Od świata wina do świata sztuki – historia odwagi i autentyczności Katarzyny Wasilewskiej

Ponad dwie dekady w branży winiarskiej, odpowiedzialne stanowiska w międzynarodowych strukturach, współpraca z globalnymi markami i kreowanie własnych projektów – kariera Katarzyny Wasilewskiej mogłaby być spełnieniem marzeń wielu osób. A jednak w pewnym momencie pojawiło się pytanie: co dalej? Zamiast kurczowo trzymać się bezpiecznej drogi, Katarzyna wybrała nieznane – kierując się intuicją, pasją i potrzebą tworzenia czegoś głęboko swojego.

Katarzyna Wasilewska

Dziś rozwija markę ART and Wine Friends, łącząc dwa światy, które są jej bliskie: sztukę i wino. Tworzy przestrzeń, w której uczestnicy warsztatów mogą oderwać się od codzienności, uruchomić kreatywność i poczuć siłę wspólnoty. To historia o odwadze, redefinicji sukcesu i o tym, że najpiękniejsze projekty rodzą się wtedy, gdy pozwalamy sobie być w pełni sobą.

Emilia Bartosiewicz Brożyna: Przez ponad 20 lat pracowałaś w branży winiarskiej – skąd wzięła się ta ścieżka zawodowa?

Katarzyna Wasilewska; Moja przygoda z branżą winiarską zaczęła się dość naturalnie, chociaż wtedy zupełnie nie przypuszczałam, że zostanie ze mną na tak długo. To była moja pierwsza poważna praca – w rodzinnej niemieckiej firmie, która właśnie otwierała oddział w Polsce – Racke GmbH + Co. KG. Dla młodej dziewczyny, uczącej się języka niemieckiego i marzącej o podróżach, to było idealne połączenie i pewnego rodzaju okno na świat. W jednej chwili znalazłam się w międzynarodowym środowisku, które fascynowało różnorodnością kultur, podejściem do pracy, a także pasją do produktów, które reprezentowało.

To właśnie tam po raz pierwszy zetknęłam się z dużymi, międzynarodowymi markami oraz sposobami ich budowania i promowania, a były to lata 90 ubiegłego stulecia!

Wino bardzo szybko stało się dla mnie czymś więcej niż tylko napojem – stało się opowieścią o miejscu, klimacie i ludziach, którzy je tworzą. Marzyłam wtedy o podróżach, a tymczasem kilka razy w roku odwiedzali nas goście z całego świata, co było namiastką spełnienia tych marzeń. To właśnie w tym czasie odwiedziłam po raz pierwszy winiarnię  – i od tamtej pory zaczęłam podróżować zmysłami, odkrywając kultury różnych krajów poprzez smak i zapach wina.

W Polsce branża dopiero raczkowała, a ja miałam szczęście trafić na ludzi, którzy chcieli ją współtworzyć i tak mnie wciągnęło na kolejnych 20 lat – to był świat pełen pasji, wyzwań i pięknych historii.

Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo ta ścieżka mnie ukształtowała – nauczyła uważności na detale,  sztuki słuchania i opowiadania historii, cierpliwego budowania relacji opartych na zaufaniu. Pracowałam zarówno ze światowymi markami, jak i butikowymi winiarniami, ale zawsze w otoczeniu pełnym historii, tradycji i smaku. To była fascynująca podróż – zawodowa i osobista. I choć dziś rozwijam własną markę artystyczną i warsztaty malarskie, to ta winiarska przeszłość nadal jest ze mną – i wciąż mnie inspiruje.

 

EBB: Pełniłaś bardzo odpowiedzialne funkcje – od dyrektor importu po członka zarządu. Jakie były Twoje największe zawodowe wyzwania i sukcesy w tym czasie?

