Talent to nie wszystko – wywiad z Anną Rutkowską – współwłaścicielką firmy ALEX Deco.

Rodzice zawsze powtarzali, że „zarobiony pieniądz jest pieniądzem szanowanym”. Od 17 roku życia mogłam pracować i zarabiać na swoje przyjemności. Firma szybko nas wciągnęła. Pełniłam różne funkcje, przeszłam przez wszystkie szczeble, stopniowo nabieram pewności siebie, wyszłam do klientów, ukończyłam liczne szkolenia i kursy. Bycie częścią firmy rodzinnej to szkolenie się w kierunku, w którym rozwija się firma.

anna rutkowska

Emilia Bartosiewicz: Firma ALEX Deco – dekoracje imprez to firma rodzinna, została założona 25 lat temu, opowiedz jak powstała?

Anna Rutkowska: W latach 90 – tych mój dziadek Aleksander bardzo dużo podróżował za granicę. Uczestniczył w wielu luksusowych spotkaniach i przyjęciach. Poznawał ciekawych ludzi, artystów, architektów i dekoratorów. Nasz rodzina, mieszkająca wówczas w Stanach przesyłała nam wiele kolorowych czasopism, których w Polsce wówczas nie było. Moja mama, która otrzymała m.in. nagrodę Stowarzyszenia Architektów Polskich, z zaciekawieniem oglądała piękny świat przyjęć, jej uwagę zwróciły dekoracje z balonów. Jej duch plastyczny i artystyczny, uśpiony na czas założenia rodziny i wychowania dzieci, wówczas bardzo się ożywił. To były trudne czasy i mama szukała pomysłu jak zdobyć więcej środków na utrzymanie rodziny. Pewnego dnia dziadek podpowiedział, żeby założyć własną firmę. Na jego cześć powstała nazwa ALEX Deco – dekoracje imprez. Miałam wtedy 17 lat.

W tamtym okresie w Polsce nie było zawodu dekoratora. Moja mama, oglądając piękne dekoracje zastanawiała się jak zostały wykonane, testowała różne kompozycje, szukała nowych rozwiązań, podglądała zdjęcia w gazetach m.in. Ballon Images, którą do dzisiaj otrzymujemy w prenumeracie. Pierwsze dekoracje mama wykonała dla Hotelu Sobieski w Warszawie – był to uroczysty wieczór Miss Polski. Jako pierwsi w Polsce zaczęliśmy tworzyć girlandy balonowe, pierwsze powstawały w garażu w domu moich rodziców. W tamtych czasach była też inna, podobna firma, ale dzisiaj już nie istnieje.

Mama od początku chciała się rozwijać, była mózgiem operacyjnym. Tata dawał je ogromne wsparcie, wierząc w jej potencjał. Współtworzyła wtedy m.in. Stowarzyszenie dekoratorów balonowych, które skupiało firmy produkujące balony. Chcieliśmy więcej i więcej, wychodząc z założenia, że najlepszą szkołą jest życie, a jeśli chcemy się rozwijać to nie możemy stanąć w miejscu. Po balonach przyszedł czas na tkaniny, kwiaty i inne dekoracje.

EB: Z Twojej perspektywy praca z rodziną to przyjemność, kompromisy czy umiejętność dobrej współpracy?

Rodzice zawsze powtarzali, że „zarobiony pieniądz jest pieniądzem szanowanym”. Od 17 roku życia mogłam pracować i zarabiać na swoje przyjemności. Firma szybko nas wciągnęła. Pełniłam różne funkcje, przeszłam przez wszystkie szczeble, stopniowo nabieram pewności siebie, wyszłam do klientów, ukończyłam liczne szkolenia i kursy. Bycie częścią firmy rodzinnej to szkolenie się w kierunku, w którym rozwija się firma.

