Kochasz siebie? Pytam Cię – rozmowa z Lizą Lillą Okraską o wewnętrznej rewolucji i mocy kobiecego głosu

Liza Lilla Okraska zadaje to pytanie tysiącom kobiet – w przestrzeni online, podczas warsztatów i spotkań rozwojowych. Jej marka „Kochasz siebie? Pytam cię” to nie hasło reklamowe, ale zaproszenie do spotkania z własną prawdą. Z czułością, ale bez owijania w bawełnę, zachęca, by przestać żyć na pół gwizdka, dla innych i pod presją.

Kochasz siebie? Pytam Cię – rozmowa z Lizą Lillą Okraską o wewnętrznej rewolucji i mocy kobiecego głosu

Liza Lilla Okraska zadaje to pytanie tysiącom kobiet – w przestrzeni online, podczas warsztatów i spotkań rozwojowych. Jej marka „Kochasz siebie? Pytam cię” to nie hasło reklamowe, ale zaproszenie do spotkania z własną prawdą. Z czułością, ale bez owijania w bawełnę, zachęca, by przestać żyć na pół gwizdka, dla innych i pod presją.

Jej przekaz, oparty na osobistym doświadczeniu, odwadze i autentyczności, trafia w samo sedno. W świecie, w którym wciąż dominuje narracja działania pomimo lęku, sukcesu za wszelką cenę i nieustannej produktywności, Liza Lilla proponuje coś zupełnie innego: drogę do siebie. Przez uważność, energię, rozmowę i łagodność, bez presji, ale ze świadomością. Jej warsztaty, indywidualne sesje i słowa w mediach społecznościowych trafiają dokładnie tam, gdzie brakuje ciszy i autentyczności.

W rozmowie z LadyBusiness.pl opowiada, dlaczego praca z kobietami nie jest modą, lecz misją. I co się dzieje, gdy kobieta przestaje się dopasowywać, a zaczyna naprawdę kochać siebie.

 

Agnieszka Marzęda: Droga w podróży ku sobie. Co sprawiło, że wybrałaś ścieżkę terapeutyczno-coachingową i pracę z kobiecym potencjałem?

Liza Lilla Okraska: Podejmując decyzję, że chcę poznać narzędzia coachingowe i pracę coacha, nie myślałam o innych kobietach. Rozwijałam siebie i mój ówczesny biznes. Podobnie było z umiejętnościami trenerskimi, sprzedażowymi czy mentoringowymi. Prowadziła mnie chęć poznania siebie, odkrycia nowych możliwości, zrozumienia moich talentów i wewnętrznego potencjału, które mogłabym wykorzystać w biznesie, który prowadziłam.

Jednocześnie wciąż słyszałam od innych, że jestem dobra w pomaganiu, że mam umiejętność nazywania rzeczy z innej perspektywy, że potrafię słuchać i wspierać swoją postawą czy słowem. Wiele osób otwierało się przede mną, opowiadając o swoich wyzwaniach, trudnościach, zranieniach. Czasem byłam zaskoczona, że powierzają mi tak delikatne sprawy, ale dla mnie naturalne było to, że rozmowa może być głęboka. Zawsze skupiałam się na rozmówcy – nie dlatego, że taki był mój zawód, tylko dlatego, że chciałam podarować tej drugiej osobie odrobinę spokoju, uwagi czy zrozumienia.

Kiedy poznałam Theta Healing, poczułam, że mogłabym pracować jako terapeutka i coachka, i że to może być moja nowa droga zawodowa. Praca z potencjałem oznacza dla mnie zrozumienie, że wewnętrzne zasoby to coś, co przychodzi naturalnie. A u mnie naturalnie zawsze pojawiało się wspieranie, pomaganie, czy – jak ja to nazywam – towarzyszenie innym w ich drodze do siebie.