KW: Jako dyrektor importu odpowiadałam za całe portfolio win – od niszowych, butikowych marek dla topowej gastronomii po globalne brandy trafiające do sieci handlowych. To było ogromne wyzwanie, ale też źródło wielkiej satysfakcji. Jednym z moich największych sukcesów było współtworzenie marek własnych – od zdefiniowania potrzeby rynku, przez kreację koncepcji i dobór produktu, aż po finalną obecność na półce sklepowej lub w karcie menu.

Za każdą z takich marek stoi zespół ludzi, wiele decyzji i niuansów, a ja miałam realny, decydujący wpływ na kluczowe etapy tego procesu. Do dziś spotykam w sklepach marki wina, które współtworzyłam – i to jest niezwykle budujące doświadczenie.

Byłam jedną z pierwszych kobiet w branży na takim szczeblu, więc musiałam uczyć się, jak łączyć kompetencje z odwagą. Prowadzenie negocjacji z zagranicznymi producentami i współtworzenie strategii dla dużej firmy – to wszystko nauczyło mnie myślenia w kategoriach jakości, partnerstwa i… odpowiedzialności.

Największym wyzwaniem było realizowanie wizjonerskich, często bardzo odważnych pomysłów właściciela firmy. Jestem maksymalistką – lubię ambitne wyzwania i w nich odnajduję napęd do działania i choć w pierwszej chwili potrafiły brzmieć jak coś zupełnie nierealnego, niemalże za każdym razem znajdowałam rozwiązanie i przechodziłam do skutecznej realizacji krok po kroku.

 

EBB: Czy pamiętasz moment, w którym poczułaś, że czas na coś nowego – coś tylko Twojego?

KW: Tak, pamiętam ten moment bardzo dobrze – choć decyzja o zmianie nie przyszła od razu. Musiało minąć jeszcze kilka lat, zanim zdobyłam się na odwagę, by naprawdę podążyć za tym głosem. Do samego końca byłam bardzo zaangażowana w swoją pracę – z ogromną pasją współpracowałam z producentami wina z różnych stron świata, fascynowały mnie ich historie, rodzinne projekty i różnorodność podejść do tworzenia marek. Praca dawała mi satysfakcję, a relacje, które budowałam – głęboki sens.

Jednak równocześnie, na przestrzeni tych lat coraz wyraźniej czułam, że coś we mnie domaga się przestrzeni – że jest we mnie potrzeba tworzenia czegoś bardziej osobistego, intuicyjnego, pełnego znaczenia. Zaczęło mi brakować miejsca na sztukę, na kontakt z drugim człowiekiem wykraczający poza biznes, na głębię. Wiedziałam, że chcę dzielić się czymś, co płynie ze mnie, a nie tylko reprezentować inne, nawet najwspanialsze marki.

To był moment, w którym zrozumiałam, że nadszedł czas, by stworzyć coś własnego – z duszy, z doświadczenia, z pasji. Coś, co będzie łączyło wszystkie moje światy: biznesowy profesjonalizm, wrażliwość artystyczną i relacje z ludźmi. I wtedy właśnie narodził się pomysł, który z czasem przerodził się w nowy rozdział mojego życia zawodowego.

 

EBB: Co było najtrudniejsze w decyzji o odejściu z bezpiecznej, stabilnej pozycji?

KW: Lęk przed nieznanym i pozorny komfort. To on najczęściej jest największym przeciwnikiem zmiany, nawet jeśli intuicyjnie czujemy, że ta zmiana jest potrzebna. Miałam stabilną pozycję, odpowiedzialną funkcję, zespół, na który zawsze mogłam liczyć! Wszystko to dawało poczucie bezpieczeństwa i przynależności. A jednak wewnętrznie coraz silniej czułam, że czegoś mi brakuje.

