Chcesz być perfekcyjna? Ale po co?

Życie pod ciągłą presją, poczucie, że stale jest się obserwowanym, wieczne niezadowolenie z siebie i „doskakiwanie” do poprzeczki, która wciąż się podnosi, próby kontrolowania wszystkiego i wszystkich dookoła – to tylko niektóre z pułapek perfekcjonizmu. Nawet od samego czytania o tym robi się ciężko. A są ludzie, którzy fundują sobie takie „przyjemności” każdego dnia.

maria-victoria-heredia-reyes-20883

Dla niektórych jest to sposób na uzyskanie złudnego poczucia bezpieczeństwa. Kiedy w ich domu buty stoją równo poukładane, a ubrania w szafie wiszą posortowane według sekcji kolorystycznych i długości rękawa, wydaje im się, że jest bezpiecznie, że mają kontrolę nad własnym życiem. Wszelki chaos (czytaj: jeden kubek pozostawiony na stole) przyczynia się do irytacji i rozdrażnienia, bo zaburza porządek i powoduje, że chwilowy wewnętrzny spokój znika w jednej sekundzie. Tacy ludzie gnębią domowników i współpracowników, oczekując od nich szacunku dla porządku i zachowywania tych samych wyśrubowanych standardów.

Inni próbują doprowadzić samych siebie i wszystko co robią do perfekcji, aby zasłużyć na miłość i akceptację. Łakną pochwał, gratyfikacji i uznania, bo gdy tego nie mają, wydaje im się, że są gorsi, wybrakowani, że nie zasługują na miłość i szacunek. Czują się odrzuceni i nieważni. Wynika to z niskiego poczucia własnej wartości, które chcą sobie w ten sposób „podbić”. Dlatego eksploatują bezlitośnie swoje ciało i energię, biorąc na siebie zbyt dużo obowiązków i wkładając ogromny wysiłek we wszystko co robią. Bo wszystko co robią ma być zrobione perfekcyjnie. Niestety bardzo często zdarza się, że robią coś nie dlatego, że tego chcą, ale po to aby uzyskać uznanie i podziw.

Są też tacy, których perfekcjonizm spowalnia lub wręcz paraliżuje. Można powiedzieć, że prowadzą „życie w głowie”. Nie mogą ruszyć z żadnym projektem, zanim nie dopną wszystkiego na ostatni guzik. Bezustannie poprawiają, wygładzają, udoskonalają i dopieszczają. Kiedy już wydaje im się, że jest ok, następnego dnia znajdują kolejny „błąd” i poprawianie zaczyna się od początku. Jak ognia boją się porażki, krytyki, sceptycznej uwagi. Wszelką krytykę odbierają bardzo osobiście i każda wypowiedź, która nie zgadza się z ich zdaniem, jest atakiem na nich, jako człowieka.

Zdarza się też tak, że projekty i zamierzenia perfekcjonistów nigdy nie docierają do fazy realizacji, bo przecież najpierw trzeba wszystko idealnie przygotować. Perfekcyjnie zorganizowane i drobiazgowo zaplanowane pozostają jedynie w sferze koncepcji, której autor wciąż na czeka na właściwy moment, aby zaprezentować ją światu. Najbardziej smutne jest to, że perfekcjoniści często rezygnują z robienia rzeczy, które chcieliby robić, bo boją się, że nie wyjdzie perfekcyjnie. Alb zrobią to perfekcyjnie, albo wcale. No to nie robią wcale.

Kluczowym momentem w wychodzeniu z perfekcjonizmu i nauczeniu się odpuszczania jest znalezienie odpowiedzi na pytanie „Po co mi ten perfekcjonizm?” Odkrycie tego, co nas goni do bycia najlepszymi, doskonałymi i idealnymi. Czy to jest wewnętrzny niepokój? Czy to jest lęk przed porażką? Czy pragnienie uznania i podziwu? Czy to jest brak zaufania do innych i przekonanie, że nikt nie wykona pracy lepiej niż ja?

Kiedy odkryjesz co cię popycha do osiągnięcia perfekcji, będziesz mogła zacząć z tym pracować. Jeżeli jest to niskie poczucie własnej wartości, możesz zacząć je wzmacniać. Jeżeli potrzeba zasługiwania na akceptację i miłość, możesz zacząć akceptować samą siebie i budować w sobie poczucie, że jesteś wystarczająco dobra taka, jaka jesteś, niezależnie do tego, czy popełniłaś błąd, czy nie.

Bo perfekcja nie istnieje, to czysta teoria. Człowiek nie może być perfekcyjny lub nieperfekcyjny, bo jest unikalny, taki jaki jest.

Daj sobie prawo do popełniania błędów, uwierz, że porażka to nie koniec świata i nie porównuj się z innymi, bo przecież każdy z nas jest unikalny, ma własne predyspozycje i zdolności. W momencie kiedy zaakceptujesz samą siebie i spojrzysz na siebie ciepło, twoje dążenie do osiągnięcia perfekcji osłabnie. Kiedy będziesz świadoma swojej wewnętrznej wartości, nie będziesz już czuła potrzeby zabiegania o to, aby ktoś inny powiedział ci, że jesteś wartościową osobą. I nie będziesz już uzależniać swojego dobrego samopoczucia od pozytywnych reakcji otoczenia ani budować swojego poczucia własnej wartości na pochwałach i uznaniu innych. Zamiast być najlepsza, będziesz po prostu wystarczająco dobra.

Autor: Małgorzata Trzaskowska coach, trenerka rozwoju osobistego, właścicielka Ogrodu Przemian www.ogrodprzemian.pl W poprzednim „zawodowym wcieleniu” menedżerka w korporacjach z branży nieruchomości komercyjnych. W pracy coachingowej wspiera kobiety w odkrywaniu swojej wewnętrznej mocy, budowaniu pewności siebie i przezwyciężaniu lęków, które powstrzymują je przed działaniem. Pasjonatka tenisa i tańca. W wolnych chwilach gra na pianinie. Czytaj więcej >>
Artykuły autora >>