JDG czy spółka z o.o. co się opłaca i zaczyna dawać przewagę? – rozmowa z dr Elżbietą Sobów:

Rozmowa z dr Elżbietą Sobów z Pro Consilio, ekonomistką i doradcą przedsiębiorców – o biznesie, podatkach i momencie, w którym firma powinna “dorosnąć”.

Kiedy JDG przestaje się opłacać, a spółka z o.o. zaczyna dawać przewagę?

Agnieszka Marzęda: Wielu przedsiębiorców w Polsce zaczyna od jednoosobowej działalności gospodarczej. Dlaczego Twoim zdaniem JDG jest takim naturalnym startem?

Elżbieta Sobów: Bo jest szybka, prosta i tania. Rejestrujesz ją ekspresowo, zaczynasz działać praktycznie od zaraz. To świetne narzędzie na start – tak jak pierwszy samochód. Ma jechać, a nie być luksusem. Problem w tym, że mało kto myśli o tym, co będzie dalej, gdy firma urośnie. A rośnie szybciej niż się ludziom wydaje.

AM: I wtedy JDG zaczyna być niewygodna?

ES : Dokładnie tak. JDG działa świetnie, dopóki przychody są małe i ryzyko jest niewielkie. Różnych przedsiębiorców motywują różne powody do zastanowienia się nad swoim biznesem. Część z nich analizę zaczyna od podatków – bo nagle okazuje się, że składka zdrowotna zabiera im zbyt duży procent dochodu, a jej wysokość potrafi być kompletnie oderwana od realiów. I nie masz na to praktycznie wpływu. Inni zaczynają od ryzyka – dopóki wystawiasz faktury na kilka tysięcy miesięcznie, łatwo spać spokojnie. Ale gdy wchodzą w grę kontrakty na wysokie kwoty albo współpraca z kilkoma dużymi podmiotami… wtedy przedsiębiorca zaczyna rozumieć, że w JDG jego prywatny dom, samochód, oszczędności, a nawet przyszłe wynagrodzenia są w tej samej grze co firma.

To jest moment, w którym JDG zaczyna być za mała – nie dlatego, że przedsiębiorca zrobił coś źle, ale dlatego, że po prostu wyrósł z tej formy prowadzenia działalności.

AM: Składka zdrowotna to częsty temat wśród przedsiębiorców…

ES: To już wręcz bolączka. Jeśli podatki płacisz na zasadach ogólnych (skala 12%, a następnie 32 %) czy na tzw. podatku liniowym (19%), płacisz ją proporcjonalnie od dochodu, bez limitu. Wielu przedsiębiorców orientuje się wówczas, że „coś tu nie gra”.

Składka zdrowotna w JDG to koszt  w naszych firmach, który boli chyba najbardziej.

    • Na skali – 9% od dochodu,
    • Na liniówce zapłacisz 4,9% od dochodu.

Dochód rośnie → składka rośnie → nawet jeśli nie korzystasz z systemu zdrowia, płacisz jak za prywatne SPA.

W spółce z o.o. masz zdecydowanie więcej możliwości legalnego i tu jeszcze raz podkreślę legalnego planowania obciążeń. Wynagrodzenia ze spółki można wypłacać w różnych formach, CIT dla małych podatników wynosi tylko 9% i zero składki zdrowotnej. To daje przedsiębiorcy faktyczną kontrolę nad finansami.

AM: Ale podatki, składki ZUS to nie wszystko, wspominałaś też o ryzyku.