Pojawiła się refleksja, że nie korzystam w pełni z życia – że ono gdzieś mi umyka pomiędzy kolejnymi celami, projektami i sukcesami zawodowymi. A przecież sukces nie zawsze oznacza pięcie się po szczeblach korporacyjnej drabiny. Miałam w sobie ogromną determinację, by żyć w zgodzie ze sobą – pełniej, bardziej świadomie, robiąc rzeczy, które naprawdę mają dla mnie znaczenie i które jednocześnie mogą poruszyć drugiego człowieka.

Równolegle do pracy zawodowej, od lat rozwijałam swój drugi świat – artystyczny. Malowanie było moją pasją, przestrzenią wolności i autentyczności. To właśnie tam mogłam wyrażać siebie najpełniej, bez filtrów i strategii. Z czasem ten świat zaczął mnie coraz mocniej przyciągać – był barwny, intuicyjny, pełen emocji i sensu.

Decyzja o odejściu z korporacyjnej struktury była trudna – bo wiązała się z rezygnacją z wielu wygód i statusu,  ale jednocześnie była jedną z najbardziej dojrzałych i odważnych decyzji, jakie podjęłam – decyzją o byciu w pełni sobą.

 

EBB: Zaczęłaś rozwijać pasję artystyczną równolegle do pracy – co Cię wtedy przyciągało do sztuki?

KW: Sztuka była dla mnie azylem. Przestrzenią, w której nikt niczego ode mnie nie oczekiwał, a ja mogłam po prostu być – bez roli, bez tytułu, bez presji. Przy sztaludze czułam się, jakbym przenosiła się na drugą stronę lustra – do świata, gdzie czas płynie inaczej, a wszystko, co wewnętrzne, ma prawo wybrzmieć.

Prowadząc intensywne życie zawodowe – pełne decyzji, celów i odpowiedzialności – potrzebowałam miejsca, w którym mogłam zatrzymać się i zajrzeć w głąb siebie. Malowanie dawało mi dokładnie to: ciszę, refleksję, swobodę ekspresji. Było sposobem na wyrażanie emocji, których nie sposób ubrać w słowa, i na odzyskanie balansu, kiedy zawodowy świat był bardzo racjonalny, szybki i nastawiony na wyniki.

To była przestrzeń absolutnej wolności – jedyna, w której mogłam w pełni kierować się intuicją i twórczym impulsem. Z czasem zrozumiałam, że to nie tylko pasja, ale i głęboka potrzeba – sposób myślenia, czucia i życia, który dopełniał mnie jako człowieka. Malowanie przestało być tylko „odpoczynkiem od pracy” – zaczęło być moim drugim językiem, którym mogłam komunikować się z innymi na poziomie emocji, wrażliwości i znaczeń.

To wtedy zaczęła kiełkować myśl, że ten świat ma potencjał, by stać się nie tylko moim azylem, ale także mostem do czegoś nowego – bardziej osobistego, bardziej mojego.

Od świata wina do świata sztuki – historia odwagi i autentyczności Katarzyny Wasilewskiej

EBB: Twoje sukcesy artystyczne są imponujące – wystawy w Polsce i za granicą, współpraca z galeriami w Miami i Nowym Jorku. Co te osiągnięcia dla Ciebie znaczą?

KW: To dla mnie przede wszystkim potwierdzenie, że warto ufać swojej intuicji – nawet jeśli prowadzi nas w nieoczywistym kierunku. Przez wiele lat moje życie zawodowe toczyło się w bardzo uporządkowanym, racjonalnym świecie – opartym na celach, strukturach, wynikach. A jednak gdzieś obok dojrzewała inna droga – bardziej emocjonalna, wewnętrzna, artystyczna.

Fakt, że moje obrazy pojawiają się na wystawach w Polsce, Miami czy Nowym Jorku, to nie tylko spełnienie marzeń, ale też dowód, że to, co tworzymy z serca, może być nie tylko autentyczne, ale i profesjonalne, zauważone  i docenione na arenie międzynarodowej.