Jestem inna od mamy, inaczej działamy i sprzedajemy. Bardziej bym inwestowała, patrzę w przyszłość, wciąż mam niedosyt. Z kolei mama powtarza, żeby nie kombinować, dobry jest status quo. Pewnie to różnica wieku, kwestia pokoleń (uśmiech). Od początku istnienia firmy współpracowałam także z moim bratem, który odkąd pamiętam był bardzo kreatywny, szukał „technicznych rozwiązań” tworzenia dekoracji. Do dzisiaj pamiętam scenę kiedy w dużych goglach na nosie stał nad wielkim koszem na śmieci i metodą prób i błędów próbował napełnić balony piaskiem, żeby były stabilne. Kiedy o tym myślę, mam uśmiech na twarzy, to miłe wspomnienia.

Z drugiej strony moje życie rodzinne to cały czas firma, myślenie o jej rozwoju, przyszłości, rozwiązywaniu problemów. Było wiele sytuacji, które mogły wyglądać inaczej, np. kiedy zadzwoniłam do mojej mamy, żeby poinformować o zaręczynach, a ona skomentowała: „wiesz koniecznie sprawdź maila, bo klient wysłał Ci ważną wiadomość”. To minus prowadzenia firmy. Przy takim zaangażowaniu czasowym wiele spraw kojarzy się z rodziną i jednocześnie z firmą. Firma rodzinna ma duży procent udziału w życiu prywatnym – siedzi w nas.

Zbliżają się święta i wiem, że na świątecznym stole, zgodnie z naszą rodzinną tradycją będzie stała świnka skarbonka – jeśli ktoś zacznie mówić o firmie to będzie musiał wrzucić pieniążek. W takich momentach robimy wszystko aby nie mówić o obowiązkach, klientach, biznesie.

EB: Oprócz rodziców pracujesz także z mężem?

AR: To prawda, choć mimo, że pracujemy razem to jesteśmy bardzo różni. Mamy inne style wychowania, podejście do życia. Wiem jednak, że tak jak moja mama zawsze mogła liczyć na mojego tatę, tak i ja mam ogromne wsparcie w moim mężu. Ja jestem motorem napędowym, kreuję, on jest realistą, ma zawsze swoje zdanie. Jako artystka często bujam w obłokach i czasu do czasu potrzebuję takich obciążników do balonów (np. tabelek w Excelu), które mnie ściągną na ziemię (uśmiech).

EB: Pamiętam, że kiedy poznałyśmy się pierwszy raz, w Twoim życiu był moment zwątpienia.

AR: Tak rzeczywiście, ale tylko chwilowy (uśmiech). Nigdy nie pracowałam w innej firmie, tęskniłam za czymś czego nie poznałam. Pojawił się moment kiedy stwierdziłam, że potrzebuję czegoś więcej, że nie mam nic własnego, tylko mojego. Finalnie poczułam, że zostaję w strukturze firmy, ale poszukam nowego pomysłu, że chcę to zrobić inaczej. Wtedy wpadłam na pomysł organizowania szkoleń i stworzenia wypożyczalni dekoracji. Dzisiaj wiem, że ten moment był mi potrzebny, a i firma na tym skorzystała.

anna rutkowskaEB: Zaczynaliście jako pierwsi w Polsce, dzisiaj na rynku jest bardzo dużo podobnych firm, duża konkurencja. Mam wrażenie, że na zdjęciach wszystko wygląda pięknie, ale jaka jest prawda o branży dekoratorskiej?

AR: Dekorator, w większości przypadków to firma jednoosobowa, czyli to jedna osoba musi ogarnąć i skoordynować wielu podwykonawców. Jednocześnie jest sprzedawcą, ma kontakt z klientem, jest usługodawcą, wykonawcą, zdarza się, że i psychologiem. Rzeczywiście na zdjęciach taka firma to marzenie i tylko przyjemność. Ale prawda jest taka, że jest to ciężka praca fizyczna. Ten efekt wow na końcu realizacji to godziny planowania, brak snu, zniszczone dłonie i często bolący kręgosłup.

EB: Ile średnio godzin pracujesz?

