Nie musisz być wszędzie, żeby być widoczna – rozmowa z Olą Gościniak o sile kobiecego biznesu online
Zaczynała od bloga, który miał pomóc kobietom ogarnąć WordPressa bez stresu i zbędnego technicznego żargonu. Dziś Ola Gościniak to jedna z najważniejszych edukatorek w polskiej przestrzeni online, twórczyni marki „Jestem Interaktywna”, autorka bestsellerowych kursów i e-booków, inicjatorka raportu „Jesteś ekspertką!”. Buduje kobiecą społeczność, w której pytania o hosting, lejki sprzedażowe i produkty cyfrowe przeplatają się z rozmowami o odwadze, autentyczności i… odpoczynku.
W wywiadzie opowiada, jak wyglądała jej droga od freelancerki do liderki biznesu online, dlaczego nie musimy być wszędzie, żeby budować zasięgi, i co naprawdę stoi za sukcesem kobiecej marki w sieci.
Agnieszka Marzęda: Jesteś jedną z najbardziej rozpoznawalnych twórczyń w polskiej przestrzeni WordPressa. Kiedy poczułaś, że „Jestem Interaktywna” to już nie tylko blog, ale realna marka wspierająca tysiące kobiet?
Ola Gościniak: to uczucie przyszło stopniowo, nie było jednego spektakularnego momentu. Początkowo „Jestem Interaktywna” miało być tylko miejscem, gdzie pokazuję, że WordPress nie musi być straszny. Chciałam uczyć, dzielić się wiedzą i odczarowywać technologię, żeby kobiety mogły poczuć się pewniej w świecie online. Moim celem było dać im narzędzia, które pozwolą nie tylko stworzyć stronę, ale też zrozumieć, jak działa, tak by nie czuły się zależne od innych i nie bały się rozwijać swoich pomysłów. Kiedy zaczęły pojawiać się wiadomości od kobiet, że dzięki moim materiałom odważyły się zrobić swoją pierwszą stronę, coś we mnie kliknęło. Zrozumiałam, że to nie jest już tylko moja pasja, ani nawet nauka obsługi narzędzi. To przestrzeń, która realnie zmienia czyjeś życie, daje niezależność i poczucie sprawczości. Ta świadomość sprawiła, że zaczęłam myśleć o swojej misji szerzej – nie tylko jako o edukacji technicznej, ale też o wspieraniu odwagi, pokazaniu, że każda z nas może być ekspertką w swojej dziedzinie i ma prawo rozwijać swój biznes na własnych zasadach.
Marka zaczęła się rozwijać – poprzez społeczność, rozmowy, wzajemne inspirowanie się i wspólne działania. Zrozumiałam wtedy, że „Jestem Interaktywna” to coś więcej niż blog. To przestrzeń kobiecej solidarności, wymiany doświadczeń i wspólnego uczenia się. Wtedy poczułam, że nie niosę już tylko swoją historię, ale mam w rękach odpowiedzialność za miejsce, które stało się dla wielu kobiet punktem wyjścia do zmiany. I to dało mi ogromną siłę, ale też świadomość, że moją rolą jest nie tylko tworzenie kursów czy e-booków, ale też wspieranie kobiet w wierze we własne możliwości.
Wiele kobiet zna Cię z Twoich kursów i e-booków. Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy usłyszałaś od swojej kursantki: „dzięki Tobie stworzyłam własny biznes”?
Tak, pamiętam to bardzo dobrze. To były pierwsze wiadomości, które dostawałam – jedne na Facebooku, inne na maila, jeszcze w czasach, kiedy moja społeczność była naprawdę niewielka. Jedna z kobiet napisała mi, że stworzyła stronę internetową swojego pierwszego biznesu i po raz pierwszy poczuła, że ma w rękach narzędzie, które daje jej wolność i niezależność. Ta wiadomość wzruszyła mnie tak bardzo, że do dziś mam ją w głowie. To był przełom – moment, w którym zobaczyłam, że moja praca nie kończy się na kursach czy e-bookach. To, co tworzę, może być realną zmianą w czyimś życiu, początkiem nowej drogi zawodowej i spełnienia marzeń.
Na Twojej stronie możemy przeczytać: „Uczę, jak tworzyć strony WWW i rozwijać kobiecy biznes online”. Jak łączysz technologię z autentycznością i relacyjnością, tak ważną dla kobiet?