ES: Tak, bo przedsiębiorcy często o tym nie myślą na początku swojego biznesu. W JDG odpowiadasz całym majątkiem prywatnym – tym, który masz i tym, który będziesz mieć. Dopóki robisz małe rzeczy, to brzmi jak teoria, odległy temat który Cię nie dotyczy. Ale gdy zaczynasz podpisywać umowy na 100–200 tysięcy złotych, zatrudniasz ludzi, bierzesz odpowiedzialność za projekty… wtedy to już nie jest teoria. Jedna przykra sytuacja, która może wydarzyć się bez Twojej winy, bo zawiedzie Twój podwykonawca, bo towar czy materiał nie zostanie dostarczony na czas, albo nie w tej jakości jaka była wymagana w umowie i kłopoty mogą być naprawdę poważne. W takiej sytuacji jak już wcześniej wspominałam Twoje prywatne mieszkanie, samochód, oszczędności – wszystko to może być poddane egzekucji, bo to wszystko jest dokładnie w jednym worku z Twoimi problemami z JDG. Spółka z o.o. daje granicę. Po prostu. Oddziela to co jest majątkiem prywatnym od tego co zdecydowałaś się zaryzykować w swoim biznesie. To nie jest też tak, że w spółce z o.o. można robić co się chce, łamać prawo i czuć się bezkarnym, NIE , żebyśmy się źle nie zrozumieli. Spółka z o.o. pozwala zdecydowanie bezpieczniej poukładać naszą odpowiedzialność finansową i postawić zaporę przed przykrymi niespodziankami, na które zazwyczaj w JDG nie jesteśmy przygotowani a przede wszystkim dlatego, że nie mamy zbyt wielu narzędzi do obrony.

AM: Czyli spółka z o.o. jest „tarczą”?

ES: Dokładnie. To jest narzędzie dla ludzi, którzy chcą prowadzić biznes odpowiedzialnie, ale nie chcą ryzykować swojego majątku i majątku swojej rodziny. To naprawdę duża różnica, kiedy odpowiedzialność przejmuje podmiot, a nie Ty sama.

AM: Kolejna rzecz, którą wymieniasz, to współpraca z większymi klientami. Czy naprawdę spółka ma lepszy wizerunek?

ES: Tak, i mówię to obserwując realne sytuacje naszych klientów. Duże firmy wolą podpisywać kontrakty ze spółkami. Nie dlatego, że JDG jest gorsza, tylko dlatego, że spółka jest formalnie stabilniejsza. Ma strukturę, ma zarząd, ma odpowiedzialność ustawową.
Przedsiębiorca ze spółką automatycznie wygląda bardziej profesjonalnie. I to nie jest efekt marketingowy, tylko praktyczny – większe firmy po prostu czują się bezpieczniej.

AM: Mówisz też o skalowaniu – czyli inwestorzy, wspólnicy, finansowanie?

ES: To już w ogóle jest osobna historia. JDG nie nadaje się do skalowania. W spółce możesz wprowadzić wspólników, sprzedać udziały, pozyskać kapitał, zmienić strukturę zarządzania, planować rozwój.
Jeśli ktoś myśli o większym biznesie – nie ma innej drogi niż spółka. JDG jest jak kawalerka – świetna na start, ale nie zbudujesz tam dużej firmy. Można śmiało powiedzieć, że spółka jest bardziej „przyszłościowa”. I to bez cienia przesady. JDG jest tworzona na start: szybki wzrost, elastyczność, maksymalna prostota. Spółka jest tworzona na rozwój: na odpowiedzialność, na ryzyko, na bezpieczeństwo, na relacje handlowe, na lata budowania wartości.

Dzisiejszy przedsiębiorca, dzisiejsza przedsiębiorczyni, jeśli myśli serio o swojej firmie, prędzej czy później i tak stanie przed pytaniem: „czy moja działalność rośnie szybciej niż forma, w której ją prowadzę?” I coraz częściej odpowiedź brzmi: tak.

Kiedy JDG przestaje się opłacać, a spółka z o.o. zaczyna dawać przewagę?

AM: To powiedz wprost: kiedy Twoim zdaniem należy zacząć myśleć o przesiadce na spółkę?

ES: Kiedy liczby zaczynają być poważne i kiedy odpowiedzialność staje się realna. Najczęściej dzieje się to, gdy:
– dochód przekracza 120 tys. zł rocznie,
– pojawiają się większe kontrakty,
– ryzyko życia prywatnego zaczyna Cię uwierać,
– myślisz o skalowaniu, inwestorze, poważnych projektach.
To moment, w którym JDG przestaje być narzędziem, a zaczyna być ograniczeniem.

AM: Przedsiębiorcy często mówią: „spółka to więcej księgowości, więcej komplikacji”.

