonuje, że trafne decyzje zaczynają się od rzetelnych informacji.

W rozmowie dla LadyBusiness.pl opowiada o tym, jak łączyć rolę mamy i liderki, jak tworzyć miejsca pracy oparte na wartościach oraz dlaczego odpowiedzialność społeczna staje się jednym z filarów współczesnego biznesu.

Agnieszka Marzęda: Twoje hasło przewodnie brzmi „Sukces tworzą ludzie”. Jak w praktyce wygląda budowanie takiej kultury organizacyjnej, w której pracownicy nie tylko współpracują, ale też czują się dobrze i chcą dawać z siebie więcej?

Grażyna Sadowska-Malczewska: W praktyce to znaczy, że staram się tworzyć takie środowisko pracy, w którym każdy ma poczucie sensu i wpływu tego, co robi, na naszą organizację. Ludzie nie przychodzą do pracy tylko dla tabelki w Excelu czy zaksięgowania faktur w systemie – potrzebują widzieć, że ich zaangażowanie realnie coś zmienia. Dbam o to, żeby zespół miał przestrzeń na rozmowę, feedback, współpracę i wzajemny szacunek.

Atmosfera jest kluczem – jeśli ktoś czuje się bezpiecznie, chętnie wnosi swoje pomysły i daje z siebie więcej. Zależy mi też, aby kultura organizacyjna była otwarta na zmiany – to pozwala pracownikom rozwijać się i jednocześnie widzieć nowe sposoby wspierania klientów. Dzięki temu klienci czują się dobrze zaopiekowani, dostają realną wartość dodaną, a my możemy przyczyniać się zarówno do ich sukcesów, jak i do minimalizowania ich ryzyk biznesowych.

Dużo uwagi poświęcasz tworzeniu miejsca pracy przyjaznego kobietom i rodzicom. Co Twoim zdaniem najbardziej wspiera kobiety w łączeniu roli mamy i zawodowej liderki?

Najważniejsze są elastyczność i zaufanie. Kobieta nie powinna stawać przed wyborem między dziećmi a ambicjami ani obawiać się rozmowy z przełożonym o ciąży czy o powrocie po urlopie macierzyńskim. Zarówno badania, jak i moje własne doświadczenia jako mamy czwórki dzieci pokazują, że to czas pełen stresu, dlatego tak istotne jest wsparcie ze strony szefa i całego zespołu w ponownym wdrożeniu do pracy.

W naszej firmie ponad 80 procent zespołu stanowią kobiety, dlatego rodzicielstwo traktujemy naturalnie i nazywamy je „projektem mama”. Dbamy o to, by kobiety czuły się bezpiecznie – od dostosowania warunków pracy w okresie ciąży, przez pamięć o nich w trakcie urlopu macierzyńskiego, aż po ciepłe przyjęcie przy powrocie. Staramy się reagować elastycznie, na przykład umożliwiając udział w szkoleniu wraz z dzieckiem i nianią albo akceptując obecność dzieci w biurze czy podczas spotkań online. Wsparciem są także praca zdalna i elastyczne godziny, które ułatwiają codzienną logistykę.

Ogromne znaczenie ma też solidarność kobiet i poczucie, że nie jesteś sama. Ta sieć zrozumienia i wzajemnego wsparcia naprawdę daje siłę.

Twoja firma zatrudnia osoby z niepełnosprawnościami, a także angażuje się w edukację o neuroróżnorodności. Co sprawiło, że ten temat stał się tak istotną częścią Waszej strategii?

Temat neuroróżnorodności jest dla mnie bardzo osobisty – mam dwójkę dzieci w spektrum autyzmu i razem angażujemy się w edukację oraz uświadamianie, czym jest spektrum. W Polsce żyje około 400 tysięcy osób zdiagnozowanych, a tylko 2% z nich pracuje. To pokazuje, jak wiele barier – często zupełnie zbędnych – wciąż istnieje. Rodzice i dzieci mierzą się z presją i niezrozumieniem, choć ich wysiłek bywa kilkukrotnie większy niż w przypadku rodzin neurotypowych.

