Marketing internetowy to ważny element sprzedaży online – wywiad z Justyną Toros

Coraz więcej przedsiębiorców dostrzega potrzebę zaistnienia swojej firmy online. Na pewno duże znaczenie ma tutaj aktualna sytuacja na całym świecie i fakt, że ludzie przenieśli się z zakupami do sieci. Wiele branż musiało znaleźć swoje miejsce w internecie, choć wcześniej wydawało się, że mogą działać tylko offline. Wybroniły się firmy, które miały dobre pomysły na sprzedaż swoich usług online. Dla mnie, jako marketingowca, który wierzy w siłę internetu, to wspaniałe wieści. - mówi Justyna Toros - współwłaścicielka spółki Testimo.

Emilia Bartosiewicz – Brożyna: Marketing internetowy, projektowanie stron internetowych,  reklamy w internecie – skąd pomysł, żeby działać akurat w takiej branży?

Justyna Toros: To była naturalna kolej rzeczy. Swoją karierę zaczynałam jako dziennikarz, ale w pewnym momencie poczułam, że to nie do końca jest dla mnie. Wtedy też postanowiłam robić to, co potrafiłam najlepiej – pisać teksty, a więc copywriting. Zainteresowałam się mediami społecznościowymi i krok po kroku otworzyły się przede mną bramy “tajnej” wiedzy o marketingu internetowym. To było fascynujące! Internet, który był dla mnie miejscem spędzania wolnego czasu, stał się nagle zupełnie innym narzędziem. Zobaczyłam w nim o wiele więcej, niż tylko rozrywkę. Dla młodego człowieka odkrycie, że w takim miejscu może zarabiać pieniądze to wspaniałe wieści. Zaczęłam kształcić i rozwijać się w tym temacie, co robię do dziś.

EBB: Dużo mówisz o budowaniu świadomości Twoich klientów, żeby wiedzieli o co pytać i na co zwracać uwagę w rozmowach z agencjami marketingowymi. Dlaczego to dla Ciebie takie ważne?

JT: Przez te kilka lat przewinęło się przez naszą agencję sporo potencjalnych klientów. Wielu z nich było sparzonych współpracą z takimi agencjami, jak nasza. Mam wrażenie, że marketing internetowy jest taką branżą, w której łatwo oszukać przedsiębiorców, którzy się na nim nie znają. 

Budowanie świadomości w tym temacie to trochę misja, której się podjęłam i którą staram się wykonywać małymi krokami. Nie chodzi o to, żeby każdy był specjalistą w tej dziedzinie, ale podstawowa wiedza pozwala na znalezienie agencji, dzięki której przechodzimy z myślenia o marketingu internetowym jako o koszcie, na myślenie o nim, jak o inwestycji. Niestety część agencji myśli krótkofalowo – chcą zdobyć klienta i im ten dłużej nie zauważy błędów, tym dłużej będzie płacić faktury. A że efekt marny? U nich na koncie się zgadza. Chciałabym, żeby agencje wykonywały swoje zadanie poprawnie, żeby przedsiębiorcy nie mieli poczucia, że sprzedaż w internecie nie działa, bo jestem przekonana, że działa.

EBB: Co jest wyzwaniem w pracy z klientami właśnie w tej branży?

JT: Uświadomienie klientom, że marketing internetowy to ciągła praca, która nie zawsze przynosi efekty od razu. To inwestycja, ale długofalowa, a przedsiębiorcy najczęściej chcą efektu zaraz po wpłaceniu pierwszych budżetów. Pewnie, że w przypadku reklam PPC efekt mamy natychmiastowy, ale już pozycjonowanie czy social media to dłuższa praca, za to jej efekt utrzymuje się dużo dłużej i przynosi większe profity. Drugim aspektem jest wspomniane wcześniej sparzenie się w temacie marketingu internetowego. Najczęściej słyszę, że reklama Google Ads nie działa. Owszem, źle zrobiona rzeczywiście nie zadziała. To bardzo trudne wytłumaczyć i przekonać przedsiębiorcę, że po wykonaniu dobrze kampanii przyniesie ona profity, gdy już ktoś, może nawet on sam, próbował to kiedyś robić i nie przyniosło oczekiwanych rezultatów.

