Pod względem podróży to był najpiękniejszy rok w ciągu ostatnich 10 lat. Czasami myślałam, że śnię. Zaczął się w Nowym Jorku, potem Genewa, Francja, Florencja, Siena, Wenecja, Holandia niezapomniane Malediwy a na koniec Holandia. Podróże służbowe i prywatne. Dodatkowo dzieliłam czas pomiędzy Warszawą a Suwalszczyzną.

Jednocześnie to był trudny czas pod względem decyzji biznesowych.  Czasami czułam się jak w samolocie, który unosi się kiedy startuje i opada przy lądowaniu. A turbulencje, które czułam nie zawsze były przyjemne.

Pierwszy raz od 10 lat analizowałam co dalej, czego już nie chcę, nie dam rady, a czego tak naprawdę pragnę. W głowie miałam milion myśli: czy rzeczywiście robię to, co chciałabym robić, w jakim kierunku zmierzają moje projekty, co podpowiada mi serce a co racjonalnie tłumaczy mi rozum. Co chciałabym zmienić? Jak to zmienić? Dużo pracowałam nad moim myśleniem i podejściem do pieniędzy. Mimo rozwoju w strefie osobistej, duchowej i biznesowej, wielu kursów i warsztatów, wciąż miałam poczucie, że nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. A potem trafiłam na myśl Rainera Marii Rilkego w książce Sharmy.

Zatem doświadczałam w tym roku wielu pytań, mając nadzieję, że w odpowiednim momencie przyjdą te ważne dla mnie odpowiedzi. Czasem, nie ukrywam, wkurzałam się, że nie pojawiały się od razu. Ale ten rok ćwiczyłam akceptację tego co przychodzi i tego czego jeszcze nie wiem. To słowo utkwiło mi w głowie po prezentacji Renaty Gutowskiej właścicielki Tom-Par, która opowiadała swoją drogę do akceptacji na jednym ze Spotkań Otwartych LBC. Wielokrotnie odczuwałam, że się poddaję, co pozwało mi się uwolnić od natłoku myśli. Praktykowałam medytację, tak jak umiałam, myślę, że pomogła mi w najtrudniejszych chwilach. Był nawet moment kiedy zastanawiałam się czy nie ocieram się o wypalenie zawodowe. To peweni wynik ostatnich dwóch lat wielogodzinnej pracy przed komputerem, kilkuset konsultacji online. Ten rok to czas kiedy pozwalałam sobie na leżenie na kanapie w ciągu dnia, odpuszczanie konsultacji kiedy byłam chora (kiedyś nawet z grypą moje poczucie odpowiedzialności nie pozwalało mi na odpuszczanie). Delegowałam kolejne zadania do osób, które finalnie wspaniale robią moje nielubiane zadania. Umiem zrobić wszystko – od stworzenia strony www, automatyzacji, grafik, tworzenia content, livow, organizacji i prowadzenia dużych spotkań po przeprowadzenie przez ścieżkę zbudowania marki online. Ale czułam, że się rozdrabniam i kieruję energię w nie te obszary o trzeba. W przyszłym roku będę dalej to zmieniać.

Cieszyłam się na każde spotkanie LBC, spotkałam wiele wspaniałych kobiet, które wiele wniosły do poszukiwania odpowiedzi na moje pytania, dużo obserwowałam jak inni pracują, robią biznes. Szukałam co jest moje, a czego totalnie nie jestem w stanie zaakceptować. Jednocześnie podawałam w wątpliwość czy tak naprawdę robię to do czego mam talent i czy rzeczywiście dzielę się tym z innymi. Czy przypadkiem nie utknęłam w miejscu, które jest znane, ogarnięte. Ale jednocześnie w jakiś sposob mnie ogranicza.

Tak łatwo podpowiadać innym, aby dokonali zmiany, wiem, że idealnie do tego motywuję i doradzam. Ale kiedy chcemy spojrzeć sobie samej w oczy, stanąć w prawdzie przed samą sobą to nie jest takie proste.

W tym roku nie produkowałem nowych projektów, ale raczej łączyłam kropki. Okazało się, że jest ich naprawdę dużo. Przy okazji zobaczyłam, że właśnie w tym łączeniu kropek w tworzeniu marki osobistej online dla moich klientek jestem fantastyczna. Od zawsze czułam, że dostrzegam w nich ich talenty, mocne strony, szybko wyczuwam czym są zmęczone i sfrustrowane. Czasem po jednym spotkaniu już widziałam co można z niej wydobyć  i pokazać światu. Będę chciała dalej iść w tym kierunku.