Jestem także laureatką nagrody „Wsparcie”, przyznanej mi w 2020 roku przez kobiety z klubu LBC. To wyróżnienie było dla mnie ogromnym zaskoczeniem i dowodem, że idę właściwą drogą. Nota bene otrzymałam je w momencie, gdy zadawałam sobie pytanie: „czy to naprawdę moja droga zawodowa?”. A jak wiemy – przypadków nie ma.

Jak łączysz duchowość i uważność z praktycznym wsparciem klientek? Co stanowi o mocy Twojej metody?

Duchowość jest tym, co mamy ukryte w duchu – wewnątrz nas. To pytanie: „kim ja tak naprawdę jestem?”, bez wszystkich archetypowych ról, których uczymy się i które nabywamy w trakcie dorastania.

Jest takie rozwojowe pytanie: „Kim jesteś, kiedy nikt nie patrzy?”. I to, wbrew pozorom, jest bardzo trudne pytanie. Bo kim jestem, kiedy nie odgrywam żadnej roli? Ani córki, ani żony, ani matki, ani przedsiębiorczyni. Każda rola cechuje się jakimś wzorcem – świadomym lub nieświadomym. Dla przykładu, rola matki często niesie w sobie przekonanie: „matka musi być zawsze dla swoich dzieci”. Wiele kobiet, które zostają matkami, rezygnuje ze swojej drogi zawodowej albo doświadcza wewnętrznego rozdarcia między byciem z dzieckiem a pracą, którą także kochają. To wywołuje napięcie w ciele i frustrację. A takie napięcie, wraz z towarzyszącymi mu emocjami, nie sprzyja tworzeniu nowych rozwiązań, bo ciało działa wtedy w trybie przetrwania. Kobieta czuje się nieszczęśliwa.

I tutaj zaczyna się praca z podświadomością. Nazwanie, zrozumienie, poczucie i przyjęcie źródła, z którego płynie dany wzorzec, pozwala poczuć ulgę w ciele i doświadczyć szczęścia. Wtedy możliwe staje się stworzenie rozwiązań, które sprawią, że kobieta będzie w pełni cieszyć się macierzyństwem – zarówno wtedy, gdy jest z dzieckiem, jak i wtedy, gdy pracuje. To tylko prosty przykład, a takich wewnętrznych konfliktów mamy naprawdę wiele.

Duchowość uczy uważności na siebie – na własne potrzeby, granice i marzenia. Z tym pracuję z moimi klientkami, aby czuły, rozumiały i ufały sobie. Żeby znały siebie właśnie wtedy, gdy nikt nie patrzy. Bo to w tym miejscu zaczyna się potencjał kochania siebie. Kiedy ufasz swoim decyzjom, rozumiesz, dlaczego je podejmujesz, czujesz ich wartość i wiesz, dokąd cię zaprowadzą.

Moją wartością w tej drodze jest to, że sama ją przeszłam i wciąż nią idę. Pracując z klientkami, intuicyjnie wiem, co może im posłużyć. A moja multidyscyplinarność – różne metody rozwojowe, z których korzystam – ułatwia ten proces i zdecydowanie go przyspiesza.

Prowadzisz Facebook, Instagram, warsztaty i terapię rozwojową indywidualnie. Jakie formy kontaktu są obecnie najbardziej skuteczne?

Wszyscy moi klienci, zarówno na warsztatach jak i w sesjach indywidualnych, trafiają do mnie z polecenia. Rozpoczynają współpracę dlatego, że ktoś im mnie polecił. Być może jestem zbyt mało aktywna w mediach społecznościowych. Być może nie podążam za trendami budowania rozpoznawalności. A być może tematyka, z którą pracuję, jest tak bardzo delikatna, że kilka postów i nagranych live’ów to za mało, aby klient bez wcześniejszego polecenia odpowiedział na moje zaproszenie do współpracy.

Dlatego jestem na Facebooku i Instagramie przede wszystkim po to, aby zaznaczyć swoją obecność i podzielić się tym, co czuję i czego doświadczam. Wierzę jednak, że są osoby, które wspaniale korzystają z zasobów mediów społecznościowych do budowania rozpoznawalności i do komunikacji z klientem.