EBB: W nowej rzeczywistości obecność marki online jest kluczowe w jej istnieniu. Jakie są twoje obserwacje?

JT: Rzeczywiście coraz więcej przedsiębiorców dostrzega potrzebę zaistnienia swojej firmy online. Na pewno duże znaczenie ma tutaj aktualna sytuacja na całym świecie i fakt, że ludzie przenieśli się z zakupami do formy, która nie naraża ich na niebezpieczeństwo zachorowania. Wiele branż musiało znaleźć swoje miejsce w internecie, choć wcześniej wydawało się, że mogą działać tylko offline. Wybroniły się firmy, które miały dobre pomysły na sprzedaż swoich usług online. Dla mnie, jako marketingowca, który wierzy w siłę internetu, to wspaniałe wieści. Skończył się czas, kiedy trzeba było tłumaczyć, że obecność w sieci jest obowiązkowa. Teraz wszyscy o tym wiedzą. Zaczęliśmy pracować nad jakością tej obecności, a to już zupełnie inny rodzaj pracy, dużo bardziej twórczy.

EBB: Niedawno powiększyliście biuro i wciąż zatrudniacie nowych pracowników. Macie jakieś sposoby aby motywować pracowników? Na co szczególnie zwracacie uwagę w poszukiwaniu nowych osób do współpracy?

JT: Już wielokrotnie przekonaliśmy się, że zespół musi być zgrany, żeby działać jak dobrze naoliwiona maszyna. U nas przede wszystkim ważne jest to, żeby nasi pracownicy mieli takie same wartości jak nasze. Później idealnie przekłada się to na codzienne życie i flow, jakie panuje w biurze. Staramy się motywować pracowników naszą ciężką pracą, ale też nie zapominamy o benefitach w postaci ubezpieczenia grupowego, pizza day czy integracji. Bardzo chcemy, żeby wszyscy czuli się związani ze sobą, bo wtedy przyjemniej się pracuje. Siłą rzeczy panuje u nas rodzinna atmosfera, firmę tworzymy razem z moim partnerem, nasze dzieci przyjeżdżają do biura, codziennie jest w nim również pies – maskotka całej firmy. Rodzinnie podchodzimy również do pracowników, każdy z nas po wyjściu z biura ma swoje życie prywatne i tam dzieją się różne rzeczy, bierzemy to pod uwagę i wspieramy na różnych etapach. Chcemy, żeby nasz team wspierał się zawsze, niezależnie od tego czy chodzi o kwestie firmowe czy prywatne.

EBB: Jakiś czas temu rozmawiałyśmy o wsparciu innych kobiet w biznesie, czy dla Ciebie takie wsparcie jest ważne? Dlaczego?

JT: Oczywiście, że jest ważne. Każdy z nas potrzebuje czasem się wygadać, nabrać sił, poszukać inspiracji. Grupa kobiet, która daje takie możliwości to cenny dar. Liderki najczęściej są samotne, żyją z poczuciem odpowiedzialności za swoje rodziny, pracowników, biznesy, próbując rozwiązywać problemy, które pojawiają się w życiu każdego – samemu. A przecież są kobiety, które już to przeszły, już tam były i co więcej, chcą się swoim doświadczeniem dzielić i chwała im za to! Każda z nas może otrzymać wtedy wsparcie, którego potrzebuje, a tym samym dzielić się tym, co może dać innym. Taka wymiana jest bezcenna. 

EBB:  Czy Twoim zdaniem wsparcie od najbliższych jest równie ważne?

