Strategia to za mało. Musisz ją wdrożyć! – rozmowa z Dorotą Sajewicz, CEO CENTRE Consulting

Nie boi się wyzwań. Nie zatrzymuje się w pół kroku. I nie tworzy planów, które lądują w szufladzie. Dorota Sajewicz – założycielka i CEO CENTRE Consulting - od lat pracuje z przedsiębiorcami, którzy chcą nie tylko marzyć, ale przede wszystkim działać. Jej specjalnością są strategie z realnym wdrożeniem, a największą siłą – umiejętność pracy z liderami, którzy nie mają biznesowego zaplecza.

Dorota Sajewicz CENTRE.CONSULTING – PARTNER W BIZNESIE

Założyła CENTRE, by wspierać firmy od postawienia pierwszego biznesowego kroku, ruszenia z firmami, które stały się mało efektywne i tymi, które są w chaosie. Aż po przygotowanie przedsiębiorców i ich biznesów do rozmów z inwestorami. Działa na pograniczu planowania, facylitacji i mentoringu, łącząc strategiczne myślenie z ogromnym doświadczeniem rynkowym. Pracowała już z ponad 300 firmami z tak różnych branż jak moda, fintech, lifestyle, technologie czy medycyna. Wspiera tych, którzy naprawdę chcą czegoś więcej: przewidywalności, wzrostu i … realizacji swoich marzeń. A, że nie lubi spalania energii na mentoringi, coachingi, z których nic nie wynika to uczestniczy ona i jej zespół ekspertów we wdrożeniach wypracowanych planów w życie organizacji.

W rozmowie z LadyBusiness.pl mówi o tym, dlaczego strategia nie wystarczy, jeśli nie potrafisz jej wdrożyć, co jest największym błędem rozwijających się firm i dlaczego mentoring dla liderów to nie luksus, a konieczność.

Impuls do stworzenia CENTRE Consulting

CENTRE Consulting to nie kolejne “konsultingowe” biuro. Co było dla Ciebie impulsem do stworzenia firmy w takiej właśnie formule?

Od zawsze irytowało mnie, gdy firmy inwestowały czas, pieniądze i emocje w tworzenie strategii, które potem trafiały do szuflady. CENTRE powstało jako sprzeciw wobec tej praktyki – jako odpowiedź i narzędzie zmiany. Dla mnie strategia ma się dziać. Ma być realna, wdrażalna i osadzona w kontekście firmy – nierozerwalnie związana z jej codziennością.

Nie wierzę w rozbudowane dokumenty pełne korporacyjnego żargonu. Wierzę w esencję – w prawdziwą misję i wizję, w odwagę zadania sobie pytania: dlaczego to robimy, dokąd chcemy dojść, co nam w tym pomoże, co przeszkodzi – i jak to mądrze przeprowadzić.

Wspieramy przedsiębiorców nie tylko w zaplanowaniu drogi, ale i w zrozumieniu siebie – swoich zasobów, mocnych stron, unikalnych przewag. W tym sensie jesteśmy z zespołem trochę jak trenerzy – pomagamy wydobyć to, co najmocniejsze, współtworzymy plany, dajemy przestrzeń na ich realizację, a potem wracamy: patrzymy na efekty, analizujemy, co działa, co wymaga korekty – i na bazie wiedzy, doświadczenia oraz narzędzi – doskonalimy.

Wspólny mianownik wyzwań polskich przedsiębiorców

Pracowałaś z ponad 300 firmami. Czy widzisz wspólny mianownik w wyzwaniach, z jakimi mierzą się polscy przedsiębiorcy?

Niezależnie od branży – czy to moda, fintech, czy medycyna – wiele problemów wynika z trzech rzeczy: braku głębi w motywacji prowadzenia biznesu, braku jasnej i autentycznej odpowiedzi na pytanie „dlaczego” ten biznes w ogóle istnieje, niezaadresowania kluczowych ryzyk oraz słabej egzekucji.

W podcaście Kulisy Biznesu, w odcinku „Biznesowa Ruletka”, mówiłam, że są dwa kluczowe ryzyka: idei i egzekucji. Klient może mieć świetny pomysł, ale bez gotowego procesu i narzędzi, które pomogą mu przeskoczyć tę linię… nadal stoi w miejscu. >>>ZAJRZYJ NA YOUTUBE <<<

Porządkowanie chaosu vs budowanie od zera

W czym najczęściej pomagacie klientom – bardziej w porządkowaniu chaosu czy w budowaniu czegoś od zera?