W swojej komunikacji często podkreślasz znaczenie świadomości. Jak budujesz pewność siebie u kobiet?

Świadomość jest naszym wewnętrznym „wiem”. To znaczy, że wiem kim jestem, kiedy nikt nie patrzy. Świadoma praca ze sobą to taka, w której rozumiesz, co przeżywasz, czujesz to doświadczenie przez ciało i przez zmysły, i masz zdolność, aby to nazwać. Emocja pewności siebie jest wtedy jakby dodatkiem w świadomej pracy. Bo tym, co tak naprawdę „rządzi” pewnością siebie, jest często jakaś forma lęku czy obawy. Na przykład lęk przed oceną, obawa, że sobie nie poradzę, albo strach, bo czegoś nie znam.

Kiedy zaczynamy rozumieć, dlaczego doświadczamy takiej sytuacji, kiedy czujemy jej charakter i wartość poprzez ciało i zmysły i kiedy potrafimy to wszystko nazwać, wtedy nasza pewność siebie rośnie. Dzieje się tak, ponieważ lęk, który jej towarzyszy, obniża się albo zupełnie znika. Mam też takie wewnętrzne przekonanie, że emocja pewności siebie nie jest nam dana raz na zawsze i że na jej przeżywanie wpływa wiele czynników, na które czasem nie mamy żadnego wpływu.

Natomiast jeśli choć raz poczujesz zaufanie do siebie, to nic i nikt nie odbierze ci tej zmiany. To, co możemy w sobie rozwijać, to uczucia zaufania do siebie, czucia siebie, rozumienia siebie i znajomości siebie, co ja nazywam „wiedzieć o sobie prawdę”. I właśnie te zdolności rozwijają w sobie moje klientki w terapii rozwojowej, którą prowadzę.

Pracujesz z tematami psychofizyki, traumą i ciałem. Co zmienia się w życiu kobiety, gdy zaczyna praktykować uważność wobec swojego ciała i wobec siebie?

Wszystko się zmienia, co nie oznacza, że jej życie zamienia się na inne, chyba że sama podejmie taką decyzję. Kobieta, która zaczyna praktykować uważność wobec siebie i swojego ciała, zaczyna inaczej odczuwać otaczającą ją rzeczywistość. Zyskuje jakby dodatkowy zmysł do oceny świata, w którym funkcjonuje. Posiada już smak, węch, słuch, wzrok i dotyk, ale w tym odczuwaniu pojawia się jeszcze głębokie „wiem”, które płynie z jej świadomości. Można to nazwać świadomym czuciem.

Taka kobieta zaczyna mieć zdolność widzenia prawdy takiej, jaka ona jest. Nie da się jej zmanipulować ani oszukać przy użyciu technik perswazji. Kobieta, która czuje świadomie, potrafi rozpoznać prawdziwe emocje i intencje nawet najlepszego aktora, który zakłada maskę miłości i oddania. Czuje także, co jest dla niej korzystne w życiu i biznesie, nawet jeśli ktoś obiecuje jej sukces. Wie, w co chce się zaangażować, a w co nie.

Dlatego tak ważne jest, aby praktykować uważność wobec swojego ciała i wobec siebie. To chroni przed przemocowymi relacjami, toksycznymi ludźmi, przed trudnymi w konsekwencjach decyzjami, a także przed chorobami. Miłość do siebie jest najlepszą profilaktyką zdrowia fizycznego i emocjonalnego.

W jakim momencie pracy klientki zaczyna się prawdziwa transformacja mentalna, emocjonalna lub energetyczna?

Transformacja energetyczna odbywa się natychmiastowo, ponieważ energia nie ma ograniczeń. Jedynym ograniczeniem jest nasza mentalność. Jeśli jesteś gotowa na transformację, to ona pojawia się natychmiast. Najlepiej widać to na warsztatach, kiedy kilka osób może dostrzec tę zmianę jednocześnie.

