Edyta Tecław (Via Aroma): Biżuteria, która pachnie. Zapach, który wspiera. Sztuka codzienności zamknięta w kropli.
Zaczęło się od miłości do zapachów. Ale Via Aroma to nie tylko marka – to opowieść. Edyta Tecław od lat pokazuje, że zapach ma moc. Może ukoić, zainspirować, otulić – a nawet stać się talizmanem codzienności. W swoich kompozycjach łączy pasję do naturalnych esencji, najwyższej jakości składniki i wiedzę zdobytą u mistrzów z różnych zakątków świata – od Stanów Zjednoczonych po Wschód.
Tworząc Via Aroma, zbudowała wyjątkową przestrzeń: pełną zapachów, rytuałów i uważności. Ale dziś to już nie tylko aromaterapia. Coraz wyraźniej w centrum jej działań znajduje się perfumiarstwo zakorzenione w naturze i emocjach – oraz biżuteria, która nie tylko zachwyca formą, ale również… pachnie. To właśnie biżuteria zapachowa staje się osobistym znakiem rozpoznawczym kobiety, jej towarzyszką w rytuałach i świadomych wyborach. Edyta komponuje perfumy i zapachy do wnętrz, projektuje symboliczne wzory biżuterii, prowadzi warsztaty, edukuje i udowadnia, że świadomy zapach może być piękny, etyczny i głęboko osobisty. Pokazuje też, dlaczego warto sięgać po naturalne kompozycje – nie tylko dla zdrowia, ale i dla duszy.
W rozmowie z LadyBusiness.pl opowiada o tym, jak tworzy się zapach z duszą, dlaczego naturalność to wybór odpowiedzialny – i jak prowadzi się markę, która trafia nie tylko do nosa, ale przede wszystkim do serca.
Agnieszka Marzęda: Via Aroma to marka bardzo osobista, pachnąca Twoją wrażliwością. Jak narodził się ten pomysł – i jak ewoluował przez lata?
Edyta Tecław: VIAAROMA powstała z miłości do zapachów i z potrzeb zdrowotnych. Mam w domu alergików, co wymagało ode mnie wyeliminowania syntetycznych aromatów z domu.
Wszystkie pachnące świece i sztuczne zapachy do wnętrz uczulały moich najbliższych i dopiero wtedy przyjrzałam się składom…zauważyłam, że 100% naturalne olejki eteryczne są dobrze tolerowane przez ich organizm. Przez wiele lat mieszkałam poza Polską, gdzie aromaterapia od lat była stosowana i zalecana przez lekarzy. Zapisałam się na studia z aromaterapii, żeby zgłębić wiedzę, potrzebowałam tego dla siebie i mojej rodziny. Z czasem zaczęłam się dzielić doświadczeniem z koleżankami. Tak narodził się pomysł na biznes, zaczęłam tak naprawdę od dyfuzorów, które były wtedy w Polsce niedostępne, potem przyszła kolej na moja pachnącą biżuterię, do której zainspirowałam się w USA. Olejki pojawiły się na końcu – trudno mi było po powrocie do kraju znaleźć odpowiednia jakość olejków do aromaterapii, a to kluczowe, by miały właściwości terapeutyczne. Mój mąż zachęcił mnie do sprowadzania olejków z destylarni, jako że zawsze dużo podróżowaliśmy i przywoziłam olejki dla własnych potrzeb, przyszedł czas by się nimi podzielić 🙂
Skąd pomysł, by połączyć zapach z biżuterią? Czy pamiętasz moment, w którym to połączenie zaiskrzyło po raz pierwszy?
Mieszkałam w Stanach Zjednoczonych przez kilka lat, często wracam w tamte strony. Właśnie w USA zainspirowałam się biżuterią, która pachnie. Nie była to moja estetyka, słaba jakość metalu i tandetne wzornictwo, ale idea nie dawała mi spokoju. Przypomniałam sobie wisiory, które noszono w starożytności, w nich skrywano pachnące pomady. Co prawda nie otaczały one zapachem, ale umożliwiały sięgniecie po aromat w każdej chwili Takie były inspiracje, ja jednak jestem estetką i dla mnie pachnące wisiorki, które po raz pierwszy zobaczyłam w niszowym sklepie ze zdrowymi produktami wyglądały mało atrakcyjnie, ja zdecydowanie postawiłam na jakość! Zaczęłam projektować wzory oparte o symbolikę, szukam inspiracji na całym świecie, z różnych kultur i religii.
Jaką biżuterię nosiłaś zanim powstała marka Via Aroma – i czego Ci w niej brakowało?