W CENTRE Consulting wspieramy zarówno tych, którzy dopiero zaczynają, jak i tych, którzy mają za sobą lata działalności – ale utknęli w chaosie, stagnacji lub potrzebują nowej struktury i impulsu do działania. Choć nasze podejście zawsze opiera się na tych samych wartościach – skuteczności, wdrażaniu i realnym działaniu – sposób pracy z tymi dwiema grupami wygląda zupełnie inaczej.

Dla firm „od zera” – new business, start-up, koncept w powijakach

Współpraca z takimi firmami to w dużej mierze praca nad… uporządkowaniem myśli ich założycieli. Zazwyczaj trafiają do nas z pomysłem – często bardzo obiecującym, ale jeszcze rozmytym. Naszą rolą jest pomóc go skonkretyzować, zbudować pierwsze fundamenty: określić misję, grupę docelową, model działania. Uzupełniamy to, co już mają, o praktyczną wiedzę – zarówno naszą, jako ekspertów CENTRE z doświadczeniem w prowadzeniu biznesów, jak i o analizę rynku, na którym planują działać.

Nie tworzymy gotowej „instrukcji obsługi”, lecz stawiamy strategiczne tezy, które chcemy jak najszybciej przetestować na rynku. Zależy nam, by szybko zaczęły spływać dane: co działa, gdzie pojawiają się tarcia, co należy dostroić – w produkcie, procesie czy komunikacji. Bo nie ma dwóch identycznych biznesów, takich samych pomysłów czy układów zasobów – każdy founder wnosi swoją historię, mocne strony i ograniczenia. Dlatego każdy model wymaga indywidualnego podejścia i iteracyjnego doskonalenia.

Dla mikro, małych i średnich firm, które już działają – często od lat

Tutaj nasze działania zawsze zaczynają się od zrozumienia. Wnikamy w aktualny model biznesowy klienta, analizujemy dostępne dane, przyglądamy się otoczeniu rynkowemu, trendom i zachowaniom konsumentów. Porównujemy to z tym, co dzieje się na bardziej rozwiniętych rynkach, by lepiej zidentyfikować obszary wymagające zmiany oraz potencjalne źródła inspiracji.

W przeciwieństwie do start-upów, tutaj mamy do czynienia z bardziej konkretnymi danymi – i to ogromna wartość, bo pozwalają planować zmiany na stabilnym fundamencie. Ale to nie wystarczy. Kluczowy jest czynnik ludzki: właściciele, menedżerowie, osoby wpływowe w organizacji. Nawet najlepszy plan nie zadziała, jeśli nie znajdzie w nich wykonawców i ambasadorów zmiany. Dlatego pracujemy również nad ich gotowością, zaangażowaniem i poczuciem sprawczości – bo tylko wtedy wdrożenia mają realny sens i trwały efekt.

Skupiamy się na kluczowych obszarach:

  • zwiększaniu efektywności operacyjnej, czyli takiej, która przekłada się na realną marżę,
  • planowaniu ścieżek rozwoju, z modelowaniem finansowym,
  • oraz tam, gdzie to potrzebne –przygotowaniach do rozmów z inwestorami czy wyjścia na crowdfunding.

Firmy działające od lat często mają też pewne utarte przyzwyczajenia. Niektóre są pomocne, ale inne wyraźnie ograniczają rozwój. Naszym zadaniem jest je zidentyfikować, nazwać i pokazać, jak je stopniowo zastąpić dobrą rutyną – w sposób konsekwentny i możliwy do przyjęcia przez zespół.

Strategia + facylitacja wdrożeń – dlaczego to kluczowe

Tworzysz strategie, ale też prowadzisz facylitacje wdrożeń. Dlaczego połączenie tych dwóch ról jest dziś tak istotne?

Dla mnie strategia bez wdrożenia to jak pomysł na biznes bez działania – warte są mniej niż złotówkę.