JT: Naturalnie. Ja mam to szczęście, że mój partner jest również moim wspólnikiem, więc wiele decyzji podejmujemy wspólnie i się w nich wspieramy. Ale wiem, że jakby nie dopingował moich osobistych działań, to byłoby mi ciężej. Aktualnie postanowiłam edukować przedsiębiorców na grupie facebookowej Złap za rogi marketing internetowy. I to dzięki Danielowi i ogromnemu wsparciu zespołu wiem, że temat będzie się rozwijał. To daje pozytywnego kopa, kiedy wiesz, że ludzie w Ciebie wierzą, szczególnie ci bliscy. Życzę każdemu, żeby miał wokół siebie tak wspierających bliskich, jak ja mam.

EBB: Co doradziłabyś kobietom, które dopiero założyły własną firmę? Masz jakieś podpowiedzi o czym warto pamiętać a czego unikać?

JT: Przede wszystkim, żeby były cierpliwe, choć wiem, że to trudne i sama się tego długo uczyłam. Mało kiedy biznes od razu przynosi ogromne profity. Trzeba włożyć w niego dużo pracy, aby móc cieszyć się zyskami. Ale trzeba przeć do przodu i się nie poddawać. Czego unikać? Myślę, że obietnic szybkiego zarobku od niezaufanych osób. W biznesie, tak jak w życiu, kobieta powinna kierować się intuicją, bo to nasza ogromna siła, dzięki której potrafimy góry przenosić. 

EBB: Twoje motto życiowe, inspiracja?

JT: Moją idolką zawsze była Martyna Wojciechowska. Gdy zaczynałam dorosłe życie, ona zmieniła swój styl na kobiecy, robiąc męskie rzeczy. Wcześniej była chłopczycą i wydawało się, że tylko będąc taką, może tak brylować w męskim świecie. A ona, swoją metamorfozą, udowodniła coś przeciwnego. Jej przesłania o wolności są dla mnie ogromną inspiracją, bo mam ogromną potrzebę bycia wolną. To nie jest łatwe w dzisiejszych czasach, jesteśmy zniewolone przez życie codzienne, dzieci, partnerów, biznesy czy rodziców. Łatwo w tym zatracić siebie, dlatego postanowiłam, a bliscy mi ludzie szanują to i bardzo mnie w tym wspierają, że tej swojej wolności nie oddam, że będę ją pielęgnować, żeby czuć się w życiu dobrze. I wiem, że dopóki jestem wolna to mam lepsze relacje z otoczeniem, mogę być inspiracją dla swojej córki i rozwijać biznes tak, jak sobie to wyobrażam. W kontekście tego co dzieje  się aktualnie w naszym kraju, tym bardziej musimy zadbać o swoją wolność i nie pozwolić, żeby nas zniewolono.

Justyna Toros – wiceprezes i współzałożyciel spółki Testimo, specjalizującej się w marketingu internetowym. Jest specjalistką od mediów społecznościowych, content marketingu i reklam PPC. Razem ze swoim zespołem prowadzi grupę na Facebooku Złap za rogi marketing internetowy, gdzie edukuje przedsiębiorców z tematu marketingu internetowego. W wolnych chwilach wspina się po skałach i na ściance wspinaczkowej, a rodzinne wycieczki najczęściej połączone są z wyprawami górskimi. Uwielbia czytać książki. Na co dzień wiąże ze sobą rolę szefowej i matki. Nie lubi stać w miejscu, dlatego ciągle szuka nowych wyzwań, które ją inspirują i motywują do działania.

Emilia Bartosiewicz – Brożyna – redaktor naczelna LadyBusiness.pl, założycielka i prezes Lady Business Club, ekspert osobistego PR w internecie, pomysłodawczyni plebiscytu dla kobiet biznesu Lady Business Awards. Od 2011 roku łączy samotne liderki i motywuje je do świadomego budowania swojej rozpoznawalności. Autorka kampanii Zamieniam anonimowość w rozpoznawalność


Udostępnij