Jakiś czas temu na moim autorskim warsztacie „Konstelacje życia” była uczestniczka, która przyszła z wyzwaniem, że wciąż nie może zbudować dorosłej relacji, ponieważ mężczyźni, którzy pojawiają się w jej życiu, zachowują się jak chłopcy. Patrząc na nią byłam przekonana, że ma maksymalnie dwadzieścia dwa lata, a miała trzydzieści siedem. W trakcie naszej pracy jej twarz dosłownie się zmieniła i spoważniała, rysy się wyostrzyły i wyszła z warsztatu wyglądając o piętnaście lat starsza, wciąż piękna, ale już w swoim wieku. Już nie jak dziewczyna szukająca chłopca do relacji, tylko kobieta gotowa na spotkanie z mężczyzną. Dlatego zmiana energetyczna jest natychmiastowa.

Dużo więcej czasu wymaga transformacja mentalna i emocjonalna. Transformacją mentalną możemy w pewnym stopniu zarządzać, na przykład poprzez afirmacje, ćwiczenia wspierające nasze postrzeganie świata, takie jak pisanie listów, prowadzenie dziennika wdzięczności czy pamiętnika. Możemy też pracować z ciałem poprzez różne praktyki fizyczne jak Tai Chi, Qigong, ćwiczenia Lowena, TRE, joga, kundalini, masaże intencyjne, taniec, Access Bars, terapia czaszkowo-krzyżowa i wiele innych.

Transformacja emocjonalna jest natomiast ostatecznym sprawdzianem. Polega na tym, że to, co dawniej wywoływało trudne emocje, przestaje je wywoływać i mogę w spokoju reagować. Albo odwrotnie, czy wciąż jakiś bodziec doprowadza mnie do tego samego niepożądanego stanu emocjonalnego. Z mojego własnego doświadczenia wiem, że transformacja emocjonalna ma trzy etapy.

Pierwszy etap to moment, w którym doświadczamy niepożądanego stanu emocjonalnego, ale dopiero po jego przepłynięciu i po uspokojeniu jesteśmy w stanie świadomie go nazwać. Drugi etap to chwila, gdy już w trakcie przeżywania tego stanu wiemy, że właśnie go doświadczamy. Trzeci etap to sytuacja, gdy znamy już sekwencję zdarzeń i zanim pojawi się niepożądany stan emocjonalny potrafimy go nazwać i podjąć inną decyzję.

Ważne jest, aby podkreślić, że transformacja emocjonalna nie może zajść bez świadomego doświadczenia, bez poczucia w ciele i nazwania tego, co się dzieje. A całkowita transformacja dokonuje się wtedy, kiedy zmiana zachodzi równocześnie na wszystkich trzech poziomach – energetycznym, mentalnym i emocjonalnym.

 

Jaką rolę pełnią w Twojej codziennej praktyce narzędzia takie jak ThetaHealing, NLP czy psychomagia?

Psychomagia jest pojęciem, które zostało stworzone, aby nazwać coś, co wychodzi poza obszar przyjętego myślenia. Dla konserwatywnego środowiska psychologicznego trudno jest zrozumieć zjawiska, które można wytłumaczyć jedynie posługując się językiem fizyki kwantowej. Na przykład w fizyce kwantowej nie istnieje pojęcie czasu i dlatego przytoczona wcześniej zmiana była transformacją energetyczną, mentalną i natychmiastową. Na szczęście coraz więcej naukowców łączy ze sobą wiedzę z pozornie odległych dziedzin, jak biologia z psychologią czy fizyka z psychologią. Łączone są też elementy wiedzy przekazywanej przez starsze pokolenia z psychologią, na przykład znajomość działania ziół w kontekście stanów emocjonalnych, neuropatie czy medycyna orientalna. Psychomagią nazywamy więc wszystkie techniki, które wykraczają poza klasyczny schemat postrzegania psychologii, ale osoba, która ich doświadcza, odczuwa rzeczywistą i fizyczną zmianę w swoim życiu poprzez pracę w obszarze uczuć, emocji i ciała.

