Olga w podróży: Polka odwrotnością Angielki
W Polsce starzeć się jest nie na miejscu, jest wykroczeniem poza niepisaną umowę społeczną kobiet z klasy średniej, niemalże grzechem, tu zaś godną częścią życia kobiety. Kurze łapki są większą ozdobą niż nowa sukienka, którą zanim kupią, zastanowią się cztery razy - pisze Olga Passia w najnowszym felietonie "Olga w podróży".

Dobre życie to nie są przelotne znajomości.
Angielki nie interesują się jednością, skupione są mocno na jednostce, komórce własnej lub rodzinnej. Niestraszna jest im krytyka, ponieważ to, co myślą o nich inni jest im więcej niż obojętne. Podobnie z brakiem wrażliwości na zaglądające im w twarz pierwsze i kolejne oznaki starzenia. Powodem do tego, być może jest wrodzona oszczędność lub rozsądek i niewpojona im od małego konieczność porównywania się z innymi. My Polki, od najmłodszych lat uczymy się porównywać siebie z innymi, w oczach tutejszych kobiet raczej to wątpliwa umiejętność. One skupiają się na sobie, na tym, by czuły się dobrze i komfortowo. Są konserwatystkami, zamkniętymi na cudze światy, na nowinki, o które codziennie się ocierają; na nieznane osoby, z którymi spotykają się wszędzie i od zawsze; różnice kulturowe wśród których wyrosły, a które pozostaną poza ich światem. Jeśli poznasz miłą Angielkę, to na pewno zapyta cię jak się masz, ale nie oczekujcie już, że podniesie wzrok z nad smartfona, gdy będziecie opowiadać im, że dziś słabo, że kłopoty macie z tym, czy owym i to spędza Wam sen z oczu. Angielki wysłuchają z uwagą tylko swoich starych znajomych i rodziny, wierzą bowiem, że dobre życie to nie są przelotne znajomości, tylko ci z którymi spędzili pół życia, a jeszcze lepiej całe.
Pani słucha mnie z zapartym tchem, w międzyczasie notuje coś na serwetce. Jej oczy otoczone są gęstą siateczką zmarszczek, ale jestem pewna, że nie przyszło jej do głowy, by zaprzeczyć upływowi czasu. On działa zawsze na korzyść kobiety. Szuka okularów. Znów je zdejmuje i nakłada. Zaraz lądowanie. „Ładnie to pani ujęła” – mówi, gdy kończę referat moich obserwacji.
„W ciągu roku tak dobrze poznała pani kobiety. Podziwiam”- wzdycha. „Mnie nie udało się w ciągu tygodnia. Nic dziwnego – śmieje się głośno – powinnam od razu o tym pomyśleć, przecież my angielki mamy wrodzoną wysoką samoocenę. Jednym słowem, świetnie mi poszło. Koniec końców po naszej rozmowie już wiem co napiszę. Teraz to proste, znam Angielki, a one są przecież odwrotnością Polek”.
Śmiejemy się obie już przy walizkach, czas powiedzieć do widzenia. Tu w Anglii, w takich okolicznościach nie będzie do widzenia tylko żegnaj, nie będzie melancholii, ani wymiany telefonów. Nie ma czasu na sentymenty. Kobieta waha się i mówi, może jeszcze się spotkamy. Może, odpowiadam, ale lepiej nie czekać, bo to bardzo polska cecha. Anglicy patrzą pod nogi, nigdy za siebie. Zatem do przodu patrząc, piszcie o sprawach, które by was zainteresowały.
- Być może opowiem Wam na nie (odpowiedź Angielki) lub
- Jeśli tylko będę potrafiła odpowiem Wam na nie kolejnym razem (odpowiedź Polki, nacechowana elementami niepewności).
Autor: Olga Passia – z wykształcenia kobieta marketingu, dziennikarka i projektantka mody (marka Olga Passia Design). Pracowała w mediach, tworzyła reportaże telewizyjne w TVN, później wkroczyła w świat fashion. Absolwentka zarządzania i marketingu na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz dziennikarstwa telewizyjnego na Uniwersytecie Warszawskim, studentka Sorbony we Francji.