Każda wystawa, każda współpraca z galerią, to dla mnie coś więcej niż wydarzenie – to możliwość opowiedzenia historii. Historii o emocjach, przemianie, wrażliwości, ale też o sile i odwadze bycia sobą. To bardzo osobisty przekaz, ale jednocześnie uniwersalny – bo wiele osób odnajduje w mojej sztuce własne przeżycia i skojarzenia.

Co ciekawe, wiele kompetencji, które zdobyłam przez lata w świecie biznesu, okazało się niezwykle przydatnych również w świecie sztuki. Umiejętność strategicznego myślenia, komunikacji, negocjacji, budowania relacji – to wszystko działa również w kontaktach z galeriami, kuratorami, kolekcjonerami. Organizacja wystaw, plenerów, tworzenie ofert współpracy – to nadal praca projektowa, tylko w nieco innym wymiarze.

To dla mnie piękny przykład tego, jak różne światy mogą się uzupełniać i przenikać – i jak wiele możemy zyskać, jeśli odważymy się połączyć to, co zawodowe, z tym, co osobiste i twórcze.

 

EBB: W jakich emocjach tworzysz? Skąd czerpiesz inspiracje?

KW: Tworzenie to dla mnie przede wszystkim radość – głęboka, wewnętrzna i autentyczna. To przestrzeń, w której mogę się zatrzymać, pobyć w ciszy, wejść w stan uważności. Malowanie jest dla mnie jak medytacja – czasem obraz niemal sam pojawia się na płótnie, w takich chwilach czuję twórczy przepływ, który trudno opisać słowami – po prostu się dzieję, płynie z serca, nie z głowy.

Inspiracje czerpię z natury, z relacji międzyludzkich, z obserwacji subtelnych emocji i napięć – tego, co dzieje się na styku światła i cienia, w spojrzeniu, w geście, w niedopowiedzeniu. Często pracuję cyklami, ponieważ lubię opowiadać większe historie. Przykładem jest cykl „Poza słowami”, oparty na motywach maski i szachownicy – to opowieść o relacjach, emocjach, mechanizmach obronnych, które nosimy. Z kolei „Eter Życia” – to cykl inspirowany delikatnością motylich skrzydeł – powstał z potrzeby uchwycenia efemerycznego piękna i kruchości życia. Ten projekt stał się też inspiracją do stworzenia artystycznej aranżacji wnętrz czterogwiazdkowego hotelu ETER w Toruniu, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem i pięknym doświadczeniem łączenia sztuki z przestrzenią użytkową.

Bardzo bliskie są mi również kolaże, do komponowania których używam apli odbitych w technice monotypii. Choć to jedna z prostszych technik graficznych – polegająca na nanoszeniu farby na płytę drukarską i odbijaniu jej na papierze – pozwala uzyskać unikalne, niemożliwe do powtórzenia struktury i wzory. Wykorzystuję je jako bazę do moich kolaży, łącząc z fragmentami dawnych książek, dokumentów, map, gazet – zbieranych z pasją na pchlich targach i w antykwariatach. To moja forma dawania drugiego życia rzeczom nieoczywistym.

Każdy obraz, każdy kolaż to dla mnie forma niewerbalnej rozmowy – o tym, co często niewypowiedziane, a jednak bardzo obecne. I choć każdy cykl posługuje się nieco innym językiem, wspólnym mianownikiem pozostaje autentyczność oraz potrzeba dotknięcia tego, co uniwersalne, ludzkie – czasem piękne, czasem poruszające.

 

EBB: Jak narodził się pomysł na ART and Wine Friends?

KW: Przyjaciele Sztuki i Wina – ART and Wine Friends – to projekt, który zrodził się bardzo organicznie, niemal naturalnie. Po latach pracy w branży winiarskiej i równoległym rozwoju artystycznym poczułam, że chcę połączyć te dwa światy – wino i sztukę – i zaprosić do nich innych ludzi. To było moje osobiste marzenie: stworzyć przestrzeń, w której można oderwać się od codzienności, zatrzymać na chwilę, poczuć radość tworzenia i odkrywać wino w kontekście kultury, opowieści i relacji.