Można mieć najbardziej błyskotliwy dokument strategiczny, ale jeśli nie przełoży się on na konkretne działania w organizacji, to jest to strata czasu, energii i wiedzy wszystkich zaangażowanych w ten proces (w tym mnie i mojego zespołu ekspertów).

To właśnie na etapie wdrażania strategii wychodzą na jaw realne, a nie tylko zakładane problemy. Pojawiają się nieoczekiwane potencjały. Obserwujemy, jak zespół rozumie – lub błędnie interpretuje – założenia. I to są momenty, które wymagają obecności, korekty, facylitacji, mentoringu. Sama strategia to dopiero początek. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy towarzyszymy organizacjom w procesie jej realizacji.

W CENTRE pracujemy w oparciu o model PDCA (Plan – Do – Check – Act). To podejście cykliczne, iteracyjne: najpierw planujemy działania (Plan), potem je wdrażamy (Do), sprawdzamy efekty i dane (Check), a następnie wprowadzamy niezbędne korekty (Act). I od nowa. Dzięki temu unikamy tworzenia „konsultingowych bubli” – czyli planów, które nigdy nie zadziałają, bo są oderwane od realiów firmy.

Takie podejście wymaga więcej energii i odwagi – bo czasem oznacza zmianę pierwotnych założeń. Ale daje poczucie sprawczości i głęboki sens, bo naprawdę rozwijamy kompetencje przedsiębiorcze – nie tylko założycieli, ale całej organizacji. Uczymy zespoły analizować, działać i doskonalić się, bez lęku przed korektą kursu.

To jest moje „dlaczego”. Naprawdę wierzę, że rozwijając polską przedsiębiorczość, pomagamy ludziom odnaleźć głębię wynikającą ze sprawczości, niezależności i odwagi w realizowaniu marzeń. Chcę być częścią tej drogi ludzi, z którymi pracuję.

Kiedyś moja była wspólniczka powiedziała mi coś, co bardzo we mnie zostało: „Pomogłaś mi zrozumieć, czym jest biznes – i nauczyłaś mnie w niego grać.” I to właśnie robię. Tworzę takie zespoły i dobieram takich ekspertów – także zewnętrzne firmy wykonawcze – którzy podzielają tę misję i naprawdę pomagają firmom i liderom sięgnąć po więcej.

Przygotowanie firmy do inwestora

Jak wygląda proces przygotowania firmy do pozyskania inwestora? Co z Twojego doświadczenia jest najtrudniejsze dla founderów?

W procesie przygotowywania firm do pozyskania kapitału skupiam się na trzech kluczowych filarach: solidnie dopracowanym pitch decku, rzetelnej analizie rynku oraz klarownym, realistycznym modelu biznesowym. Ale jest jeszcze czwarty element, który bywa najtrudniejszy – introspekcja founderów. To moment, w którym trzeba przyjrzeć się sobie, swoim kompetencjom, ograniczeniom i z odwagą przyznać, gdzie potrzebne jest wsparcie.

Wiem z własnego doświadczenia, że rozmowy z inwestorami to zupełnie inny świat niż codzienne prowadzenie firmy. To inna perspektywa, inne cele, inna rola – także formalnie – jaką inwestor pełni w organizacji. Dochodzą do tego złożone mechanizmy, zależności, język, który trzeba zrozumieć. Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, by przedsiębiorcy podchodzili do tego procesu z pełną świadomością – i gotowością.

Chcę, by moi klienci nie tylko mieli komplet niezbędnych materiałów, ale również kompetencje i wewnętrzną siłę, by prowadzić rozmowy z inwestorem po partnersku. By wiedzieli, czego sami oczekują i czego może oczekiwać inwestor – i żeby ta relacja budowała ich firmę, a nie ją komplikowała.

Każda firma po takim procesie się zmienia. I to jest naturalne. Ale zależy mi na tym, by ta zmiana była świadoma, oczekiwana i wzmacniająca – by dawała pozytywny wiatr w żagle, a nie podcinała skrzydeł.

Wyzwania liderów w Executive Mentoring Program

Prowadzisz Executive Mentoring Program. Jakie wyzwania najczęściej zgłaszają liderzy, z którymi pracujesz?

