Są rzeczy, których nie nauczysz w szkole. Marta Szymańska-Baran o doświadczeniu, które zmienia dzieci
Są rzeczy, których nie da się przećwiczyć przy biurku, odrobić w zeszycie ani zaliczyć na ocenę. Nie mieszczą się w podstawie programowej i nie pojawiają się na sprawdzianach. A jednak to właśnie one najczęściej decydują o tym, jak młody człowiek radzi sobie w świecie.
Pierwsza rozmowa w obcym języku z kimś, kogo się nie zna. Pierwsza decyzja podjęta bez wsparcia rodzica. Pierwsze poczucie, że „dam radę”, nawet jeśli jeszcze chwilę wcześniej było w głowie więcej wątpliwości niż pewności. To doświadczenia, które trudno zaplanować w szkolnej ławce, ale które potrafią zmienić sposób myślenia o sobie na bardzo długo.
Marta Szymańska-Baran od lat obserwuje te momenty z bliska. Organizując międzynarodowe obozy językowe, widzi, jak dzieci i młodzież przechodzą przez proces, który zaczyna się od niepewności, a kończy na odwadze, samodzielności i większym zaufaniu do własnych możliwości. W jej podejściu język przestaje być celem samym w sobie, a staje się narzędziem do budowania relacji, poznawania świata i odkrywania siebie.
Rozmawiamy o tym, dlaczego nauka języka nie musi oznaczać siedzenia nad podręcznikiem, co naprawdę zmienia się w dzieciach podczas takich wyjazdów i dlaczego czasem jedno doświadczenie potrafi zrobić więcej niż lata tradycyjnej edukacji.
Emilia Bartosiewicz-Brożyna: W jaki sposób nauka języka obcego poprzez doświadczenie i rozmowę różni się od tradycyjnych lekcji w szkole?
Marta Szymańska-Baran: Na naszych obozach dzieci uczą się języka w bardzo naturalny sposób – dokładnie tak, jak uczyły się swojego języka ojczystego: poprzez rozmowę, interakcje i codzienne sytuacje. Zamiast siedzieć nad regułkami i schematami gramatycznymi, używają języka do komunikacji z rówieśnikami, nauczycielami czy rodzinami goszczącymi.
Dzięki temu język przestaje być szkolnym przedmiotem, a zaczyna być realnym narzędziem do porozumiewania się. To właśnie dlatego dzieci po naszych obozach bardzo szybko przełamują barierę mówienia i wyraźnie poprawiają swoją komunikatywność.
EBB: Od kilkunastu lat organizujesz fantastyczne, międzynarodowe obozy językowe – jak pomagają one dzieciom przełamać barierę językową i zwiększyć pewność siebie?
MSB: Nasze obozy są w pewnym sensie treningiem samodzielności – oczywiście w bezpiecznych warunkach i pod opieką doświadczonej kadry. Dzieci wyjeżdżają bez rodziców i po raz pierwszy w życiu same muszą nawiązywać relacje, odnaleźć się w nowej grupie czy poradzić sobie z drobnymi codziennymi wyzwaniami.
To doświadczenie uczy je, jak samodzielnie funkcjonować w nowych sytuacjach. Dzięki temu zaczynają bardziej ufać sobie i swoim możliwościom, a to naturalnie buduje ich poczucie własnej wartości i pewność siebie.
EBB: Jakie umiejętności społeczne i miękkie rozwijają uczestnicy Waszych programów?
MSB: Przede wszystkim umiejętność pracy w grupie, komunikacji i przełamywania lęku przed kontaktami społecznymi. Dzieci uczą się także otwartości na inne kultury oraz współpracy z osobami z różnych krajów.
Na obozach zagranicznych rozwija się również praktyczna samodzielność. Starsza młodzież, szczególnie w grupach 12+, często samodzielnie porusza się między miejscem zakwaterowania a szkołą językową. To daje im ogromne poczucie sprawczości i odpowiedzialności.
EBB: Co najbardziej zaskakuje dzieci i młodzież podczas wyjazdów i jak wpływa to na ich codzienne decyzje i kreatywność?
MSB: Jedną z rzeczy, które najbardziej zaskakują uczestników, jest niezwykle ciepłe przyjęcie przez rodziny goszczące oraz bardzo pozytywne reakcje na ich znajomość języka angielskiego.
Brytyjczycy sami rzadko mówią w innych językach, dlatego bardzo doceniają fakt, że młodzi ludzie uczą się ich języka. Często chwalą dzieci za ich odwagę i komunikatywność.
Dla wielu uczestników jest to ogromne wzmocnienie – wracają z poczuciem, że naprawdę potrafią mówić po angielsku i że ich wysiłek został zauważony.
EBB: Co zauważają rodzice u swoich dzieci po powrocie z obozu: w języku, pewności siebie, samodzielności i otwartości na nowe wyzwania?