Zależało mi na tym, by każda osoba, która przychodzi na warsztat, mogła doświadczyć kontaktu z własną kreatywnością – bez oceniania, bez presji, w atmosferze akceptacji i uważności. Warsztaty rozwojowe w formule „malowania przy winie” (również bezalkoholowym) stały się narzędziem, które w wyjątkowy sposób łączy lekkość i głębię – odblokowuje emocje, redukuje stres, rozwija elastyczne myślenie i pozwala wejść w twórczy flow. To nie są lekcje malarstwa – to doświadczenie, które pozwala na chwilę wrócić do siebie i uruchomić wewnętrzne zasoby.

W świecie pełnym automatyzacji, schematów i standaryzacji coraz więcej osób – także w środowiskach zawodowych – czuje potrzebę pielęgnowania kreatywności jako uniwersalnej kompetencji. Kreatywność wspiera zdolność adaptacji, innowacyjność, empatię i autentyczne relacje. Coraz więcej organizacji rozumie dziś, że rozwój człowieka nie kończy się na szkoleniach twardych – potrzebujemy również przestrzeni twórczej, która wspiera dobrostan i integrację zespołu w sposób autentyczny i trwały.

Dlatego projekt doskonale sprawdza się w ramach spotkań integracyjnych i eventów firmowych. Dla firm projektuję spotkania szyte na miarę – dopasowane do wartości marki, charakteru zespołu i wyzwań, z którymi się mierzy. To może być elegancki wieczór z winem i sztuką, ale też warsztat rozwojowy osadzony wokół tematów komunikacji, emocji czy zmiany perspektywy. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w biznesie rozumiem język i potrzeby organizacji – i potrafię połączyć twórcze narzędzia z konkretnym celem.

Katarzyna Wasilewska Art and Wine

 

EBB: Jakie wartości stoją za tą inicjatywą? Co chcesz dawać ludziom poprzez warsztaty?

KW: Spotkanie z drugim człowiekiem, rozwijanie własnego potencjału, uważność, radość tworzenia, spokój, wspólnota – to wartości, które są sercem tej inicjatywy. Chciałam stworzyć przestrzeń, w której można na chwilę zatrzymać się i naprawdę pobyć ze sobą – bez oceny, bez pośpiechu, bez presji. Miejsce, w którym można swobodnie zanurzyć się w proces twórczy, odzyskać kontakt z własną kreatywnością i zadbać o siebie.

Żyjemy w świecie pełnym ocen, nakazów, schematów i standaryzacji – a przecież kreatywność jest nie tylko przywilejem artystów, ale jedną z kluczowych kompetencji przyszłości. To ona pozwala nam elastycznie reagować na zmiany, myśleć poza schematami, rozwiązywać problemy i odnajdywać sens w tym, co robimy. Warsztaty „ART and Wine Friends” są odpowiedzią na tę potrzebę – to przestrzeń rozwoju przez doświadczanie, zabawę, relaks i odwagę bycia sobą.

Zależy mi, aby każdy uczestnik poczuł, że ma prawo tworzyć – nie „ładnie”, ale autentycznie. To doświadczenie pomaga odblokować twórczy potencjał, zredukować stres i nawiązać głębszy kontakt z samym sobą – co w dłuższej perspektywie może mieć realny wpływ nie tylko na jakość życia, ale i pracy.

 

EBB: Jak wygląda praca nad organizacją takich wydarzeń? Z jakimi firmami współpracujesz?

KW: Każde wydarzenie to starannie zaplanowany proces: od wyboru lokalizacji, przez temat spotkania, organizację materiałów, przekąski i wina, po komunikację z partnerami, promocję i sprzedaż – wszystko po to, by uczestnicy mogli doświadczyć efektu WOW!