Dlatego tak ważna jest edukacja i tworzenie miejsc pracy, w których każdy może być sobą. Wystarczy czasem drobne dostosowanie, żeby osoba neuroatypowa mogła świetnie funkcjonować i wnosić inny, bardzo cenny punkt widzenia.

W naszej firmie 8% zespołu to osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności – znakomici specjaliści, którzy przyczyniają się do naszych sukcesów. Jestem przekonana, że różnorodne zespoły są mądrzejsze, bardziej kreatywne i uczą wrażliwości.

Jakie działania powinien podejmować dziś odpowiedzialny biznes, aby realnie wpływać na życie ludzi i społeczności?

Dla mnie odpowiedzialny biznes to taki, który realnie poprawia codzienność ludzi i otoczenia. To nie tylko działania wizerunkowe, ale konkret: stabilne miejsca pracy, uczciwe warunki, troska o zdrowie pracowników – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – oraz inicjatywy wspierające społeczności lokalne i osoby w trudnych sytuacjach życiowych. To także edukacja dotycząca neuroróżnorodności, wyrównywanie szans kobiet, mężczyzn i osób z niepełnosprawnościami oraz dbałość o środowisko.

Mam świadomość, że nie każdą firmę stać na wszystkie te działania – szczególnie dziś, w obliczu kryzysu i niewypłacalności wielu przedsiębiorstw. Ale wierzę, że biznes ma moc zmieniania świata. Ta zmiana zaczyna się od małych kroków – od tego, jak traktujemy własnych pracowników i jaką tworzymy kulturę organizacyjną. Z moich doświadczeń wynika, że dla ludzi ma to ogromne znaczenie – chcą aktywnie uczestniczyć w takich inicjatywach. Każda firma, niezależnie od wielkości, może dostosować swoje działania do własnych możliwości finansowych i w tym zakresie wprowadzać wartości, które realnie wpływają na życie ludzi i otoczenie.

Outsourcing i rynek biur rachunkowych przechodzą obecnie transformację. Jakie zmiany obserwujesz najczęściej i które z nich najbardziej wpływają na codzienność przedsiębiorców?

Najbardziej widoczny trend to konsolidacja – mniejsze biura rachunkowe coraz częściej łączą się z innymi. Jednym z głównych powodów jest brak sukcesorów w firmach zakładanych w latach 90., w czasie transformacji gospodarczej w Polsce. Drugim są rosnące koszty technologii: automatyzacji, robotyzacji, systemów raportowania i workflow, a także inwestycji w infrastrukturę IT i cyberbezpieczeństwo. Do tego dochodzą szkolenia pracowników przy ciągle zmieniających się przepisach oraz nowe obowiązki nakładane przez ustawodawcę, na przykład w obszarze przeciwdziałania praniu pieniędzy.

Technologia jest dziś niezbędna – to ona pozwala księgowym i firmom szybko reagować na zmiany w gospodarce i utrzymać konkurencyjność. Równocześnie rosną oczekiwania klientów. Nie wystarcza już samo „zaksięgowanie faktury” – coraz częściej oczekują analizy danych i doradztwa biznesowego, postrzegając księgowego jako partnera strategicznego. To całkowicie zmienia codzienność w branży i sprawia, że księgowi – zwłaszcza w mniejszych organizacjach – coraz częściej pełnią rolę controllera finansowego czy nawet dyrektora finansowego.

Mówi się, że rola księgowego ewoluuje w kierunku doradcy biznesowego. Jakie kompetencje stają się dziś kluczowe w tej branży?