ES: A ja zawsze odpowiadam: spółka to więcej możliwości.
A komplikacje? Jeśli masz ogarnięte biuro rachunkowe, nie czujesz żadnej różnicy w codziennym działaniu. Jedyne, co zobaczysz, to niższe obciążenia, większy spokój i poczucie, że wreszcie prowadzisz firmę kontrolując jej finanse.

AM: Co mówisz przedsiębiorcom, którzy wahają się, czy to już ten moment?

ES: Zawsze to samo: policzmy to na Twoich liczbach. I tu kończą się domysły. W wielu przypadkach różnica między JDG a spółką to kilkanaście, czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Do tego dochodzi ochrona majątku, bezpieczeństwo i nowe możliwości.
Jeśli ktoś poważnie prowadzi biznes – ta analiza potrafi zmienić sposób myślenia.
Nie zalecam podejmować tej decyzji na podstawie intuicji, na podstawie opowieści naszych znajomych, na tym, co podpowiada księgowa kolegi czy chatgpt. To nie jest dobry pomysł.
Należy zestawić swoją sytuację finansową i prawną ze strukturą spółki, z obowiązkami, ryzykami i możliwościami.

AM: I tu wchodzi Pro Consilio?

ES: Tak, w Pro Consilio analizujemy to bardzo spokojnie i rzeczowo: dochody, składki, ryzyka odpowiedzialności, relacje z klientami, charakter wykonywanej pracy, plany rozwojowe.
Nie patrzymy tylko na podatki czy składkę zdrowotną – patrzymy na przyszłość przedsiębiorcy. To właśnie nasza rola. Nie tylko księgować dokumenty, ale pomagać przedsiębiorcom podejmować decyzje, które są mądre finansowo i bezpieczne. Jeśli ktoś chce sprawdzić, czy spółka będzie dla niego korzystna, robię to szybko, jasno i konkretnie. Nie ma zgadywania. Tylko fakty. I wtedy często okazuje się, że decyzja o przejściu na spółkę z o.o. nie jest ani odważna, ani ryzykowna. Jest po prostu racjonalna.

AM: Rozmawiamy o podatkach, odpowiedzialności, skalowaniu, ryzykach… ale chciałbym dodać jeszcze jeden temat, o którym przedsiębiorcy myślą bardzo rzadko. Sukcesja. Jak ona wygląda w JDG, a jak w spółce?

Elżbieta Sobów: I tu dotykamy czegoś, co jest często pomijane, a ma absolutnie fundamentalne znaczenie.
Przedsiębiorcy zakładają firmy z myślą o rozwoju, pracy, wynikach, czasie bieżącym. Rzadko zastanawiają się nad tym, co stanie się z ich firmą, kiedy ich zabraknie – albo kiedy zdrowie czy sytuacja życiowa po prostu nie pozwoli im prowadzić działalności dalej.

W JDG przedsiębiorca jest firmą.
To oznacza, że śmierć właściciela albo jego niezdolność do działania często powoduje… zatrzymanie całej działalności.

Nie uwierzysz, ile razy widziałam firmy, które znikały z rynku, mimo że były dobrze prosperujące – tylko dlatego, że właściciel prowadził je w formie JDG i nie zdążył formalnie przygotować sukcesji. Z dnia na dzień przestają działać konta, nie można wystawić faktur, klienci nie mają się do kogo zgłosić, a rodzina nie ma prawa niczego kontynuować.

Nawet jeśli istnieje instytucja zarządcy sukcesyjnego, to nie jest to rozwiązanie idealne: jest tymczasowe, ograniczone czasowo i prawnie, a w wielu przypadkach w ogóle nie zostało ustanowione.

Tymczasem w spółce z o.o. firma żyje dalej.

To jest różnica cywilizacyjna – tak duża, że często dopiero rozmowa o sukcesji otwiera przedsiębiorcom oczy. W spółce z o.o. śmierć wspólnika nie paraliżuje firmy. Jego udziały przechodzą na spadkobierców, którzy stają się nowymi właścicielami, a spółka działa dalej, bo ma zarząd, procedury, działające konta bankowe, podmiotowość prawną.