Liderzy, którzy trafiają do mojego programu, często mają wspólny mianownik: chaos, brak priorytetów, przeciążenie decyzyjne i poczucie samotności. To osoby, które stworzyły coś wartościowego, ale czują, że tracą kontrolę – zarówno nad firmą, jak i nad sobą.

W naszym programie nie oferujemy prostych recept. To proces, w którym liderzy odzyskują kontakt z własnym celem, uczą się modelować swoje środowisko pracy i budować tzw. „drugi rząd dowodzenia”. Wspieram ich w porządkowaniu strategii, rytmu zarządzania, decyzji personalnych, a także w odzyskiwaniu czasu — na refleksję, planowanie i… życie.

Często pracujemy w formule MasterMind, która daje siłę płynącą z grupy i uświadamia, że inni liderzy zmagają się z podobnymi dylematami. To nie jest luksus – to konieczność. Bo dziś od lidera wymaga się wszystkiego, a nikt nie uczy, jak realnie udźwignąć taką odpowiedzialność.

Branże klientów i różnice w podejściu

Z jakich branż najczęściej przychodzą do Ciebie klienci – i czy sposób pracy z nimi mocno się różni?

Współpracujemy z bardzo różnorodnymi branżami: od mody i lifestyle’u, przez prawo i fintech, technologie i e-commerce, po firmy medyczne i usługowe. Każda z nich rządzi się własnymi regułami, ale to, co pozostaje niezmienne, to trzy fundamenty: zrozumienie rynku, wyznaczenie kierunku i wdrożenie.

W modzie pracujemy szybciej, z większą przestrzenią na kreatywność, ale też z silną presją czasu tu liczy się bardzo dopasowanie do rynku i czasu. W medycynie – wszystko musi być oparte na danych, zgodności z przepisami i licznymi ograniczeniami, precyzji. W e‑commerce często liczy się tempo iteracji i mierzalność – czyli dane, dane i jeszcze raz dane. My dopasowujemy tempo, styl i narzędzia do realiów klienta, ale zawsze zachowujemy ramę: decyzja strategiczna → wdrożenie → facylitacja → weryfikacja → rozwój.

Najbardziej przełomowe wdrożenie ostatnich lat

Jakie było dla Ciebie najbardziej przełomowe (albo emocjonujące) wdrożenie w ostatnich latach? Możesz uchylić rąbka tajemnicy?

Jednym z najważniejszych wdrożeń był projekt realizowany z firmą technologiczną, której lider zmagał się z poważnym kryzysem – nie tylko w zespole, ale również w sobie. W organizacji panował chaos, widoczny był spadek motywacji i brak zaufania. Zaczęliśmy od stworzenia mapy problemów – zarówno operacyjnych, jak i mentalnych. Pracowaliśmy równolegle nad strategią oraz nad wzmocnieniem przywództwa.

Po kilku miesiącach udało się nie tylko zbudować nowe procesy, ale też odbudować zespół, odzyskać zaufanie i poczucie sprawczości.

To wdrożenie było dla mnie szczególnie ważne, ponieważ pokazało, że transformacja nie dotyczy wyłącznie systemów – ale przede wszystkim ludzi. Gdy lider otrzymuje realne wsparcie, potrafi dokonać głębokiej zmiany – w sobie i w całej organizacji. Jeśli wie, czego chce, co jest dla niego ważne i jak nie wypalić się w biznesie – to już bardzo solidny fundament, by skutecznie przejść przez proces zmiany.

Przewidywalność, pewność i bezpieczeństwo dla liderek

Na Twojej stronie piszesz o „działaniu w sposób bardziej przewidywalny, pewny i bezpieczny”. Czy my – jako liderki – naprawdę tego szukamy?

Liderki, z którymi pracuję, nie potrzebują kolejnych KPI ani rozbudowanej listy celów. One potrzebują poczucia sensu i kierunku — tego wewnętrznego „wiem, dokąd idę”, które nadaje znaczenie codziennym działaniom. Przewidywalność nie jest dla nich stagnacją — wręcz przeciwnie. To rama, która daje swobodę działania z większą lekkością i spokojem.

Bo bezpieczeństwo to dziś ogromna przewaga konkurencyjna. Jeśli mamy dobrze ułożone procesy, klarowny plan i właściwe osoby na odpowiednich stanowiskach — możemy działać nie tylko skuteczniej, ale też z większym spokojem wewnętrznym. A dopiero z tego spokoju rodzi się przestrzeń na odwagę, wizję i marzenia — te same, które kiedyś były impulsem do stworzenia firmy.