MSB: Rodzice bardzo często zauważają przede wszystkim większą pewność siebie i większą otwartość na nowe doświadczenia. Dzieci wracają bardziej samodzielne i odważniejsze w kontaktach z innymi ludźmi.
Taki wyjazd staje się też ważnym doświadczeniem życiowym, które dzieci zapamiętują na bardzo długo. Wielu rodziców mówi nam później, że był to jeden z momentów, który realnie wpłynął na rozwój ich dziecka.
EBB: Dlaczego warto wierzyć, że nauka języka może być przygodą, a nie tylko obowiązkiem szkolnym?
MSB: Język obcy jest przede wszystkim narzędziem do komunikacji z ludźmi z całego świata. Kiedy młodzi ludzie mają okazję poznać rówieśników z innych krajów, bardzo szybko zaczynają rozumieć, po co właściwie uczą się języka.
Wtedy nauka przestaje być obowiązkiem szkolnym, a staje się przepustką do nowych znajomości, doświadczeń i możliwości.
EBB: Jak rodzice mogą wspierać dzieci w podejmowaniu własnych decyzji edukacyjnych i odkrywaniu swoich mocnych stron, szczególnie w świecie internetu, aplikacji i telefonów?
MSB: W dzisiejszym świecie dzieci mają ogromny dostęp do informacji, ale często brakuje im realnych doświadczeń. Wyjazdy językowe są doskonałym sposobem na połączenie nauki z rozwojem osobowości.
Dziecko nie tylko ćwiczy język, ale także uczy się samodzielności, podejmowania decyzji i budowania relacji z innymi ludźmi. To kompetencje, które będą dla niego niezwykle ważne w dorosłym życiu.
EBB: Co dzieci odkrywają o sobie, ucząc się w międzynarodowym środowisku i w grupie rówieśników z różnych środowisk?
MSB: Ja sama mówię w kilku językach i zawsze powtarzam, że w każdym języku jesteśmy trochę inni. Różne cechy naszego charakteru wychodzą wtedy na pierwszy plan.
Podobnie jest z naszymi uczestnikami. Bardzo często mówią, że kiedy mówią po angielsku, czują się bardziej odważni i otwarci. To niezwykle ciekawe doświadczenie odkrywania nowych stron własnej osobowości.
EBB: Co sprawia, że wyjazdy i programy Speakout są wyjątkowe w porównaniu z innymi ofertami na rynku?
MSB: Jesteśmy firmą, która ma bardzo ludzkie podejście do tego, co robi. Osobiście jestem kierownikiem wypoczynku na każdym wyjeździe i bardzo dbam o to, aby kadra była nie tylko świetnie przygotowana językowo, ale także miała doskonały kontakt z młodzieżą.
Zależy nam na tym, aby dzieci czuły się bezpiecznie, swobodnie i miały przestrzeń do rozwoju. To właśnie ta atmosfera sprawia, że wielu uczestników wraca z nami na kolejne wyjazdy.
EBB: Dlaczego inwestycja w taki wyjazd jest nie tylko nauką języka, ale też sposobem na budowanie pewności siebie, otwartości, kreatywności oraz samodzielności dziecka?
MSB: Języka naprawdę uczymy się wtedy, kiedy używamy go w relacjach z innymi ludźmi. Nasz mózg bardzo szybko zapamiętuje informacje, które są potrzebne do realnej komunikacji.
Dlatego takie wyjazdy rozwijają nie tylko kompetencje językowe, ale także pewność siebie, otwartość i umiejętność odnajdywania się w nowych sytuacjach.
EBB: Jakie historie lub przykłady uczestników najlepiej pokazują efekty nauki w praktyce i wartościowe doświadczenia zdobyte na obozach?
MSB: Bardzo często widzimy konkretne efekty w wynikach szkolnych naszych uczestników. Wielu z nich po powrocie poprawia swoje oceny z języka angielskiego, a część zdaje międzynarodowe egzaminy językowe na poziomie wyższym niż wcześniej zakładali.
Jednak dla mnie najważniejsze są momenty, kiedy młodzi ludzie mówią: „Teraz już wiem, że potrafię”. To poczucie sprawczości i wiary w siebie zostaje z nimi na lata.
Powyższa rozmowa, która pokazuje, że rozwój dziecka nie zawsze zaczyna się od podręcznika, ale bardzo często od doświadczenia. Od momentu, w którym trzeba spróbować, odezwać się, zaufać sobie i zrobić pierwszy krok bez gotowego scenariusza.
Dziękujemy Marcie Szymańskiej-Baran za podzielenie się swoim doświadczeniem, spojrzeniem na edukację oraz za pokazanie, że nauka języka może być czymś znacznie więcej niż szkolnym obowiązkiem.
Rozmowę przeprowadziła Emilia Bartosiewicz-Brożyna
Więcej o Marcie Szymańskiej-Baran znajdziesz >>>TUTAJ