W ramach ART and Wine Friends organizujemy głównie wydarzenia firmowe w dwóch formułach: we współpracy z hotelami (np. Four Points by Sheraton Mokotów Warszawa) oraz bezpośrednio z firmami, takimi jak Polkomtel, Santander Bank Polska czy wiele innych większych i mniejszych organizacji – które szukają wartościowych form integracji, wsparcia dobrostanu pracowników i oryginalnych pomysłów na spotkania z klientami.

Działamy przede wszystkim w Warszawie, ale realizujemy też wydarzenia w innych miastach – wszędzie tam, gdzie potrzeba chwili twórczości i oddechu od codzienności. Prowadzimy również otwarte wieczory biletowane – malarskie spotkania inspirowane kulturą różnych krajów, m.in. we wnętrzach DesignLOFT22 czy Domu Artysty Plastyka. Wiosną i latem zapraszamy także na malowanie w plenerze.

To wyjątkowe spotkania – pełne koloru, opowieści i kontaktu ze sobą. Idealne na kobiecy wieczór, spotkanie przyjaciółek, randkę czy firmowy wypad w kameralnym gronie.

Nasza oferta jest elastyczna – sprawdza się zarówno przy dużych konferencjach, jak i mniejszych warsztatach dla zespołów. Zapraszamy do kontaktu organizatorów eventów oraz osoby z HR, marketingu czy liderów zespołów. Razem tworzymy wartościowe i unikalne doświadczenie, które na zawsze zostają w pamięci uczestników.

 

EBB: Czy łączenie sztuki i wina to coś więcej niż tylko „ładne doświadczenie”? Co Twoi uczestnicy wynoszą z tych spotkań?

KW: Wino na naszych warsztatach to jedynie akcent kulturowy – pretekst do poznawania smaków, poszerzania wiedzy enologicznej i celebrowania chwili. Jako certyfikowana ekspertka ds. wina (WSET 2) opowiadam o nim w kontekście kultury i historii, prowadząc mini degustację, która towarzyszy danemu spotkaniu. Zawsze oferujemy również wino bezalkoholowe – tak, aby każdy czuł się komfortowo i mógł w pełni uczestniczyć w doświadczeniu, niezależnie od swoich wyborów.

Sercem warsztatów ART and Wine Friends jest jednak sztuka – a dokładniej: twórczy proces. Nie chodzi o efekt, lecz o możliwość intuicyjnego malowania, próbowania, eksperymentowania, popełniania błędów i ich poprawiania – bez oceniania i porównywania. Wspierająca atmosfera, inspirująca muzyka, dobra energia grupy i uważna obecność prowadzącego tworzą coś, co wielu uczestników nazywa po prostu „terapią przez sztukę”. Często słyszę: „To było dokładnie to, czego potrzebowałam – zresetowałam się totalnie, nie wiedziałam, że malowanie może tak zrelaksować!” – bo to czas, w którym można być sobą, zrzucić codzienne maski, znaleźć odwagę do tworzenia i poczuć się częścią wspólnoty.

Uczestnicy bardzo cenią sobie również jakość całego doświadczenia – od świeżych kwiatów, pysznych przekąsek, przez starannie dobrane wino, po wysokiej klasy materiały malarskie. Te warsztaty są tworzone z myślą o osobach, które oczekują czegoś więcej niż zwykłe „malowania przy winie”. To kameralna, estetyczna, dopracowana przestrzeń twórcza, której nie da się delegować – bo każda edycja jest osobistym, autorskim spotkaniem.

EBB: Wspomniałaś, że tęskniłaś za kobiecą energią i podziwiałaś kobiety prowadzące własne firmy. Dziś sama jesteś taką kobietą – jaką nową perspektywę zyskałaś?