Technologia sama w sobie bywa sucha i trudna. Dlatego od początku moją misją było jej „odczarowanie”. Nigdy nie chciałam uczyć w sposób sztywny czy naszpikowany technicznym żargonem. Zamiast tego tłumaczę tak, jakbym rozmawiała z przyjaciółką przy kawie – pokazuję krok po kroku, jak coś działa, bez zbędnych komplikacji. Chodziło mi o to, żeby kobiety poczuły, że naprawdę mogą same to zrobić, bez proszenia kogoś o pomoc i bez poczucia, że się na tym „nie znają”. Do tego zawsze podkreślam, że strona internetowa czy lejek sprzedażowy to tylko narzędzia – one mają służyć Tobie i Twoim wartościom, a nie na odwrót. Nie chodzi o to, żeby ślepo gonić za trendami czy kopiować innych, ale żeby zbudować coś, co jest spójne z Twoją osobowością i stylem życia. Dzięki temu biznes online staje się nie tylko skuteczny, ale też autentyczny – taki, w którym można poczuć się dobrze i bez presji.
Co ciekawe, kiedy zaczynałam, w ogóle nie myślałam, że dojdę do momentu, w którym będę prowadziła własną placówkę oświatową. A dziś mogę z dumą powiedzieć, że moja Akademia WordPress jest wpisana do rejestru instytucji szkoleniowych i jej absolwentki otrzymują dyplomy z pieczątką MEN. To ogromna zmiana perspektywy – od bloga z prostymi poradami po pełnoprawną przestrzeń edukacyjną, która nie tylko daje praktyczne umiejętności, ale też realne potwierdzenie kompetencji. To dla mnie dowód na to, że można połączyć technologię z autentycznością i relacyjnością, a przy tym tworzyć edukację na najwyższym poziomie, która wspiera kobiety w rozwoju biznesów online.
Często mówisz o tym, że sukces online nie zależy od liczby obserwujących. Co Twoim zdaniem rzeczywiście wpływa na trwały rozwój biznesu online?
Najważniejsze są relacje i zaufanie. Możesz mieć dziesiątki tysięcy obserwujących, którzy nigdy nic od Ciebie nie kupią, i setkę osób, która zaufa Ci tak bardzo, że będzie z Tobą przez lata, kupując kolejne produkty, polecając Cię innym i wspierając Twoją markę w naturalny sposób. To właśnie ta „jakość” społeczności, a nie jej liczebność, decyduje o tym, czy biznes naprawdę ma solidne fundamenty. Trwały rozwój daje spójność i systematyczność – pokazywanie siebie w internecie w zgodzie ze sobą, bez udawania kogoś, kim się nie jest. To oznacza też odwagę, by nie grać pod algorytmy i chwilowe trendy, tylko świadomie wybierać, gdzie chcemy być obecne i co chcemy komunikować. Kiedy Twoja społeczność widzi, że jesteś autentyczna i konsekwentna, buduje się zaufanie, które z czasem zamienia się w lojalność. Ogromne znaczenie ma też to, czy tworzysz produkty i usługi, które rozwiązują realne problemy. Nie chodzi o to, by przygotować „ładną ofertę” i estetyczną stronę sprzedażową, ale o to, żeby faktycznie odpowiadać na potrzeby odbiorców. To wymaga słuchania, rozmów i obserwacji. Ja zawsze powtarzam moim kursantkom: nie tworzysz produktu dla siebie, tylko dla swoich klientek – i jeśli one dzięki niemu poczują ulgę, rozwój czy wolność, to wrócą po więcej. Dlatego sukces online nie polega na byciu wszędzie i docieraniu do wszystkich. Polega na zbudowaniu społeczności, która naprawdę chce być z Tobą w tej drodze. Wtedy biznes staje się stabilny, odporny na kryzysy i dający długofalowe efekty.

W Twojej społeczności dużą rolę odgrywa networking. Jakie relacje dały Ci najwięcej wsparcia i rozwoju w ostatnich latach?