Obok wiedzy z zakresu rachunkowości, prawa i podatków coraz większe znaczenie zyskują kompetencje miękkie: umiejętność komunikacji i tłumaczenia z „języka księgowości” na „język biznesu”. Klient musi rozumieć, co liczby mówią o jego firmie. Równie ważne są zdolności analityczne, strategiczne myślenie i otwartość na nowe technologie.

Grażyna Sadowska-Malczewska

Wspominałaś o braku sukcesorów w firmach rodzinnych założonych w latach 90. Jak ten trend wpływa na rynek outsourcingu i jakie szanse lub wyzwania stwarza dla Twojej branży?

Wielu właścicieli firm zakładanych w latach 90. stoi dziś przed dylematem: sprzedać, zamknąć czy przekazać biznes w inne ręce. Często dzieci lub inni członkowie rodziny nie chcą kontynuować działalności, a właściciele wolą przejść na zasłużoną emeryturę. Bywa też, że po śmierci właścicieli rodzina szuka kupca, bo nie widzi siebie w tej roli.

W połączeniu z rosnącymi kosztami technologii i widocznym trendem konsolidacji w branży tworzy to przestrzeń dla outsourcingu – możliwość łączenia biznesów, utrzymania konkurencyjności i osiągnięcia efektu synergii. To jednak również duże wyzwanie, ponieważ proces fuzji wymaga ogromnego wysiłku i mądrego zarządzania zmianą.

My sami doświadczyliśmy tego niedawno – na początku 2025 roku połączyliśmy się ze spółką Eurotax Podatki z Zielonej Góry. W takich sytuacjach kluczowe jest właściwe zarządzanie wszystkimi obszarami działalności, bo tylko wtedy można wykorzystać pełny potencjał połączenia. Bez tego synergia nie zadziała, a transakcja może okazać się nieopłacalna.

Technologia i digitalizacja to ogromne koszty, ale też nieunikniona inwestycja. Jak Ty podchodzisz do wdrożeń technologicznych i jakie widzisz w nich największe korzyści dla biznesu?

Traktuję technologię jako inwestycję w przyszłość. Koszty bywają wysokie, ale dobrze wdrożone rozwiązania pozwalają oszczędzać czas, minimalizować błędy i dają klientom szybki dostęp do danych. W świecie permanentnych zmian szybka informacja zarządcza jest kluczowa, by utrzymać konkurencyjność, reagować na sytuację w organizacji, wykorzystywać szanse i ograniczać ryzyka.

Największa korzyść? Uwolnienie ludzi od powtarzalnych zadań i możliwość skupienia się na tym, co naprawdę ważne – analizie i doradztwie dla naszych klientów.

Jako liderka i mama czwórki dzieci – w tym dwójki w spektrum autyzmu – jesteś szczególnie wrażliwa na temat dobrostanu pracowników. Jak Twoje osobiste doświadczenia przekładają się na styl zarządzania firmą?

Rodzicielstwo bardzo wiele nas uczy i daje kompetencje, które potem wykorzystujemy również zawodowo. Moje doświadczenia nauczyły mnie ogromnej empatii – wiem, że każdy ma swoje „drugie życie” poza pracą, czasem łatwiejsze, a czasem bardzo trudne. Dlatego staram się dawać ludziom przestrzeń i zrozumienie. Wierzę, że można być wymagającym liderem, a jednocześnie wspierającym – nie trzeba wybierać między efektywnością a wrażliwością.

Rodzicielstwo oduczyło mnie także perfekcjonizmu i nauczyło pokory. Nie wszystko wychodzi tak, jak zaplanowałam – czasem się potknę, ale wtedy zamiast frustracji wolę wyciągnąć wnioski, „podnieść koronę” i iść dalej. Porażki są częścią życia – zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Dlatego chcę budować w firmie atmosferę, w której wspieramy się nawzajem, akceptujemy, że każdemu może zdarzyć się gorszy dzień, a jednocześnie uczymy się od siebie i wyciągamy lekcje z błędów.

Jakie chwile poza pracą dają Ci najwięcej siły i radości?