Przyznam, że mało nosiłam biżuterii, raczej minimalistycznie i na wielkie okazje. Nie widziałam zbytnio potrzeby, żeby błyszczeć! Założenie naszyjnika dla ozdoby nie było mi potrzebne na co dzień. Od kiedy stworzyłam pachnącą biżuterię, nie umiem bez niej funkcjonować, tak, to coś więcej niż biżuteria, to mój codzienny talizman, ale przede wszystkim mój zapach! A zapachy kochałam i nosiłam od zawsze…
Biżuteria zapachowa, którą projektujesz, to połączenie symboliki, estetyki i zmysłów. Co daje kobietom takie doświadczenie?
Uważam, że pachnąca biżuteria jest o wiele więcej niż tylko dodatkiem do stylizacji. Dzięki symbolice może być wsparciem w codziennych zmaganiach, wybierając Balans focusujesz się na równowadze, a nosząc Oko, symbol ochrony przed złym spojrzeniem, dajesz sobie poczucie bezpieczeństwa. Nie chodzi tu o magię – bardziej o wizualizację, manifestację! A do tego zapach, który wspiera. Może uspokajać lub dodawać energii. To w pewnym sensie biżuteria personalizowana i każdego dnia może przybierać nieco inny wymiar, w zależności od potrzeb.
Czy biżuteria zapachowa może być także propozycją dla mężczyzn? Jak projektujesz ją z myślą o nich?
Śmiem twierdzić, że biżuteria nie dzieli, a łączy. Projektuję biżuterię zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Każdy znajdzie u mnie coś dla siebie. Zaczynałam od kobiecych naszyjników, ale szybko powstały bransoletki, które nosili również panowie. Lubię tworzyć, więc ciągle powstaje coś nowego, ale tak, dziś myślę o kobietach i o mężczyznach i tworzę zarówno cięższe, większe kolekcje jak i delikatne wzory.
Współczesna kobieta – mama, liderka, właścicielka firmy – żyje w dużym tempie. Jak świadomy zapach może pomóc jej odzyskać balans i kontakt ze sobą?
Dziś biegniemy, ścigamy się z czasem, a zapach, ten naturalny, potrafi nas zatrzymać! Bo zapach to emocje. Współpracuję z instruktorami jogi, medytacji, mindfulness, bo oni wykorzystują moje olejki i moja wiedzę na temat zapachów w swojej branży. Noszenie pachnącej biżuterii potrafi uspokoić rozbiegane myśli, poprawić koncentrację lub ukoić nerwy.
Tworzysz naturalne perfumy. Dlaczego zachęcasz do zamiany perfum syntetycznych na te oparte na naturalnych esencjach? Co to realnie zmienia?
Po pierwsze syntetyczne perfumy mogą szkodzić i nie mówię tu wyłącznie o alergikach, ale należy pamiętać, że wszystko, co nakładamy na skórę, dostaje się do naszego krwiobiegu. Naturalne perfumy mogą wspierać nasz organizm, bo rośliny w sposób naturalny wytwarzają niezwykłe substancje, które poza zapachem korzystnie regulują nasz układ hormonalny i pozytywnie wpływają na nastrój. Mam wiele klientek, które są bardzo wrażliwe na zapachy i wcześniej nie mogły stosować perfum, dziś szczęśliwe korzystają z moich naturalnych kompozycji.
W Twojej pracy ogromne znaczenie ma jakość olejków i surowców. Jak wygląda Twoja droga od rośliny do esencji? Skąd je sprowadzasz?
Sprowadzam olejki eteryczne i absoluty prosto z destylarni na całym świecie. Jeżdżę do nich, rozmawiam z ludźmi, sprawdzam jakość upraw i wszelkie detale, aby mieć pewność najwyższej czystości i jakości tych olejków. Badam olejki. Sprowadzam je z całego świata, bo najwięcej wartości mają olejki w roślinach, które naturalnie występują na danym obszarze. Ważna jest odpowiednia gleba, warunki klimatyczne i odległość upraw od destylarni. Daleki transport zawsze powoduje straty na jakości ostatecznego produktu.

Z jakimi osobami najczęściej pracujesz i w jakich momentach życia sięgają po Twoje zapachy lub biżuterię?
Mam różnych klientów, od osób kochających wszelkie zapachy poprzez tych skupionych na naturalnych produktach i zdrowym stylu życia. Są Jogini, osoby medytujące. Młode mamy szukających naturalnego wsparcia dla swoich dzieci, dla rodziny. Ale pojawiają się też często firmy, chcące zadbać o dobrostan swoich pracowników i właściciele firm będących w nurcie slow. Duża różnorodność, ale wspólną cecha jest wysoka świadomość.
Jak wygląda proces tworzenia autorskiej kompozycji zapachowej – czy to do wnętrz, czy jako zapachowe logo dla firmy?
Zawsze rozpoczynam od poznania osoby, dla której tworzę, celu i gustu zapachowego. Jeśli komponuje logo zapachowe, to ważne jest dobranie aromatów do specyfiki i intencji firmy, do klientów, ale i oczywiście do wnętrza, mebli, oświetlenia. Zapach ma uzupełniać, ma sprawiać dobre pierwsze wrażenie i zostać w pamięci na długo.