Zaczęłam wychodzić z poczucia, że przecież nic takiego ważnego nie osiągnęłam, że inni mają ciekawsze sukcesy. Ale jeśli my same nie żyjemy w przekonaniu, że to co robimy wnosi wartość w życie innych osób, że jesteśmy w tym znakomite, to jak inni mają to dostrzec? Zatem powtarzam sobie jestem świetna w tym co robię,  pomagam właścicielkom wyjść na szersze wody, spojrzeć na swoją firmę z różnych perspektyw, tak aby nie czuły się samotne w świecie biznesu i mogły uczyć się od innych kobiet. Cieszę sie, że tym roku wiele kobiet wreszcie uwierzyło, że są ekspertkami w swoich branżach, że zaczęły działać online mimo, że walczyły z wyjściem ze swoich stref komfortu. Gratuluję im i kibicuję, choć nie zawsze mówię to im na głos:-) Chce je pokazywać, niech media je zauważą i opiszą ich historie.

W ramach społeczności LBC i Fundacji LBC zorganizowałyśmy 10 spotkań otwartych LBC, 12 spotkań Lady Business Coffee online, pierwszą edycję Konferencji Make Your Business Better, 6 edycję Lady Business Awards. W sumie udział w naszych spotkaniach wzięło ponad 750 kobiet.

Członkinie społeczności LBC w ramach członkostwa skorzystały w sumie z ponad 200 godzin pracy indywidualnej ze mną.

Po wielu miesiącach prac wystartowała nowa odsłona Platformy LBC, na której zalogowało sie już ponad 500 kobiet z Polski i ze świata. W większości to właścicielki firm, które prowadzą biznes minimum 3 lata (średnio 10 lat).

Szczegółowe podsumowanie z działalności LBC można znaleźć tutaj

Otworzyłam się także na nowe. Pierwszy raz stanęłam na scenie Sales Angels – to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że o przedsiębiorczosci kobiet wiem bardzo dużo. Dziękuję Marcinowi Greli za taką szansę.

Zaczęłam prowadzić własny program w Anywhere TV, o którym marzyłam. Dziękuję za zaufanie Marcinowi Ranuszkiewicz.

Pierwszy wystąpiłam na konferencji na zaproszenie Miasta Legnica.

Pierwszy raz pojechałam na wycieszkę z samymi kobietami i którą nie ja organizowałam. Dziękuję Dorota Waga.

Dziękuję także Agnieszka Gniotek za „potrząsanie” kiedy było mi potrzebne i mnóstwo pięknym rekomendacji.

Jednocześnie od marca zarządzam i koordynuje budową naszego domu na Suwalszczyźnie, to też ogrom pracy. Plan na ten rok został wykonany. Ta perspektywa spędzania lata na łonie natury daje motywacje do ułożenia procesow w firmie aby pracować online i zdalnie.

To także ważny czas w moim małżeństwie, nigdy wcześniej nie uczyliśmy się od siebie tak w wiele w obszarze biznesowym, to nas zbliżyło do siebie. Dziękuję mojemu mężowi, że dał mi wsparcie i przestrzeń do wprowadzania zmian. Z kolei jego relacje i doświadczenie, które zdobył 4 lata temu (w czasie kiedy ja zajęłam się domem i rodziną) mogły zaprocentowac dalszym rozwojem jego firmy w tym roku.

Te „samolotowe turbulencje” czasem mnie martwiły a czasem cieszyły. Na pewno pomagały aby usiąść na fotelu, zapiąć pasy i przez chwilę popatrzeć przez okno, cieszyć się podróżą. Wtedy dostrzegałam to co mam pięknego wokół, moją rodzinę, dom, ogromną społeczność LBC, mądry zespół i wiele innych ważnych rzeczy, których a trakcie samego lotu nie dostrzegałam.

Oto kilka pytań, które zadałam sobie pod koniec tego roku, może pomogą Ci w znalezieniu Twoich odpowiedzi

  1. Co zrobiłaś w tym roku po raz pierwszy?
  2. Z jakim największym wyzwaniem zmierzyłas się w tym roku?
  3. Co Cię najbardziej zaskoczyło, negatywnie i pozytywnie?
  4. W co zainwestowałaś najbardziej swój czas i/lub pieniądze?
  5. Komu i za co jesteś najbardziej wdzięczna?
  6. Jaki niezrealizowany cel przenosisz na kolejny rok?
  7. Jaka zmiana w Twoim życiu/ biznesie Cię zaskoczyła, ale finalnie okazała się pozytywna?
  8. Z czego jesteś dumna w tym roku?
  9. Czego już nie chcesz w przyszłym roku?
  10. I teraz najważniejsze czego pragniesz w 2023?

Życzę Ci przyjemnego lotu w Nowym Roku, patrz czasem za okno. Nie skupiaj się na tym czego jeszcze Ci brakuje. Dostrzegaj bardziej to co już masz.

P.S. warto odpowiedzieć na pytania na kartce papieru nie tylko w głowie, inaczej się na to patrzy:-)

Czytaj także