Najwięcej siły daje mi rodzina – czas spędzony z dziećmi, obserwowanie, jak dorastają i się zmieniają. Oczywiście rodzicielstwo to także wyzwania, trudne sytuacje i momenty frustracji, ale dzieci, mąż, rodzina i przyjaciele są moim kołem napędowym.

Ogromną radość daje mi żeglarstwo, szczególnie w Grecji, w której jestem zakochana. Morze – raz spokojne, raz wymagające – uczy mnie pokory, a jednocześnie pozwala złapać dystans i skupić się na tym, co naprawdę ważne. Na jachcie jesteśmy załogą – każdy ma swoją rolę, wszyscy się wspieramy i razem płyniemy do celu. To doświadczenie bardzo przypomina mi pracę zawodową.

Z mężem mamy też swój rytuał – minimum raz w roku wypływamy sami, bez dzieci. To nasz czas, kiedy ładujemy baterie jako para i partnerzy, aby później z nową energią być częścią większej załogi – zarówno rodzinnej, jak i zawodowej.

Czym jest dla Ciebie balans  między byciem mamą a liderką dużej organizacji? Jak go znajdujesz w codzienności?

Balans to dla mnie nie perfekcyjna równowaga, ale elastyczność. Czasem ważniejsze jest to, czego w danym momencie potrzebuje firma, a czasem – dzieci. Trzeba umieć to przyjąć bez wyrzutów sumienia. Bywają „pożary” w pracy, które wymagają nagłej zmiany planów rodzinnych, ale są też „pożary” w domu – choroba dziecka czy inna sytuacja, która wymaga natychmiastowej obecności, nawet kosztem ważnego spotkania.

Łączeniu obu ról sprzyja dobra organizacja – to moja mocna strona – ale także świadomość, że nie muszę być idealna w każdej z ról. Wystarczy, że jestem wystarczająco dobra – i w pracy, i w domu.

Czy masz swoje osobiste motto, które prowadzi Cię przez kolejne etapy życia i biznesu?

Trudno mi wskazać jedno motto, bo jest ich kilka i wszystkie są mocno związane z moimi wartościami. Szczególnie bliskie są mi słowa Stanisława Soyki – artysty, którego bardzo ceniłam, a z którym niedawno się pożegnaliśmy. W utworze Tolerancja śpiewa:

„Życie nie tylko po to jest, by brać, życie nie po to, by bezczynnie trwać. I aby żyć, siebie samego trzeba dać”.

Te słowa przypominają mi, że nie żyjemy tylko dla siebie – powinniśmy być obecni i użyteczni dla innych, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

Drugie motto, które mi towarzyszy, to „Sukces tworzą ludzie”. Wracam do niego zawsze, gdy muszę podjąć decyzję – jeśli coś jest dobre dla ludzi, będzie dobre także dla firmy. To zdanie oddaje moją filozofię: doceniajmy się, szanujmy i pamiętajmy, że fundamentem każdego sukcesu są ludzie – to oni współtworzą firmę i nadają jej prawdziwą wartość.

 

Bardzo dziękujemy Grażynie Sadowskiej-Malczewskiej za tę inspirującą rozmowę. Jej słowa przypominają, że fundamentem biznesu są ludzie, a odpowiedzialne przywództwo zaczyna się od empatii, otwartości i odwagi wprowadzania zmian. To właśnie one sprawiają, że firmy stają się nie tylko silniejsze, ale też bardziej ludzkie i odporne na wyzwania przyszłości.

 

wywiad przeprowadziła Agnieszka Marzęda

Więcej o Grażyna Sadowska-Malczewska znajdziesz na jej profilu.

Jeśli chcesz, by historia Twojej marki, pasji i drogi znalazła się na łamach LadyBusiness.pl – tak jak ta rozmowa – napisz do nas na adres: pr@ladybusiness.pl. Z przyjemnością poznamy Twoją opowieść.


Udostępnij