KW: Zyskałam ogromny szacunek do kobiet, które prowadzą swój biznes z serca. Wiem, ile to kosztuje – emocjonalnie, energetycznie, czasowo. Ale też ile daje – wolności, sprawczości, głębokiego poczucia sensu, spełnienia i satysfakcji. Dziś mam pełną świadomość, że sukces nie musi oznaczać wspinania się po korporacyjnej drabinie. Sukces to życie w zgodzie ze sobą – z własnymi wartościami, rytmem i intuicją.

Z jeszcze większym uznaniem i podziwem patrzę na przedsiębiorczynie i przedsiębiorców, którzy z odwagą budują swoje marki, ale z równie dużym szacunkiem odnoszę się do osób, które świadomie wybierają pracę na etacie. Każda ścieżka ma swoją wartość – o ile jest nasza. Bo w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy ludźmi, którzy chcą przeżyć swoje życie jak najbardziej autentycznie – na własnych zasadach, w zgodzie z tym, co dla nas naprawdę ważne.

 

EBB: Jak dziś definiujesz sukces?

KW: Dla mnie sukces to możliwość tworzenia życia na własnych zasadach – w zgodzie ze sobą, swoimi wartościami i wewnętrznym kompasem. To codzienne wybory, które wynikają z autentyczności, a nie z oczekiwań zewnętrznego świata. To życie, w którym mam przestrzeń na twórczość, relacje, bliskość z ludźmi, których kocham, i czas na zatrzymanie się, oddech, uważność.

Sukces to także odwaga, by iść własną drogą, nawet jeśli nie zawsze jest ona najłatwiejsza. To gotowość do uczenia się, popełniania błędów i ciągłego odkrywania siebie na nowo. To momenty, w których widzę, że to, co tworzę – choćby najmniejszy gest, spotkanie, obraz czy słowo – ma znaczenie dla innych.

Wierzę, że prawdziwy sukces to nie status, nagrody czy liczby, ale wewnętrzne poczucie sensu i spełnienia. To życie, które nie tylko wygląda dobrze z zewnątrz, ale po prostu dobrze się czuje od środka.

 

EBB: Jakie trzy rady dałabyś kobietom, które czują, że chcą zmiany, ale się boją?

KW: Po pierwsze: zacznij od małego kroku. Zmiana nie musi oznaczać rewolucji – wystarczy jeden świadomy gest w stronę siebie. Zrób miejsce na ciekawość. Zapisz, gdzie chcesz być za 5-10 lat i zacznij wybierać to, co Cię do tego zbliża. Nie oceniaj się, nie przyspieszaj – pozwól sobie testować, próbować, popełniać błędy. Daj sobie prawo do procesu.

Po drugie: szukaj wspólnoty. Otaczaj się wspierającymi kobietami, które są dla Ciebie inspiracją, które dodają odwagi. Spotkanie z drugą kobietą, która też się kiedyś bała, a dziś idzie swoją drogą, potrafi zmienić wiele i dać nową perspektywę. Wsparcie i siostrzeństwo mają ogromną moc – korzystaj z niej.

I po trzecie: zaufaj sobie. Twoja intuicja jest mądrzejsza, niż myślisz – ona często wie zanim Ty nazwiesz to słowami. W świecie pełnym bodźców i cudzych narracji, największym aktem odwagi może być usłyszenie siebie naprawdę.

Zmiana to nie odwaga bez lęku – to decyzja, by iść mimo niego. A życie naprawdę zaczyna się wtedy, gdy przestajesz udowadniać światu, kim jesteś… i po prostu zaczynasz być sobą.

 

Jeśli chcesz poznać Katarzynę bliżej, zajrzyj na https://artandwinefriends.pl

Więcej o Katarzyna Wasilewska znajdziesz na jej profilu.

Jeśli chcesz, by historia Twojej marki, pasji i drogi znalazła się na łamach LadyBusiness.pl – tak jak ta rozmowa – napisz do nas na adres: pr@ladybusiness.pl. Z przyjemnością poznamy Twoją opowieść.


Udostępnij