Coraz częściej dostrzegam też, że liderki, nawet te z ogromnym doświadczeniem, wciąż potrzebują wiedzy o zarządzaniu finansami, przepływami pieniężnymi, inwestowaniu — w siebie i w przyszłość. Bardzo często to one dbają o dobrostan rodziny, zespołu, klientów… a na końcu — o swoją własną przyszłość. I nie chodzi tu o brak ambicji, lecz o głęboko zakorzeniony nawyk, że najpierw „trzeba zadbać o innych”.

Pracowałam zarówno z segmentem wealth advisory, jak i z inwestorami — i wciąż widzę, jak wyraźną przewagę w tym obszarze mają mężczyźni. Nie dlatego, że są „lepsi”, ale dlatego, że kobiety rzadziej podejmują się tej rozmowy. Dlatego tak ważne jest dla mnie, by wprowadzać do tematu pieniędzy, inwestycji i kapitału także kobiecą energię — z jej intuicją, rozwagą i odpowiedzialnością. Nie w kontrze do mężczyzn, ale w uzupełnieniu. Tak, aby finansowe wsparcie idące od kobiet dla rozwoju przedsiębiorczości było równie naturalne, jak wsparcie kompetencyjne.

Bo dopiero wtedy mówimy o pełni. I o prawdziwej równości — nie tylko w szansach, ale i w możliwościach budowania przyszłości.

Codzienność CEO i balans

Jak wygląda Twoja codzienność jako CEO – i jak dbasz o własny balans w świecie, w którym zawsze trzeba być o krok przed innymi?

Jako CEO łączę trzy światy: strategiczne decyzje, operacyjne facylitacje i mentoring liderów. Moja codzienność to miks planowania, spotkań, podejmowania decyzji, ale też przestrzeni, w której tworzę wartość. Aby to działało, potrzebuję struktury: jasno określonych priorytetów, silnego zespołu i rytuałów, które przywracają mi równowagę.

Dla mnie takim rytuałem jest poranna i wieczorna cisza. To chwile, w których wsłuchuję się w siebie, wyrażam wdzięczność za wydarzenia, które mnie spotykają, za ludzi, którzy są obok, ale też za lekcje płynące z niejednej trudnej sytuacji. Ogromne znaczenie ma dla mnie kontakt z naturą. Fascynuje mnie świat roślin i ich uzdrawiająca siła. Już 15 minut spaceru w lesie działa terapeutycznie, regulując układ nerwowy. To momenty, w których wychodzę z trybu “zadaniowego” i wracam do siebie.

Wierzę, że lider nie może jedynie gasić pożarów. Musi dbać o siebie, bo jego energia to fundament organizacji. Nie ukrywam, że sama również mam na tym polu swoje wyzwania i konkretne plany. Chcę zmienić wiele codziennych rutyn i wprowadzić jeszcze zdrowsze nawyki. Bo rozwój, również ten osobisty, to proces, który nigdy się nie kończy.

Czego przedsiębiorcy nie wiedzą o marce?

Czego przedsiębiorcy najczęściej nie wiedzą o budowaniu marki – a powinni wiedzieć od samego początku?

Najczęstszy błąd? Zaczynają od logo, a nie od pytania: dla kogo właściwie chcę być marką i z jaką obietnicą? Marka to nie kolorystyka, tylko konsekwencja decyzji: w co wierzę, jak działam, co obiecuje mój produkt, jakim językiem mówię do klientów i jakich klientów chcę przyciągnąć.

Bez zrozumienia grupy docelowej, wartości i rynku – jego dynamiki i wpływu np. na decyzje produktowe – branding to tylko estetyka. A marka musi budować emocje, zaufanie, decyzje zakupowe. Dlatego zawsze zaczynamy od strategii, a dopiero potem idziemy w design.

Co powiedziałabyś kobiecie zakładającej firmę?

Jakie jedno zdanie powiedziałabyś kobiecie, która właśnie zakłada własną firmę – i czuje ogromny strach przed porażką?