ThetaHealing jest pracą z podświadomością w stanie głębokiej relaksacji. To naturalny biologiczny stan, kiedy nasz mózg pracuje w częstotliwości theta od 3 do 7 Hz. W tym stanie mózg charakteryzuje się zwiększoną intensywnością pracy w obszarze zapamiętywania uczuć, obrazów i szczegółów oraz w zakresie wizualizacji. Jest to doskonały stan do zmiany i transformacji naszych przekonań, a co za tym idzie również podświadomych wzorców.

NLP, czyli neurolingwistyczne programowanie, to zbiór technik, które w oparciu o naturalne odruchy i reakcje naszego ciała wpływają na postrzeganie i zachowanie człowieka. Jest to także metodyka pracy z podświadomością. W dużej mierze została spopularyzowana i wykorzystywana w biznesie, ale coraz częściej stosuje się ją również w pracy rozwojowej w różnych obszarach życia.

To, co łączy wszystkie te metodyki, to praca z wykorzystaniem naturalnych zdolności, odruchów i biologicznych stanów naszego ciała. Podświadomość jest bowiem zapisana właśnie w ciele. To nasze ciało somatyzuje trudne i nienazwane emocje, te których nie jesteśmy świadomi. Praca z wizualizacją i z odczuciami w ciele pozwala na szybką transformację emocjonalną, ponieważ zmiana zachodzi zarówno na poziomie mentalnym, jak i energetycznym.

Kiedy łączę te techniki ze sobą, zwiększam ich zasięg i moc transformacyjną. To, co jeszcze dwadzieścia lat temu w klasycznych nurtach terapeutycznych wymagało trzech czy czterech lat pracy, dziś można przepracować w kilka tygodni albo miesięcy. Zdarza się jednak, że dopóki człowiek nie zetknie się z klasyczną formą terapii, nie jest gotowy na tak głęboką zmianę, ponieważ ta metodyka może być dla niego zbyt szybka i zbyt intensywna. To jednak zawsze jest kwestia bardzo indywidualna.

Kobiecość i męskość to pojęcia pełne napięć. Jakie tematy związane z płcią są dziś kluczowe w pracy rozwojowej?

Mam poczucie, że bez rozróżnienia, czym jest energia kobieca i czym jest energia męska, nie potrafimy w pełni zrozumieć i poczuć, czym są kobiecość i męskość. Dochodzi do tego cała masa przekonań oraz wzorców zachowań, których nauczyliśmy się w czasie dorastania, a także tych, które odziedziczyliśmy od rodziców i dziadków poprzez informację transgenetyczną. To napięcie, o które pytasz, jest w dużej mierze efektem spostrzegania świata w sposób czarno-biały, czyli poprzez przeciwieństwa. Skoro coś jest przeciwieństwem, to często zakładamy, że musi być temu przeciwne, a nawet wrogie.

Kiedy zaczynamy świadomą pracę z kobiecością, nagle okazuje się, że ona jest nasycona zarówno energią kobiecą, jak i energią męską. Kobiecość ma w sobie ogrom męskich jakości. I kiedy przychodzi zrozumienie i doświadczenie tych męskich energii, otwiera się przestrzeń na przyjęcie męskości wraz z jej kobiecymi aspektami. Wtedy, gdy pojawia się gotowość na przyjęcie wszystkich wzorców zachowań, które do tej pory budowały polaryzację pomiędzy kobietą a mężczyzną, przestaje się ze sobą walczyć.