Najwięcej dały mi relacje z kobietami, które – podobnie jak ja – budują swoje biznesy online. To osoby, które doskonale rozumieją, że praca w sieci to nie tylko pasja, ale też ogromna odpowiedzialność, konieczność mierzenia się z presją, kryzysami i ciągłą zmianą. Spotykamy się nieformalnie – czasem przy kawie, czasem online – i te rozmowy są dla mnie bezcenne. Wymieniamy się doświadczeniami, dzielimy tym, co działa, ale też otwarcie mówimy o potknięciach i trudnych momentach. Dzięki temu widzę, że nie jestem w tych wyzwaniach sama, a rozwiązania często pojawiają się właśnie podczas takich szczerych wymian. To nie zawsze są wielkie nazwiska czy osoby szeroko rozpoznawalne w branży. Bardzo często to kobiety, które nie szukają blasku reflektorów, ale konsekwentnie budują swoje projekty, krok po kroku. Ich autentyczność i determinacja inspirują mnie bardziej niż niejedna konferencja. Relacje z nimi uczą mnie, że biznes to nie tylko strategie i liczby, ale też poczucie wspólnoty, wzajemna motywacja i siła do dalszego działania.
Takie kontakty sprawiają, że nawet w momentach, kiedy stoję przed trudnymi decyzjami biznesowymi, nie czuję się osamotniona. Wiem, że mogę zapytać, poprosić o radę, a czasem po prostu wygadać się komuś, kto naprawdę zrozumie. Networking dla mnie to nie tylko wymiana wizytówek czy kontakty „na pokaz”. To budowanie głębszych więzi, które z czasem przeradzają się w przyjaźnie, wspólne projekty i długofalowe wsparcie. I to właśnie te relacje dały mi w ostatnich latach najwięcej rozwoju – zarówno jako przedsiębiorczyni, jak i jako człowiek.
Raport „Jesteś ekspertką! Uwierz w to” to ważny dokument o barierach kobiet w rozwoju online. Które wnioski najmocniej Cię zaskoczyły?
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele kobiet mimo ogromnych kompetencji wciąż wątpi w swoje możliwości i odkłada działanie na później, czekając na ten mityczny „lepszy moment”. Często nie blokuje ich brak wiedzy czy umiejętności, ale właśnie przekonania, że „nie są jeszcze gotowe”, że „potrzebują kolejnego kursu” albo że „inni zrobią to lepiej”. To pokazuje, jak ogromną rolę odgrywa mindset, wiara w siebie i poczucie własnej wartości – elementy, których nie da się zastąpić żadnym technicznym tutorialem. Ten raport był dla mnie ważnym sygnałem, że edukacja online nie może ograniczać się wyłącznie do kwestii narzędzi i technologii. Równie istotne jest wsparcie mentalne i pokazanie kobietom, że naprawdę mają wszystko, by działać tu i teraz. To, co mnie poruszyło, to historie kobiet, które od lat prowadzą firmy, ale dopiero po udziale w badaniu przyznały, że wciąż nie postrzegają siebie jako ekspertek.
Dlatego dziś, kilka lat po premierze „Jesteś ekspertką!”, pracuję nad kolejnym raportem – tym razem dotyczącym e-learningu w Polsce. W badaniu wzięło już udział ponad 1500 osób – zarówno kobiety, jak i mężczyźni, w różnym wieku, a wypełniały je osoby, które korzystają z produktów cyfrowych, ale też te, które je tworzą. Wyniki pokazują nie tylko, jak dynamicznie rozwija się rynek e-learningu, ale też jak zmieniają się potrzeby, oczekiwania i bariery związane z edukacją online. Dla mnie to kolejny krok w budowaniu wiedzy o tym, jak wygląda współczesne uczenie się w sieci – i jakie mamy przed sobą wyzwania oraz szanse.
Przeszłaś drogę od freelancerki do liderki biznesu edukacyjnego. Co pomogło Ci utrzymać spójność i energię, kiedy firma zaczęła rosnąć?
Myślę, że najważniejsze było trzymanie się wartości, które przyjęłam na samym początku – dostępność, prostota i wspieranie innych kobiet. Kiedy pojawiały się nowe możliwości, zawsze zadawałam sobie pytanie: czy to jest zgodne z moją misją? Poza tym dużo dało mi nauczenie się delegowania. Nie muszę robić wszystkiego sama, żeby zachować kontrolę.
Jesteś nie tylko edukatorką, ale też mamą. Czy Twoje podejście do tworzenia treści i kursów zmieniło się, odkąd zostałaś rodzicem?
