Dbając o siebie, dbam o innych – wywiad z Kingą Wnuk

Często spotykam się z określeniem, że jestem innowatorem i wizjonerem. Moje przedszkole i szkoły były zawsze o krok przed systemem. Na tej drodze nie można się zatrzymać, ani popaść w samozachwyt, bo ten kto stoi w miejscu finalnie się cofa. Dlatego tworzę placówki otwarte na każde działanie służące społeczności, takie, które z radością zmieniają się i rozwijają, wdrażają innowacje i autorskie projekty, kreują nowe rozwiązania, inspirują innych.

EB: Jest Pani bardzo zaangażowana w swoja pracę. Czy miała Pani chwile zwątpienia, słabości?
KW: Oczywiście, że tak. Było ich bardzo dużo. Aż w końcu nastał moment, kiedy poczułam, że doszłam do ściany i się załamałam. Podniosłam się dzięki wsparciu męża i przyjaciółki, zmobilizowałam, przeorganizowałam pracę, a przede wszystkim zmieniłam sposób myślenia. Zrozumiałam, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, że mam prawo czasem odpuścić, zatrzymać się, odłożyć któreś zadanie na później i nie ucierpi na tym jakość mojej pracy ani świadczonych usług.

Większość ludzi jest przekonana, że czego się nie dotknę, wszystko mi się udaje, że moje życie to pasmo sukcesów. Ale prawda jest taka, że stoi za nimi ogromny wysiłek i zaangażowanie, które często było ponad moje siły. Pracowałam po 10 godzin 7 dni w tygodniu. Moja firma to dzieło życia, drugi dom. Byłam więc przekonana, że powinnam się mu w pełni poświęcić, bo muszę być odpowiedzialna za wszystko, jak kapitan – schodzić z pokładu ostatnia.

Dzisiaj wiem, że daję maksimum, ale na tyle, na ile jest to możliwe. A kiedy czuję, że przekraczam granicę, potrafię się zatrzymać i powiedzieć „wystarczy”, bez wyrzutów sumienia, że poszłam na spacer czy poczytałam książkę zamiast pracować. Kluczowym okazał się moment kiedy zrozumiałam, że dbając o siebie, dbam również o innych, moją rodzinę, firmę, zespół, uczniów, przedszkolaki.

Większość ludzi jest przekonana, że czego się nie dotknę, wszystko mi się udaje, że moje życie to pasmo sukcesów. Ale prawda jest taka, że stoi za nimi ogromny wysiłek i zaangażowanie, które często było ponad moje siły.

EB: Dzisiaj w pogoni za chęcią życia w wielkich miastach, Pani kreuje nowy nurt – rozwijania miasta, w którym się Pani urodziła, spędziła dzieciństwo i nadal chce tworzyć?
KW: Kocham Ostrowiec Świętokrzyski, to moje miasto, moje miejsce na ziemi. Uważam, że to  wspaniała przestrzeń do życia i założenia rodziny. Duże miasta męczą, pochłaniają czas, którego nie da się odzyskać. Cenię sobie to, że do pracy idę pieszo, że moje dzieci mogą rano pospać dłużej, że znamy się z sąsiadami, że nie jesteśmy anonimową masą, w której każdy biegnie w inną stronę, że mamy wokół tak dużo zieleni…

Patrząc z zawodowego punktu widzenia, Ostrowiec w obszarze edukacji był niemal niewidoczny. Nasze sukcesy edukacyjne, innowacyjność, wypracowana marka, różnorodność podejmowanych inicjatyw oraz nietuzinkowy obiekt szkolny, sprawiły że zaistniał, że odwiedzają nas liczni goście z kraju i zagranicy, którzy są pod wrażeniem tego co udało się zbudować, a każde duże osiągnięcie Konarskiego, każda taka wizyta to również promocja miasta. Wizytówką jest także nasza młodzież, która na różnorodnych wydarzeniach jest rozpoznawalna i kojarzona z dobrą marką i Ostrowcem. Chciałabym, żeby było słychać o naszym mieście jak najwięcej, bo zasługuje na to, co najlepsze, a przede wszystkim na wizjonerów i pasjonatów, którzy zdecydują się tu zostać lub wrócić po latach i będą go rozwijać.

EB: Jest Pani marką swoich szkół i przedszkola?
KW: To one są marką, ja jestem tylko ich twarzą. Uroczystości, spotkania, wywiady siłą rzeczy w największej mierze spoczywają na mnie, ale prawie nigdy nie mówię „ja”, bo uważam, że to wspólne dzieło. Podobnie jak w przypadku odbierania nagród. Każdą z nich traktuję jak docenienie pracy całej naszej społeczności, a swoją osobą promuję jakość tego co robimy, nasze priorytety, wartości, nowatorskie spojrzenie. Bycie przykładem czy inspiracją dla innych to nobilitacja, ale i wyzwanie.

EB: Co wyróżnia Pani placówki? 
KW: Prawdziwą wartością jest dla mnie atmosfera i miejsce jakie udało nam się stworzyć. Jedno i drugie istotnie wpływa na jakość pracy, nauki i wychowania. Tworzymy społeczność, w której wszyscy się znają i nikt nie pozostaje anonimowy. Dbamy o pozytywne emocje, serdeczne relacje, wzajemny szacunek i współpracę uczniów, rodziców, nauczycieli. Miejsce, w którym uczeń ma prawo do wyrażania własnych opinii, definiowania marzeń i zainteresowań, a nauczyciel jest autorytetem, ale również partnerem i przyjacielem.