Klasyczna psychologia w dużej mierze wciąż to pomija, chociaż już Carl Gustav Jung wprowadził pojęcia energii kobiecej, energii męskiej, energii matki i energii ojca jako fundamentu naszej życiowej energii. Dlatego chcąc zrozumieć głębszą istotę ludzkiego zachowania, stanów emocjonalnych, podejmowanych decyzji czy takich pojęć jak sens życia i miłość, warto zgłębić i doświadczyć, czym te energie są w nas, jaki niosą przekaz i z jakimi historiami są połączone.

Współpracujesz z kobietami na różnych etapach życia i kariery. Jakie wyzwania powtarzają się najczęściej?

Kobiety, ale także mężczyźni przychodzą do mnie z różnymi wyzwaniami. To, co deklarują na początku, jest jednak tylko wierzchołkiem piramidy. W pracy z podświadomością chodzi o to, aby dotrzeć do źródła tego, co widoczne na powierzchni, a ono znajduje się w podstawie piramidy. A ta podstawa zbudowana jest z energii kobiecej, energii męskiej, energii ojca i energii matki.

Czasami pracuję z klientką poruszając wszystkie te cztery aspekty i wynikające z nich wzorce zachowań oraz przekonania, a czasami dotykamy tylko jednego z nich. Najważniejsze jest to, aby osiągnęła swój cel, którym może być na przykład zaufanie sobie, zmiana pracy na taką, którą naprawdę lubi, pokochanie siebie czy poczucie lekkości w życiu. Najważniejsze jest, aby zrealizowała się jej prawdziwa intencja i aby jej droga do siebie była autentyczna.

Czy był w Twoim życiu moment, który naprawdę zmienił Ciebie i Twoje podejście do pracy z innymi?

Takich momentów było kilkanaście, każdy z nich działał jak trampolina do innej świadomości. Wymienię tylko te, które były najbardziej spektakularne.

Pierwszym był moment otrzymania nagrody LBC Awards w 2018 roku za biznes, który wtedy prowadziłam, czyli pracownię projektową specjalizującą się w projektowaniu instalacji w przestrzeniach biurowych. Sama nagroda była dla mnie ogromnym wyróżnieniem, ale ważniejsze było to, co wydarzyło się później. Zostałam doceniona i odniosłam sukces, który w tamtym momencie miał dla mnie wyjątkowe znaczenie. Wiązało się to z uznaniem i prestiżem zarówno w środowisku kobiet LBC, w świecie biznesowym, w którym się poruszałam, jak i wśród klientów. Jednak w ciągu kilku tygodni straciłam wszystkie zlecenia, większość płatności została odroczona, a płynność finansowa firmy została zachwiana. Oczywiście nie miało to bezpośredniego związku z nagrodą, ale z tym, jak uznanie i prestiż zadziałały jako wyzwalacz moich podświadomych wzorców. Rzeczywistość odpowiedziała dokładnie na te wzorce. To był moment, kiedy wiedziałam już, czym jest podświadomość, ale ta sytuacja pozwoliła mi naprawdę tego doświadczyć. Pokazała mi, jak wzorce zachowań i przekonania wpływają na rzeczywistość. Kiedy przepracowałam te dwa wyzwalacze, wróciłam do wzrostu zawodowego i rozwoju firmy, płatności zaczęły spływać regularnie, a wstrzymane projekty weszły do realizacji.

