Chcemy być potrzebni – wywiad z Justyną Karbownik-Kopacz

Madame Justine to marka kosmetyków naturalnych, która powstała nie tylko z chęci dbania o zdrowie i urodę, ale również z potrzeby podarowania czegoś wartościowego innym. Za tą nazwą kryje się nie tylko misja jej twórczyni, ale i firma zbudowana na wartościowych relacjach. Justyna Karbownik-Kopacz , właścicielka firmy, opowiedziała nam, jak powstają jej produkty i dlaczego warto opierać biznes na relacjach z ludźmi.

madame_justine_jkk

Agata Cupriak: Jak zaczęła się przygoda z naturalnymi kosmetykami? Skąd pomysł na własną markę?
Justyna Karbownik-Kopacz: Od zawsze robiłam kosmetyki sama dla siebie. Miałam kilka problemów zdrowotnych i w pewnym momencie życia zaczęłam zastanawiać się nad zmianą kierunku. Tak powstała Madame Justine. Z dbałości o siebie i z pragnienia dania innym ludziom czegoś dobrego i wartościowego.

AC: A czym zajmowała się Pani wcześniej?
JKK: W 2010 roku obroniłam doktorat z Nauk o Kulturze Fizycznej w dziedzinie Rehabilitacji. Od wielu lat jestem wykładowcą akademickim. Moją wielką pasją jest sport, trenowałam ratownictwo wodne, posiadam uprawnienia z zakresu aqua fitnessu, jestem też ratownikiem Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Zawsze interesowała mnie praca blisko Ludzi i dla Ludzi.

AC: Jak powstają Pani produkty?
JKK: Pomysły na produkty przekazują nam tak naprawę sami Klienci. Przyglądamy się rynkowi kosmetyków, rozmawiamy z naszymi przyjaciółmi, zbieramy informacje. Receptury wymyślamy sami. Testujemy je na sobie i dopiero, kiedy jesteśmy naprawdę usatysfakcjonowani przekazujemy dalej. Nie kupujemy gotowców, bo to jest niezgodne z moimi przekonaniami. Madame Justine jest marką, która proponuje rozwiązania spersonalizowane, tak więc coś, co już funkcjonuje i każdy może mieć do tego dostęp nie jest w spektrum naszych zainteresowań. Chcemy, aby w każdym naszym produkcie była część nas samych.

AC: Co wyróżnia Pani markę? Dla kogo jest dedykowana?
JKK: Madame Justine powstała dla Ludzi. Dla wszystkich. Nie ma tutaj żadnych kategoryzacji, grup wiekowych, sztucznych podziałów. Jesteśmy po to, aby odpowiadać na potrzeby każdego Człowieka, jeśli wybierze nasze kosmetyki. Tak naprawdę to nie my tworzymy potrzeby. One po prostu są, a naszym zadaniem jest je odnajdować i zaspokajać.

AC: Madame Justine to marka z misją?
JKK: Produkty Madame Justine mają w sobie „zaklętą” myśl filozoficzną o tym, że zawsze na pierwszym miejscu jest Człowiek, który czegoś pragnie. Nie chcemy się narzucać. My chcemy być potrzebni.

Madame Justine to po prostu ja sama. Jako firma jesteśmy elastyczni i uwielbiamy naszych Klientów, dystrybutorów, współpracowników. Dla mnie Madame Justine to sposób na życie, nie tylko praca bądź biznes. Dla nas każdy „konsument” (nie lubię tego określenia) będzie zawsze podmiotem. Jesteśmy zaszczyceni, kiedy nas Klienci wybierają kosmetyki Madame Justine.

AC: Na jakich składnikach bazują Pani kosmetyki?
JKK: Uważam, że natura wie najlepiej, czego potrzebujemy, więc bazujemy na składnikach pochodzenia roślinnego. Szukamy dostawców, którzy posiadają np. własne tłocznie olejów. Problematyczna jest kwestia konserwacji kosmetyków i tutaj zawsze „wkrada się” konserwant będący pochodną alkoholu. Nigdy jednak nie przekraczamy 1% w składzie. Na 100 ml jest to 1 ml konserwantu. Jest to stężenie bezpieczne dla dzieci.

AC: Nie testują Państwo kosmetyków na zwierzętach, skąd wiadomo jak zachowają się na ludzkiej skórze, czy nie uczulają itd.?
JKK: Wszystkie nasze produkty są pod kontrolą safety asesorów, biotechnologów, którzy badają i szacują składy jak również przeprowadzają testy dermatologiczne i mikrobiologiczne. Nie wprowadzamy do obrotu produktów, co do których mamy jakiekolwiek wątpliwości. Nasze kosmetyki zawierają w sobie moc naturalnych substancji aktywnych, więc ryzyko wystąpienia jakichkolwiek powikłań jest minimalne. Mówimy tu oczywiście o osobach zdrowych, bez zaburzeń funkcjonowania układu immunologicznego.

AC: Na rynku jest bardzo wiele firm oferujących ekologiczne kosmetyki. W jaki sposób promuje Pani swoją markę?