3 przykazanie sukcesu: Wyznaczaj cele i wiedz dokąd idziesz

Różne drogi prowadzą do naszych celów. Czasami potrzebujemy dłuższej, żeby się staranniej do osiągnięcia celu przygotować, ale żadna nie będzie dobra, jeśli nie wiesz dokąd chcesz dojść.

elżbieta krzyżaniak

Krzysztof Kolumb miał cel! Płynął do Indii, a odkrył Amerykę. Jaki ma więc sens wyznaczanie sobie celów? – zapytasz. Sens tkwi w tym, że gdyby Kolumb nie wyznaczył sobie wyobrażonego punktu docelowego, pewnie w ogóle nie wyruszyłby w tę podróż. Żeglarz nie dotarł co prawda do Indii, ale czy to znaczy, że nie osiągnął celu? Odkrył nowy ląd!  Ja Ameryki nie odkryję opowiadając o przekuwaniu marzeń w cele za pomocą map, terminów realizacji, odręcznego zapisywania ich, wizualizacji, konsekwencji, mówiąc o tym, że cel ma być SMART. O tym można przeczytać w większości poradników. Skupię się na tym, co według mnie istotne, na sposobie nazywania celów i rozróżnieniu celów od strategii.

Wizja i odwaga w nazywaniu celów.

„A ja to chciałabym, żeby nie było gorzej” – takie słowa usłyszałam ostatnio od jednego z właścicieli kiedyś bardzo dobrze prosperującej firmy. Zawirowania na rynku, fuzje, przekształcenia spowodowały, że dotychczasowi pewni kooperanci, przestali kooperować. Firma straciła więc ponad połowę zleceń i kontraktów. Świat wokół się zmienił. Skończyła się pewność, nastąpiły zmiany, których nie można było już cofnąć. Dotychczasowy cel przestał być osiągalny. Żeby pójść do przodu trzeba było je zauważyć, zaakceptować i podjąć nowe decyzje, dostosować się do zmian. Ale firma się uparła, uparła się, żeby trwać przy tym co było. Stałą się „firmą w depresji”.

Wyznaczając cele nie myśl o tym czego ma nie być, czego nie chcesz, bo na tym się skupisz i tym będziesz się zajmować. Myśl o tym czego chcesz. Ma nie być gorzej, czyli jak ma być?

Czasami mam wrażenie, że sformułowanie „wyznaczaj cele” niektórzy rozumieją nieco opatrznie. Wyznaczają sobie mentalny cel, zamykają się w nim i nie idą nigdzie. Siedzą i terminują do końca wyroku, jaki sami na siebie wydali. Tak sukcesu nie odniesiesz, no chyba że sukcesem dla Ciebie jest to, że dotrwasz.

Czym się różni cel od strategii jego osiągnięcia?

Jeśli masz cel, wiesz dokąd zmierzasz, wszystko inne jest strategią. Droga jest strategią, ludzie, którzy Tobie towarzyszą są strategią, sposoby działania są strategią. Drogi mogą być różne, ale cel ma być jasny i konkretny. Dzięki temu będziesz wiedzieć po co to robisz, po co się męczysz, po co ci to wszystko. Jeśli strategia szwankuje, zmień ją. Nie tracisz przez to celu, modyfikujesz jedynie sposób jego osiągnięcia. Jeśli cel przestaje być atrakcyjny lub możliwy do osiągnięcia przeformułuj go.

Pracując nad rozróżnieniem strategii od celów poszerzamy własne możliwości, urealniamy cele. Dobrym przykładem rozróżnienia strategii od celów są historie z mojego gabinetu. Czasami słyszę od klientek i klientów: „Pani Elu, chcę wyjść za mąż, bo chcę być szczęśliwa”, „Chcę się rozwieść, żeby mieć święty spokój” albo „Chcę zmienić pracę, żeby ludzie zaczęli się ze mną liczyć”. We wszystkich tych sytuacjach pracę zawsze zaczynamy od rozróżnienia strategii od celów. Bo warto zdać sobie sprawę, że być szczęśliwą i być mężatką to dwa zupełnie odmienne cele. Stanie się mężatką może być strategią do osiągnięcia celu: być szczęśliwą, ale nie koniecznie. Szczęśliwą możesz się stać korzystając z innych strategii. Jeśli je sobie uświadomisz, łatwiej osiągniesz swój cel. Cele te mogą oczywiście iść w parze i tego wszystkim mężatkom życzę. Jeśli Twoim celem głównym jest bycie mężatką, strategią będzie znalezienie kandydata na męża, niekoniecznie Marcina, czy Pawła, ale takiego, który uczyni Cię zamężną. Analogicznie, rozwód jest jedną ze strategii osiągnięcia świętego spokoju, zmiana pracy strategią na bycie ważnym. Zachęcam, sprawdź co, tak naprawdę, jest Twoim celem, a co tylko pomysłem na osiągniecie go.

Jeśli Twoim celem jest komfort.

Przytoczę tutaj opowieść jednej z moich klientek, która opowiedziała mi o historii pewnej kobiety. Nie pamiętam już czy to była jej znajoma, czy ktoś o kim po prostu usłyszała. Celem owej pani było życie w komforcie. Postanowiła wspomóc realizację tego celu poprzez mantrę, którą regularnie wypowiadała: „Chcę żyć w komforcie, chcę żyć w komforcie…” Aż któregoś dnia, w trakcie odkurzania, powtarzając swoją ulubioną formułkę i wizualizując swój cel: Chcę żyć w komforcie…zahaczyła odkurzaczem wykładzinę, a ta wywijając się na spodnią stronę ujawniła napis KOMFORT. Cel okazał się bliższy niż myślała.

Konkluzja

Jeśli odważysz się stawiać sobie cele, za każdym razem będzie to równoznaczne z wyjściem ze strefy komfortu, opuszczeniem bezpiecznego, albo po prostu, znanego portu. Jeśli podejmiesz decyzję wyruszysz w drogę. Pamiętaj, różne drogi prowadzą do naszych celów. Czasami potrzebujemy dłuższej, żeby się staranniej do osiągnięcia celu przygotować, ale żadna nie będzie dobra, jeśli nie wiesz dokąd chcesz dojść.

Autor: Elżbieta Krzyżaniak – psycholog, mediator, właściciel Centrum Rozwoju i Pozytywnej Zmiany, autorka bloga Psychologiczny Punkt Widzenia, profesjonalny coach Erickson International College,certyfikowany trener FRIS, entuzjastka zmian, specjalistka do spraw odwagi. Czytaj więcej >>
Artykuły autora >>