Powiedziałabym: zrób dziś jeden, najmniejszy krok. Nie musisz wiedzieć wszystkiego, nie musisz być gotowa na wszystko. Ale działając, testując, rozmawiając z rynkiem – zyskujesz coś, czego nie da się zdobyć w książkach: doświadczenie i własną siłę.

Porażki? Będą. Ale strach przed porażką nie może Cię powstrzymać, jeśli chcesz naprawdę tworzyć coś własnego. Odwaga rodzi się w działaniu, nie w planowaniu.

Pierwsze poczucie „na swoim miejscu”

Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy poczułaś się naprawdę “na swoim miejscu” – zawodowo i życiowo?

Poczułam to po raz pierwszy, gdy współtworzyłam Risk Made in Warsaw. To właśnie tam zrozumiałam, że moja rola nie polega jedynie na „realizowaniu zadań”. Zaczęłam widzieć siebie jako osobę, która łączy ludzi, decyzje, myślenie i działanie.

Byłam odpowiedzialna za tłumaczenie naszej filozofii klientom, za domykanie projektów, uruchamianie systemów i procesów, budowanie zdrowego rozwoju firmy w trudnej branży – modzie. Często towarzyszyły temu trudne rozmowy – z podwykonawcami, zespołem, partnerami. I właśnie w tym złożonym środowisku zobaczyłam, że mogę połączyć w jednej roli wiele – na pierwszy rzut oka – skrajnych kompetencji: od kreacji i operacji, przez wiedzę finansową i inwestycyjną, aż po umiejętność identyfikowania potencjału w ludziach i zamiłowanie do pracy ze społecznością.

To był moment wewnętrznego kliknięcia. Zrozumiałam, że bycie przedsiębiorczynią to nie tylko mój zawód – to moje naturalne miejsce. Miejsce, w którym wszystko, co mam – kompetencje, wartości, temperament – składa się na spójną całość.

Rada dla młodszej siebie

Jaką jedną radę dałabyś młodszej sobie – tej, która dopiero zaczynała pracę w świecie biznesu?

Powiedziałabym sobie: nie musisz być najlepsza we wszystkim. Wystarczy, że będziesz świetna w tym, w czym jesteś naprawdę dobra – a resztę ogarniesz dzięki ludziom. Zaufaj sobie, ale nie udawaj, że nie potrzebujesz wsparcia. Inteligencją jest umiejętność współpracy, a nie branie wszystkiego na własne barki.

Gdzie szukasz spokoju lub inspiracji?

Gdzie szukasz spokoju lub inspiracji, kiedy świat biznesu pędzi za szybko? Masz swój osobisty „centre”?

Mój osobisty „centre” to cisza. To kontakt z naturą – las, złota godzina (kocham ten moment, te barwy, to nasycenie), zioła, które inspirują mnie swoją mocą, mądrością i pięknem. To także sztuka, podcasty, wartościowe rozmowy – czasem z przyjaciółmi, ale nie tylko – po prostu z ludźmi, którzy opowiadają o swojej drodze. W każdej takiej podróży jest ogrom inspiracji.

I MasterMindy – miejsce, gdzie jako liderka mogę być człowiekiem, nie tylko „funkcją”. Tam odnajduję swoją grupę ludzi podobnych do mnie, z którymi mogę „odbić” wyzwania z mojego biznesu, ale też te osobiste. To moja odpowiedź na samotność liderki, której czasem doświadczam.

To mnie regeneruje – i przypomina, po co to wszystko robię.

Rozmowa z Dorotą Sajewicz to przypomnienie, że biznes to nie tylko cele, liczby i checklisty – ale przede wszystkim odwaga w działaniu, konsekwencja i gotowość do mądrych korekt. W świecie, w którym łatwo o szybkie rady i gotowe recepty, Dorota pokazuje coś cenniejszego: że prawdziwy rozwój wymaga uważności, pracy z zespołem i… facylitacji, która zamienia strategię w codzienność.

Jeśli w Twojej firmie coś przestaje działać – albo dopiero ją budujesz i nie chcesz działać po omacku – ta rozmowa może być tym impulsem, którego potrzebowałaś.

Zatrzymaj się na chwilę. Sprawdź, gdzie jesteś. A potem – zrób ten pierwszy, realny krok.

 


Udostępnij