Firma nie umiera razem z przedsiębiorcą. A to w wielu branżach jest kluczowe – zwłaszcza tam, gdzie firma jest budowana latami, ma renomę, markę, klientów, kontrakty, know-how, koncesje, licencje. Dlatego, mówiąc bardzo wprost:
jeśli ktoś chce, żeby jego firma przetrwała go i mogła trafić do dzieci, współmałżonka lub wspólników – spółka z o.o. jest właściwą formą, aby to zrobić.

W JDG firma odchodzi razem z Tobą, w spółce – pozostawia się firmę następnym pokoleniom.

AM: W takim razie można powiedzieć, że spółka jest bardziej odporna nie tylko na zmiany podatkowe czy prawne, ale też na losowe zdarzenia, które dotykają przedsiębiorcę?

Elżbieta Sobów: Absolutnie tak. To paradoks: przedsiębiorcy bardzo dbają o rozwój, szukają nowych klientów, inwestują… ale bardzo rzadko myślą o tym, jak ich firma przetrwa sytuacje, których nie da się przewidzieć takich jak śmierć, wypadek czy choroba. Cała nasza praca, zaangażowanie, energia po prostu idzie na marne. Mało tego, rodzina jako spadkobiercy zostają często z wieloma tematami, problemami z niewielkim polem do manewru. Koszmar. A przecież firma, którą buduje się przez pięć, dziesięć, dwadzieścia lat – powinna mieć możliwość działać dalej.

Udziały w spółce z o.o. podlegają dziedziczeniu, chyba że umowa spółki stanowi inaczej. Warto zaznaczyć, że umowa spółki może zawierać zapisy ograniczające dziedziczenie lub określające szczególne warunki, które muszą zostać spełnione przez spadkobierców. Mamy możliwość zadecydowania jak ułożyć strukturę spółki, by nie tylko firma działała dalej, ale by robiła to w sposób harmonijny, zaplanowany.

To jest profesjonalne myślenie o biznesie.
To jest myślenie długoterminowe.
To jest myślenie, którego w JDG po prostu nie da się zaimplementować na tym samym poziomie.

AM: Ostatnie pytanie. Jedno zdanie, które przekonałoby niezdecydowanego przedsiębiorcę?

ES: Jeśli Twój biznes rośnie, to i forma działalności powinna rosnąć. JDG jest na start. Spółka jest na rozwój. Im szybciej zrozumiesz, gdzie jesteś – tym więcej zyskasz.

Na tym stawiamy kropkę, choć – jak jasno pokazała Elżbieta Sobów – w prowadzeniu firmy te kropki najczęściej zamieniają się w wielokropek. Bo przedsiębiorczość to nie sprint na JDG bez pasów bezpieczeństwa, tylko dłuższa trasa, na której prędzej czy później potrzebujesz lepszego pojazdu, solidniejszej konstrukcji i mapy, która prowadzi dalej niż do najbliższego zakrętu.

Dziękujemy Elżbiecie za rozmowę bez omijania trudnych tematów i za to, że zamiast mitów dostarczyła twardych faktów. W Pro Consilio przedsiębiorcy nie dostają wróżenia z fusów, tylko precyzyjną analizę, która pozwala im podejmować decyzje nie tylko mądrze, lecz także bezpiecznie.

A jeśli stoisz na rozdrożu między „jeszcze uciągnę tę JDG” a „moja firma zasługuje na więcej” – cóż, jak powiedziała Elżbieta, liczby nie kłamią. I warto im się w końcu przyjrzeć.

 

Pro Consilio – biuro rachunkowe, które nie tylko księguje, ale pomaga podejmować właściwe decyzje w biznesie.

Elżbieta Sobów – Doktor nauk ekonomicznych. Właścicielka i Prezes Zarządu Biura Rachunkowego Pro Consilio Sp. z o.o. oraz Amper S.I. Więcej o Elżbieta Sobów znajdziesz na jej profilu.

Wywiad przeprowadziła Agnieszka Marzęda

Jeśli chcesz, by historia Twojej marki, pasji i drogi znalazła się na łamach LadyBusiness.pl – tak jak ta rozmowa – napisz do nas na adres: pr@ladybusiness.pl. Z przyjemnością poznamy Twoją opowieść.


Udostępnij