AR: Wstaję o 5:30, wracam ok 19:30. Pracuję głównie w weekendy kiedy mamy najwięcej realizacji. Dla mnie weekend to bardzo często poniedziałek, czas na prace domowe, spokojne wypicie kawy.

EB: Co wg Ciebie jest największym wyzwaniem w prowadzeniu własnej firmy?

AR: Zdecydowanie pogodzenie wszystkich ról, bycie dyrektorem kreatywnym, projektantem, handlowcem, żoną, przedsiębiorcą. Powierzając firmę w moje ręce rodzice obdarzyli mnie wielkim zaufaniem. Chcę sprostać ich oczekiwaniom, żeby cały czas się rozwijała i zarządzanie nadal było na najwyższym poziomie.

EB: Jak ładujesz akumulatory, gdzie szukasz inspiracji?

AR: Przyjemność czerpię przede wszystkim z podróży. Uwielbiam Azję, to dla mnie całkowita zmiana klimatu i przestrzeni. Inspiracji szukam w trendach, projektach modowych i wnętrzarskich oraz designie. Australia, Białoruś, Ukraina – tam są piękne inspiracje i realizacje.

EB: A jak wygląda Twój dom? Masz dużo dekoracji?

AR: Stare przysłowie mówi, że „szewc bez butów chodzi”, u mnie jest podobnie (uśmiech)

Dwa lata temu kiedy wykonaliśmy bardzo dużo dekoracji świątecznych, ubraliśmy wiele choinek dla klientów zorientowaliśmy się tuż przed Wigilią, że sami nie mamy nic, żadnych dekoracji. Kupiliśmy ostatnią choinkę i ten „drapak”, taki wymęczony jak my, miał tylko światełka.

Na co dzień pracując z różnorodnymi kolorami, strukturami potrzebuję odpoczynku po pracy. Dlatego wnętrza w domu mam w beżach, szarościach – jest neutralne, monochromatyczne. Jestem typem osoby, która uważa, że niczego nie jest za dużo. Lubię obrazki, grafiki, srebro, szaleję w dodatkach. W domu ma być miękko, ciepło, przyjemnie, miękkie tkaniny, poduszki, kominek.

EB: W gronie przedsiębiorczych kobiet wielokrotnie rozmawiałyśmy o pracownikach, ich motywacji, budowaniu zespołu. Myśląc o nadchodzącym, nowym roku na czym skupisz się najbardziej?

AR: Najważniejsze są dla nas relacje, te rodzinne przechodzą na te firmowe. Cokolwiek się dzieje, nasi pracownicy mogą zawsze liczyć na nasze wsparcie. Nadal mamy kontakt z tymi, którzy nie pracują już u nas 10 lat – moja mama wciąż dostaje od nich kartki z życzeniami. Początkowo nie podzielałam podejścia mojej mamy, czyli bycia w bliskich relacjach z pracownikami, ale z perspektywy czasu widzę, że w wielu sytuacjach było to pomocne. Nie zawsze trzeba przyjaźnić się w pracy, ale przyjacielski stosunek jest niezwykle ważny. 

EB: Patrząc na Twoje dotychczasowe działania, z czego jesteś najbardziej dumna?

AR: Cieszę się, że mimo tego, iż firma weszła bardzo w życie rodzinne, to nadal rodzina jest razem. Trzymamy się razem, możemy liczyć na siebie, jesteśmy dla siebie wsparciem. Sukces to utrzymanie firmy nieprzerwanie przez 25 lat. Cały czas się rozwijamy, zarabiamy, jesteśmy rozpoznawalni na polskim rynku. Jestem dumna, że stać mnie na dobre życie, na wolny czas, wbrew pozorom;-), żeby wyjechać gdzieś razem.

EB: W jakim kierunku chciałabyś rozwijać się w przyszłości?