Zdecydowanie tak. Macierzyństwo nauczyło mnie lepszej organizacji, ale też pokory wobec własnych planów. Kiedyś mogłam pracować całymi dniami, dziś wiem, że czas jest ograniczony i muszę wybierać priorytety. To sprawiło, że tworzę bardziej świadomie, koncentrując się na tym, co naprawdę ma znaczenie.
W jakim kierunku chciałabyś rozwijać „Jestem Interaktywna” w ciągu najbliższych dwóch lat? Czy pojawią się nowe produkty, tematy, formaty?
Chciałabym, żeby marka jeszcze bardziej wspierała kobiety w budowaniu stabilnych biznesów cyfrowych. Planuję nowe produkty cyfrowe, które będą łączyć technologię z rozwojem osobistym, a także bardziej rozbudowaną przestrzeń networkingową. Coraz bardziej ciągnie mnie też w stronę tematów związanych z odpoczynkiem i równowagą w biznesie, więc na pewno pojawią się projekty, które pokażą, że sukces online można budować w swoim tempie.

Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy poczułaś, że jesteś ekspertką i możesz wspierać inne kobiety w tej roli?
Tak, to było na jednej z pierwszych konferencji, na której wystąpiłam jako prelegentka. Pamiętam, że po wykładzie podeszło do mnie kilka kobiet, które powiedziały, że dzięki moim radom coś zrozumiały i od razu będą działać. Wtedy po raz pierwszy naprawdę poczułam, że to, co wiem, ma dla innych wartość i że mogę być dla nich przewodniczką.
Co robisz, kiedy potrzebujesz resetu od świata online i wszechobecnych technologii?
Najczęściej wracam do natury. Wyjazd w góry, spacer po lesie albo po prostu odłożenie telefonu i wyjście na rower to dla mnie najlepszy sposób na naładowanie baterii. Staram się też praktykować digital detox, chociażby w weekendy – bez scrollowania, bez maili.
Jaką książkę, rytuał lub cytat poleciłabyś kobiecie, która dziś zaczyna swoją drogę online?
Poleciłabym przede wszystkim moją książkę stworzoną wspólnie z innymi ekspertkami – „Chcę WWWiecej”. To publikacja, w której zebrałyśmy różne perspektywy dotyczące rozwoju biznesu online – nie tylko w kontekście technologii czy marketingu, ale też mindsetu, odwagi w podejmowaniu decyzji, radzenia sobie z trudnościami i budowania autentycznej marki. Chciałam, by była kompasem dla kobiet na początku drogi – pokazywała, że można działać krok po kroku, nie trzeba wiedzieć wszystkiego od razu, a rozwój zaczyna się od pierwszego, nawet najmniejszego kroku.
Jeśli chodzi o rytuał – zdecydowanie codzienne zapisywanie małych sukcesów. Choćby jednej rzeczy, która się udała danego dnia. To niesamowicie buduje poczucie sprawczości i uświadamia, że drobne kroki składają się na wielki postęp.
A cytat, który często powtarzam, brzmi: „Nie musisz mieć miliona ani 50 tysięcy obserwujących”. To zdanie uwalnia od presji bycia wszędzie i robienia wszystkiego. Wystarczy znaleźć swoje miejsce, działać tam konsekwentnie i w zgodzie ze sobą – a efekty przyjdą.
Ola Gościniak. Założycielka i dyrektorka placówki oświatowej Jestem Interaktywna, redaktorka naczelna portalu internetowego i magazynu GIRLBOSSKIE dostępnego w Empiku, Kolporterze oraz w innych salonach prasowych w Polsce, organizatorka kilkunastu edycji konferencji offline oraz online, przedsiębiorczyni, wykładowczyni akademicka, autorka cenionego podcastu wyróżnionego przez Forbes Woman, absolwentka Informatyki na Politechnice Poznańskiej, Leaders of Learning na HarvardX oraz licznych studiów podyplomowych, autorka e-booków, książek m.in. bestsellerowej Bądź Online oraz kursów online w Interaktywnej Akademii WordPressa, inicjatorka raportu “Jesteś ekspertką! Uwierz w to!”.
Dziękujemy za wywiad – wierzymy, że zawarte w nim refleksje staną się inspiracją do działania i dodadzą odwagi wszystkim kobietom, które marzą o własnej drodze w świecie online.
wywiad przeprowadziła Agnieszka Marzęda
Więcej o Ola Gościniak znajdziesz na jej profilu oraz na https://olagosciniak.pl/