Drugim takim momentem była zmiana imienia, a później również nazwiska. Wydarzyło się to w 2020 roku. Znałam już wtedy metodykę pracy z podświadomością i biegle posługiwałam się narzędziami NLP jako coach, ale wciąż doświadczałam sytuacji konfliktowych na każdym poziomie – w biznesie, w domu, w relacjach z mężem i z rodzicami. Żadne techniki pracy z ciałem ani terapeutyczne metody nie przynosiły poprawy mojego samopoczucia. W tym czasie zgłębiałam pojęcie archetypowych wzorców, które dziś często stosuje się w budowaniu marki osobistej, takich jak archetyp królowej, bohatera czy opiekuna. Archetypem jest jednak wszystko, co niesie określony wzorzec wizualny i emocjonalny. Każde imię również niesie w sobie archetyp i osoby o tych samych imionach często mają podobne cechy zachowań. Diana, bo takie było moje imię, w mitologii rzymskiej była boginią łowów i strażniczką ogniska domowego, która poprzez walkę chroniła swoje życie i życie najbliższych. Ten archetyp bardzo silnie we mnie pracował, być może również dlatego, że moją drugą ojczyzną są Włochy, a kilka lat mieszkałam w Rzymie. Kiedy zmieniłam imię i przyjęłam nowe, w moim życiu nastąpiła kolosalna zmiana. Doświadczyłam spokoju wewnętrznego, konflikty wokół mnie przestały się generować, nie czułam już potrzeby chronienia innych, a moje relacje z mężem i rodzicami weszły na zupełnie inny poziom. I nie oznacza to, że każdy ma zmieniać swoje imię, kiedy coś mu nie pasuje, ale warto przyjrzeć się, jakie podświadome wzorce są z nim powiązane. Podobnie w przypadku firm – jeśli coś nie działa, dobrze jest zastanowić się nad tym, co niesie nazwa przedsiębiorstwa i jak jest odbierana na poziomie podświadomym.

Trzecim momentem, który był dla mnie prawdziwym kwantowym skokiem, była decyzja, aby „nie robić nic”. Opisałam tę historię w książce „Droga do siebie zaczyna się w Tobie” wydanej przez wydawnictwo NEVILLOVE.pl. Podjęłam wtedy zobowiązanie wobec samej siebie, że każdego dnia rano zadam sobie pytanie: „co dzisiaj sprawi mi przyjemność?” i będę robić tylko to. Była to dla mnie najbardziej wymagająca droga do siebie – zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie. Wychodziłam z trybu przetrwania, w którym pracowałam po to, aby utrzymać siebie, rodzinę i biznes, do trybu życia w przyjemności. Wtedy naprawdę zobaczyłam, jak głęboko nasze wzorce i przekonania zarządzają ciałem. Moja wewnętrzna motywacja, by zmienić życie, była jednak silniejsza niż lęki, paranoje i fizyczny ból somatyczny, który się pojawiał. Nie miałam wówczas wolności finansowej, aby pozwolić sobie na takie doświadczenie, ale miałam zrozumienie ze strony najbliższych – mojego męża i rodziców. Dodatkowo pojawił się idealny moment, bo pandemia całkowicie zatrzymała moją branżę projektowania biur, więc i tak nie miałam klientów.

Dzisiaj, kiedy czuję, że moja klientka jest gotowa na takie doświadczenie, zapraszam ją, aby poczuła, jak zmienia się jej ciało, kiedy wychodzi z trybu „pracuję, bo muszę przetrwać” do trybu pracy i życia z poczucia wewnętrznej przyjemności. Te kilka dni, czasem tydzień, są zawsze bardzo intensywne emocjonalnie i dlatego pozostaję z klientką w stałym kontakcie. Po takim czasie nieodmiennie przychodzi ogromna transformacja i zaczynają pojawiać się nowe intencje dotyczące życia, pracy, relacji, wartości i doświadczania przyjemności. Moje własne doświadczenie życiowe dziś wspiera innych w ich drodze.

Jak dbasz o siebie na co dzień? Masz rytuał, który daje Ci spokój i energię?

Tak, mam swój mały rytuał, który dzisiaj wykonuję codziennie. Kiedyś było ich więcej i zajmowały mi dużo więcej czasu. Zawsze jest tak, że kiedy zaczynamy uczyć się czegoś nowego, wymaga to od nas większego zaangażowania i poświęcenia czasu.

