Rozmowy o marce: Jirina Nowakowska

Rozmowa z tancerką, choreografem, pedagogiem, wykładowcą wyższych uczelni artystycznych, sędzią tańca sportowego, założycielką Studia Tap & Jazz Dance – pierwszej profesjonalnej szkoły stepowania w Polsce.

Co Panią sprowadziło wiele lat temu z czeskiej Pragi do Polski?
Jirina Nowakowska: Do Polski przyjechałam na zaproszenie, na dwuletni kontrakt do MUSIC HALL TVP w Chorzowie (dzisiejszy Teatr Muzyczny). W trakcie kontraktu poznałam aktora i reżysera filmowego Marka Nowakowskiego, zakochałam się i zostałam w Polsce.

Założyła Pani pierwszą profesjonalną szkołę stepowania w Polsce to brzmi dumnie. Skąd pomysł na taką szkołę?
Pierwsza – dlatego, że ja przywiozłam stepowanie do Polski. Kiedy tu przyjechałam, zobaczyłam, że tylko Andrzej Rosiewicz trochę stepował i tylko do piosenek, ale nie prowadził żadnych zajęć. Byłam jedyna, która się tym zajmowała. Prawie wszyscy, którzy w Polsce stepują zaczynali swoją przygodę właśnie u mnie.

Profesjonalna – bo jest tak od początku prowadzona. A pomysł na taką szkołę był prosty. W Czechach ta technika tańca jest bardzo rozwinięta. Ja jako tancerka także stepowałam i zawsze to było moją pasją.

Jak wielu ludzi chce w Polsce stepować? To chyba nie jest popularna forma tańca.
Stepowanie nie jest „masówką”. To jest technika taneczna dla ludzi, którzy mają wyższe cele w ruchu i w tańcu. Tu trzeba ludzi myślących. Kiedyś stepowanie było wyższą kulturą, praktykowaną tylko na salonach, i już samo to świadczy o tym, że ta forma tańca jest czymś wyjątkowym.

Są trzy wyróżniki stepowania: pierwszy – to taniec, który słychać, drugi – nadaję życiu rytm, trzeci – naukę można rozpocząć w każdym wieku.

Co jest Pani wyróżnikiem, który ma kluczowe znaczenie w biznesie, który Pani prowadzi?
Moim wyróżnikiem jest na pewno absolutne profesjonalne prowadzenie całego biznesu, nie tylko prowadzenie zajęć, ale i organizacja i stwarzanie klientom możliwości uczestniczenia w pokazach, wyjazdach na koncerty, festiwale i zawody.

Z czego jest Pani najbardziej dumna?
Najbardziej jestem dumna z tego, że moja pasja i zaangażowanie w to co robię, przyczyniły się do zaistnienia tej techniki tanecznej w Polsce i do jej rozwoju. Jestem dumna z tego, że coraz więcej osób w Polsce interesuję się stepowaniem, że dziś stepować można nawet w operze, jak w Operze Szczecińskiej Hrabina Marica, do mojej choreografii.

Co, poza tańcem, Pani robi ze szczególną pasją?
Poza tańcem z pasją gram w tenisa i to też technika sportu, która wymaga myślenia! Gra w tenisa świetnie działa na głowę i ciało, tak jak stepowanie.

Proszę opowiedzieć o porażce, która czegoś Panią nauczyła?
Porażka? Nie ma porażek! Są doświadczenia. Z jednej z nich płynie dla mnie wiedza, że nie ma szacunku dla zajęć prowadzonych za darmo w szkołach, uczelniach czy w programach. Kiedy ludzie płacą za to czego się uczą, to mają do tego szacunek.

Proszę o kilka rad dla kobiet, które stawiają pierwsze kroki w biznesie?
Kiedy ja byłam na początku drogi, to usłyszałam zdanie: „Dla chcącego, nie ma nic trudnego” – i tego starałam się i staram trzymać do dzisiaj. Trzeba chcieć, żeby móc. Jest w nas siła, aby iść do przodu i wszystko robić z głową.

Przeczytaj także: Sylwetka Jiriny Nowakowskiej.
***
Z cyklu Rozmowy o marce czytaj także rozmowy z:
Lidią Popiel
Dr Ireną Eris


Udostępnij