Naturalne perfumiarstwo ma w sobie coś bardzo intymnego i twórczego. Co najbardziej fascynuje Cię w tym procesie?
Najbardziej lubię odkrywać z moimi klientami nowe połączenia aromatów. To jak komponowanie muzyki, każda mała kropla zmienia końcowy efekt. To zawsze duże wyzwanie, bo staram się, żeby każdy kto przychodzi wyszedł z buteleczką czegoś, co z nim koresponduje, co go wyraża i z czym czuje się wyśmienicie.
Twoje warsztaty to spotkanie z wiedzą i zmysłami. Co najbardziej zaskakuje uczestników, kiedy po raz pierwszy poznają świat naturalnych zapachów?
Największym zaskoczeniem bywa poznanie danego zapachu naturalnego, często znamy syntetyczny zapach paczuli czy neroli, który mało oddaje naturę tych roślin. Bywa, że klient twierdząc, że nie lubi zapachu wanilii wychodzi z perfumami o tej właśnie nucie przewodniej, bo naturalna wanilia pachnie inaczej, piękniej i dostojniej…Sama nie lubiłam nigdy zapachu kwiatów pomarańczy, bo przez lata tak pachniały płyny do kąpieli czy mydła, ale naturalny aromat tych kwiatów zachwycił mnie!
Jak wygląda Twoja codzienność w pracy – czy twórczość zapachowa stała się dla Ciebie osobistym rytuałem?
Prowadząc własny biznes jest wiele pracy organizacyjnej, to logistyka, praca papierkowa (której nie znoszę), zarządzanie i wiele innych wyzwań. Codziennie odpowiadam też na wiele maili od klientów czy podwykonawców i piszę artykuły, prowadzę social media…to codzienność, Spotykam się z Klientami, szkolę, ale każdego dnia poświęcam chociaż chwilę na dokształcanie, czytanie nowości z rynku, szukanie inspiracji i kiedy tylko ogarnę niezbędne tematy – mieszam, tworzę! To lubię najbardziej 😉
Via Aroma to firma rodzinna. Jak udaje Ci się łączyć życie zawodowe z prywatnym, nie tracąc przy tym duszy marki?
Nie udaje mi się rozdzielić życia zawodowego od prywatnego, nawet w wolne weekendy rozmawiamy w domu o firmie, produktach, zapachach, przy obiedzie…
Ostatnio omawiałyśmy z córką nowe pomysły biznesowe podczas wakacji, schładzając się w basenie 🙂
Ale z drugiej strony dzięki temu spędzamy dużo czasu razem i jesteśmy blisko!
Nie jest tak, że każdy żyje w swoim świecie, bo mamy ten wspólny świat zapachów!
Czy pamiętasz swój pierwszy zapach z dzieciństwa, który Cię zachwycił lub do dziś w Tobie został?
Tak, dla mnie to zapach róży damasceńskiej, którym pachniała moja ukochana babcia. Dziadkowie co roku jeździli latem do Bułgarii i moja babcia zawsze przywoziła sobie naturalny olejek różany, którym potem pachniała przez cały rok! Ten zapach został ze mną. Moja babcia była bardzo piękną kobietą z klasą. Zawsze dbałą o siebie i zachwycała, dlatego do dziś zapach róży kojarzy mi się z elegancją i kobiecością.
Który z Twoich własnych zapachów najpełniej oddaje Ciebie – tu i teraz?
Przyznam się, że często zmieniam zapachy, umiem je stworzyć pod wpływem chwili i nastroju. Dziś stawiam na oud, kadzidło i sandałowiec, ale uwielbiam łączyć je właśnie z olejkiem z róży, jaśminu…Moją kompozycja, do której wracam regularnie jest Prestiż – mieszanka aż 10 olejków eterycznych, bogata, pięknie się rozwija w ciągu dnia, idealna dla wymagających koneserów.
Gdybyś mogła zostawić kobietom jeden zapachowy rytuał na co dzień – co by to było i dlaczego właśnie to?
Jest ich wiele, ten, bez którego nie wyobrażam sobie dnia, to zakraplanie mojej biżuterii tym, czego danego dnia potrzebują moje emocje. Przed wyjściem zawsze wącham kilka swoich zapachów i intuicyjnie wybieram ten, który danego dnia będzie mnie wspierał. Ten rytuał pozwala mi się rano wsłuchać w swoje potrzeby.
Bardzo polecam, to odmienia dzień.
W świecie, w którym wszystko dzieje się zbyt szybko, rozmowa z Edytą Tecław przypomina, że czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, wziąć głęboki oddech i poczuć zapach, który przywołuje wspomnienia – te najważniejsze. To właśnie takie momenty sprawiają, że życie nabiera sensu, a praca staje się sztuką uważności.
Wywiad przeprowadziła Agnieszka Marzęda
Więcej o Edycie Tecław znajdziesz na jej profilu.