AR: Przede wszystkim chcę nadal stawiać na szkolenia w ramach Akademii ALEX Deco. Dzisiaj wreszcie mogę łączyć moją wiedzę ze studiów pedagogicznych z doświadczeniem w prowadzeniu własnej firmy. Lubię rozmawiać, dzielić się wiedzą i wspierać, bo to, czego dzisiaj uczę, sama przeżyłam. W moich szkoleniach udział biorą zarówno kobiety, które mają 17 jak i 60 lat (do tej pory mieliśmy tylko jednego pana). To osoby, które dopiero zaczynają, ale także te, które już mają biznes, ale potrzebują nowego impulsu do dalszego działania.

Uczę jak zarabiać więcej na biznesie, który kochają i jest ich pasją. Propaguję przekonanie, że to właśnie dekoracje tworzą atmosferę, świadczą o udanym spotkaniu, przyjęciu. Nie muszę zgadzać się z konkurencją, ale przed klientem stanę murem za całą branżą.

EB: Mam wrażenie, że to coś więcej niż standardowe szkolenia?

AR: To prawda (uśmiech). Nie chcę być tylko szkołą o robieniu wianków. Rynek się zmienia, klienci są świadomi. Sama nie miałam wsparcia, a dzisiaj moją misją jest dzielenie się z innymi tym co wiem, czego doświadczyłam. Przekazuję praktyczną wiedzę m.in. jak zrobić dobry kosztorys, jak rozmawiać z klientem. Jak się okazuje właścicielki czy freelanserki często zaniżają wartość swoich usług dekoratorskich. Jeszcze nie ma ceny finalnej, a już podświadomie myślą, że za drogo, już udzielają rabatów. Pamiętam jedną z uczestniczek szkolenia – odważną góralkę, mamę 4 dzieci, prowadzi firmę od lat, a wyceniała swoje dekoracje na poziomie 10 złotych, a ja pytam gdzie koszty, czas i wolność finansowa? Talent to nie wszystko, ważne są także umiejętności biznesowe.

EB: Twoja działalność szkoleniowa to dowód na to, że nie boisz się konkurencji, wręcz ją rozwijasz i szkolisz.

AR: Jestem zwolennikiem dzielenia się wiedzą. Większość z nas ma konkurencję, chcę aby moja była świadoma, aby właściciele firm dobrze wyceniali swoje usługi, bardziej szanowali swoją branżę. W swojej pracy miałam wiele pięknych realizacji, ale źle je wyceniłam, nie tak rozłożyłam budżet lub swój czas. Dzisiaj tworzę społeczność ponad 100 świadomych dekoratorów, czyli po szkoleniu jest kontakt, kontynuacja dzielenia się wiedzą.

Pragnę, aby uczestniczki stać było na kupienie swojej, wymarzonej torebki, żeby odpowiednio zarabiała na swojej pracy. Zmieniam ich podejście do samej siebie, tak aby czuły się dowartościowane, były dobrym i świadomym dekoratorem. Tworząc program Akademii pamiętałam dokładnie co mnie motywowało, jakiego wsparcia potrzebowałam, żeby być tu gdzie teraz jestem i pokazać to innym.

Anna Rutkowska: Stylista Imprez, dekorator, florysta w firmie rodzinnej ALEX Deco -dekoracje imprez. Współtwórca i trenerka w Akademii ALEX Deco, w której prowadzi warszatty dla pracowników i właścicieli firm, którzy pragną poszerzyć swoje kompetencje w zakresie aranżacji imprez oraz prowadzenia z sukcesem własnej pracowni florystycznej i dekoratorskiej .

Od 25 lat spełnia marzenia swoich klientów o przyjęciu w wyjątkowej oprawie, tworząc razem z nimi niezapomniane wspomnienia, kreując najciekawsze projekty ślubne i eventowe. Wspólnie z zespołem ALEX Deco przygotowała prawie 12 tysięcy niezapomnianych aranżacji na przyjęcia prywatne i duże spotkania biznesowe. Wielokrotnie zapraszana jako ekspert w dziedzinie dekoracji. Autorka działu o dekoracjach w pismach związanych z branżą ślubną oraz autorka sesji zdjęciowych.

Emilia Bartosiewicz –