Dbając o siebie, dbam o innych – wywiad z Kingą Wnuk

Jak to jest być prekursorem i wizjonerem w branży edukacji oraz jak znaleźć balans w życiu zawodowym i prywatnym specjalnie dla portalu LadyBusiness.pl opowiada dr Kinga Wnuk - założyciel i dyrektor Niepublicznego Przedszkola Smyk, Niepublicznej Szkoły Podstawowej, Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Konarskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

kinga_wnuk

Emilia Bartosiewicz: Jakie były początki Pani działalności?
Kinga Wnuk: Kiedy zaczęłam budować swoją firmę miałam 25 lat i dwuletnią córeczkę, która była inspiracją do działania. Nie myślałam więc zupełnie o celach biznesowych, miałam za to przesłanie i misję do zrealizowania. Od początku wiedziałam, że przedszkole to pierwszy odcinek długiej drogi, a jednocześnie odważnej idei, że zrobię kolejny krok. Postawiony cel i przekonanie o ogromnej wartości ciągłości i spójności edukacyjnej, motywowało mnie do dalszego działania. I tak powstał pierwszy w województwie świętokrzyskim kompleks edukacyjny, który kształci od przedszkola do liceum. Dzisiaj czasami zastanawiam się czy budując wszystko raz jeszcze byłabym tak entuzjastycznie nastawiona jak wtedy (uśmiech), bo nie była to łatwa droga.

EB: Pani historia to również motywowanie innych do działania.
KW: Gdzieś wewnętrznie zawsze czułam, że wspieranie innych, motywowanie, inspirowanie stanie się nieodłączną częścią mojego życia. Lubię zachęcać do działania, bo jestem przekonana, że największa siła jest w nas samych, naszym umyśle i naszych marzeniach. Widać to również w misji moich szkół, dbających o to, żeby wychować dobrych, mądrych i otwartych na świat młodych ludzi, którzy znają siłę marzeń i wiedzą, że nie ma przeciwności nie do pokonania i że każdy może, tak jak symbolizuje nasze logo, sięgać do gwiazd.

Dobry i mądry lider ma świadomość, że to zespół tworzy organizację. Sam nie jest w stanie osiągnąć wielkich rzeczy.

EB: Gdyby miała Pani doradzić kobietom, które dopiero zaczynają swoją działalność – co by im Pani powiedziała?
KW: Punkt wyjścia to dobry pomysł, który odpowiada potrzebom rynku, pasja i zaangażowanie. Bardzo ważne jest określenie priorytetów i ich konsekwentna realizacja oraz postawienie na jakość. Należy myśleć perspektywicznie i długofalowo. Wiedzieć dokąd się zmierza i być wytrwałym. Nie da się zrobić wszystkiego od razu, ale wiedząc czego się chce, mając w sobie pokorę i cierpliwość w końcu się uda. Kluczowe jest również dbanie o pracowników, docenianie ich pracy, liczenie się z ich zdaniem. Zbudowana na dialogu i szacunku kultura organizacji to wartość, która procentuje. I wreszcie trzeba mieć świadomość, że nie będzie łatwo, bo każdy sukces jest okupiony ciężką pracą i po drodze pojawi się wiele przeciwności, ale niewątpliwie warto! Także nie można się poddawać. Sama nigdy nie przestaję marzyć i chciałbym zarażać tym innych.

EB: Budowanie zespołu to łatwe czy trudne zadanie?
KW: Niewątpliwie wymagające, bo to ciągły proces. Dobry i mądry lider ma świadomość, że to zespół tworzy organizację. Sam nie jest w stanie osiągnąć wielkich rzeczy. Jestem szefem, wytyczam kierunek, koordynuję, wymagam, kreuję, ale bez zgranego, zaangażowanego zespołu nie osiągnęłabym wiele. Sukces to gra zespołowa. Dlatego przy rekrutacji każdego nowego pracownika zwracam uwagę nie tylko na jego kompetencje, ale również osobowość, to czy wpisze się w kulturę organizacji, którą wspólnie tworzymy. Tutaj każdy element musi do siebie pasować. Na szczęście mam przywilej pracować ze świetnymi fachowcami i mądrymi, wartościowymi ludźmi. Bez nich nie byłoby przedszkola Smyk i szkół Konarskiego.

EB: Patronem Pani szkół jest Stanisław Konarski, czuje się Pani reformatorką?
KW: Konarski, który był innowatorem i reformatorem szkolnictwa w XVIII wieku, stworzył podwaliny nowoczesnej edukacji. Moja pasja, entuzjazm i wiara w możliwość tworzenia nowatorskiego wymiaru nauczania jest nie mniejsza niż u naszego patrona przed laty.

Jako że miałam możliwość tworzyć swoje placówki od podstaw, nie czuję się reformatorem, nie miałam potrzeby nim być, ale rolę prekursora odczułam aż nadto. Z jednej strony to powód do dumy i satysfakcji, z drugiej ogrom trudności i wyzwań, przecierania szlaków, długiej samotnej drogi i zmęczenia koniecznością nieustannego zabiegania o przestrzeń dla oświaty niepublicznej w Ostrowcu. Do tego dochodzą inne obciążenia. Nasi uczniowie osiągają historyczne wyniki, jakich nikt inny w naszym powiecie nie osiągnął. Bycie od lat w wojewódzkiej czołówce to ogromny powód do dumy, ale i presja, która czasem ciąży.