Kiedy budzę się rano, jeszcze zanim otworzę oczy, wchodzę w stan theta i napełniam się bezwarunkową miłością Stwórcy oraz bezwarunkową energią Matki Ziemi. Kiedyś, na poziomie wizualizacji, prowadziłam te dwie energie przez moje ciało. Dzisiaj po prostu je czuję, moje ciało drży tak intensywnie, że czasami budzę mojego męża. To bardzo relaksujący stan, w który wprowadzam się już automatycznie i od niego zaczynam każdy dzień.

Poza tym wciąż praktykuję kolejne nurty rozwojowe i terapeutyczne. Ostatnio uczęszczam na zajęcia movement medicine, czyli świadomego tańca intuicyjnego, i wracam do praktyki qigong.

Jakie jedno zdanie chciałabyś usłyszeć sama na początku swojej drogi? Co dziś powiedziałabyś kobietom, które właśnie wyruszają w swoją?

Że w drodze do siebie najtrudniejsze jest podjęcie decyzji, że chcę pokochać siebie. Wszystko, co wydarza się później, jest odpowiedzią na tę potrzebę. Wtedy pojawiają się osoby, warsztaty, terapeuci i rozwiązania, które wspierają w tej podróży.

Pokochanie siebie nie jest warunkowe i nie wymaga rezygnacji ze wszystkiego ani zamiany obecnego życia na inne. To przede wszystkim zaufanie sobie, czucie siebie, rozumienie siebie i wiedzenie o sobie prawdy. To rozpoczęcie życia w równoważności – siebie do siebie i siebie do otaczającego świata. Bo kiedy Ty czujesz się równo ważna, to otaczający Cię świat również staje się równie ważny.

Ja i moje życie są dowodem na to, że można zmienić w swoim świecie emocjonalnym wszystko, nie zamieniając go na inne. Żyję w tym samym domu, mam te same cudowne dzieci, a moja relacja z mężem jest dzisiaj taka jak w czasach narzeczeństwa, choć bardziej dojrzała. A przecież naprawdę byliśmy w momencie, gdy się nienawidziliśmy.

Myślę, że wiele kobiet boi się wejść na tę drogę do siebie, bo obawia się, że będzie musiała zamienić swoje życie na inne, podejmować ostateczne decyzje, rezygnować z relacji czy odchodzić od rodziny. A tak bardzo często wcale nie jest. Zmiana nie oznacza zamiany. Zmiana odbywa się w kobiecie, a cały świat wokół niej dostosowuje się do tej przemiany. Czasem rzeczywiście małżeństwa się rozpadają, ale dzieje się to zawsze w pełnej świadomości dlaczego, bez poczucia krzywdy i bez złości.

Miłość do siebie jest ochroną przed trudnym życiem i obietnicą życia spełnionego.

 

Dziękujemy Lizie Lilli Okraskiej za rozmowę pełną odwagi, autentyczności i niezwykle cennych refleksji. Jej droga pokazuje, że prawdziwa zmiana zaczyna się od decyzji, by pokochać siebie – bez warunków, bez presji i bez konieczności zamiany życia na inne. To właśnie ta perspektywa, w której uważność, energia i miłość do siebie stają się fundamentem codzienności, daje kobietom siłę do tworzenia własnej, pełnej przestrzeni.

Mamy nadzieję, że jej słowa będą dla Was inspiracją i zaproszeniem do tego, by spojrzeć na siebie z większą łagodnością i zaufaniem.

 

wywiad przeprowadziła Agnieszka Marzęda

Więcej o Liza Lilla Okraska znajdziesz na jej profilu.

Instagram: www.instagram.com/kochaszsiebie_pytamcie
Facebook firmowy: www.facebook.com/kochaszsiebie
Facebook prywatny: www.facebook.com/lizalillapakulskaokraska
Linkedin: www.linkedin.com/in/lizalillaokraska

Jeśli chcesz, by historia Twojej marki, pasji i drogi znalazła się na łamach LadyBusiness.pl – tak jak ta rozmowa – napisz do nas na adres: pr@ladybusiness.pl. Z przyjemnością poznamy Twoją opowieść.


Udostępnij